Początek meczu nie wskazywał jednak, że gospodarze odniosą tak przekonywujące zwycięstwo. Przyjezdni postawili twarde warunki i po rzutach Jamara Diggsa, Seana Denisona i Krzysztofa Sulimy prowadzili 9:0. Gdynianie niemiłosiernie pudłowali. Dość powiedzieć, że pierwsze punkty z gry zdobyli dopiero w siódmej minucie gry po rzucie Ovidijusa Galdikasa. Mozolnie jednak odrabiali straty i na sześć sekund przed końcem kwarty udało im się dzięki „trójce” Przemysława Frasunkiewicza i trafionym jednym wolnym Sebastiana Kowalczyka doprowadzić do remisu.

Niestety na początku drugiej części meczu znów pokpili sprawę i pozwolili odjechać torunianom na cztery, a potem na sześć punktów i znów gonili wynik. Dzięki celnym „trójkom” Frasunkiewicza oraz trafieniom Piotra Szczotki i A.J. Waltona udało im się nawet na krótko objąć prowadzenie. Niestety, w końcówce goście głównie za sprawą Sulimy kilkakrotnie trafili i na przerwę schodzili prowadząc 34:30.

Nic nie zapowiadało, że po powrocie na parkiet gospodarze solidnie „nadgryzą” Toruńskie Pierniki. Przeciwnie, to goście zdobyli pierwsze punkty drugiej połowy meczu. Pierwszy, nieśmiały jeszcze sygnał do ataku dał miejscowym pięknym rzutem z wyskoku Jakub Parzeński. Szkoda, że będąc w tej akcji faulowany nie dopełnił z wolnego „trójki”. W połowie trzeciej kwarty prowadzenie kilkakrotnie przechodziło „z rąk do rąk”, aż wreszcie na, z górą, 4 minuty przed syreną na tablicy pojawił się remis 41:41. Jak się później okazało ostatni w tym meczu. Do końca tej kwarty gościom nie udało się ani razu trafić do kosza, tymczasem rozszalał się Kowalczyk, który w końcówce samymi wolnymi pięciokrotnie „dziurawił” kosz i wyprowadził Asseco na ośmiopunktowe prowadzenie przed ostatnią odsłoną spotkania. Prowadzenie gdynian mogło być w tej kwarcie jeszcze okazalsze, gdyby tak często nie mylili się z rzutów wolnych. Aż sześciokrotnie w tej fazie gry piłka po osobistych gdynian nie mogła bowiem znaleźć drogi do kosza rywali.

Ostatnia część tego meczu to próby torunian zniwelowania strat oraz gdynian – zwiększenia przewagi. Na 4 minuty przed końcem gospodarze prowadzą już 13 oczkami (61:48) i są coraz bliżsi sukcesu. W samej końcówce robi się nerwowo, mnożą się faule, straty i niecelne rzuty. Po obu stronach. Kwarta kończy się remisowo, co oznacza, że Asseco dowozi ośmiopunktową przewagę do końca i po trzech z rzędu porażkach (w tym dwóch w dogrywkach) może się znów cieszyć ze zwycięstwa.

Po meczu trener gości stwierdził, że różnicę zrobił Frasunkiewicz, który trafił pięć trójek. Fakt, gościom dzisiaj ten fragment gry kompletnie nie wyszedł. Trafili tylko 3 na 21 prób. Na uwagę zasługuje jednak także 8 przechwytów A.J. Waltona i 12 zbiórek Piotra Szczotki.

 

 

Podobnie, jak dzień wcześniej w meczu Tauron Basket Ligi Kobiet, w związku z Europejskim Tygodniem Koszykówki Olimpiad Specjalnych przed rozpoczęciem meczu Asseco – Polski Cukier zawodnicy obu zespołów zaprezentowali się publiczności w koszulkach Olimpiad Specjalnych, pokazując w ten sposób, że wspierają zawodników tej imprezy, którzy rywalizują w turniejach koszykówki w całej Polsce. Uhonorowali w ten sposób uczestników polskiej edycji tego największego wydarzenia promującego koszykówkę wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną.

 

Asseco Gdynia – Polski Cukier Toruń 65:57 (12:12, 18:22, 19:7, 16:16)

 

Asseco: Walton 19, Frasunkiewicz 16, Parzeński 8, Szczotka 7, Galdikas 7, Kowalczyk 6, Matczak 1, Żołnierewicz 1, Szymański 0, Radosavljevic 0.

 

Polski Cukier: Diggs 12, Sulima 11, Zyskowski 11, Denison 9, Jankowski 5, Comagic 4, Corbett 3, Nowakowski 2, Perka 0, Radwański 0.

 

Sędziowie: J. Zamojski, M. Nawrocki, T. Trybalski

 

 

Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *