Obie drużyny przystąpiły do tego pojedynku silnie zmotywowane. Gospodarze, aby przełamać niekorzystny dla siebie trend przegranych spotkań, a goście aby podtrzymać serię swoich ostatnich wygranych.
Pierwszą kwartę celnie, dwoma punktami, rozpoczął Filip Matczak (11 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty) i trzeba przyznać, że był on jedną z wyróżniających się postaci całego spotkania. Dobrze bronił i dawał sporo energii w ataku. W tej części gry oba zespoły wymieniały „ciosy”, a prowadzenie zmieniało się, jak w kalejdoskopie. Ostatecznie dwoma punktami, po celnej „trójce” Kacpra Borowskiego (8 punktów, blok i zbiórka), lepsi byli gospodarze 26:24.
Rozpędzone „Czarne Pantery” podkręciły tempo jeszcze bardziej, aby w 13 minucie spotkania wyjść na najwyższe 9 punktowe prowadzenie. Asseco obudziło się w porę i po „osobistych” A.J. Waltona (30 punktów, 6 zbiórek, 3 asysty, 8 strat!) zmniejszyło stratę do trzech „oczek” 38:35, aby do szatni schodzić przy niewielkiej przewadze „Czarnych” 42:38.
Pierwsza połowa to preludium mającego nastąpić horroru. Przez następne 20 minut Czarni przeważali nad żółto-niebieskimi. Chwilę nadziei dał kibicom w 37 minucie Walton doprowadzając do remisu 71:71, ale gospodarze ponownie delikatnie odskoczyli i dopiero kolejne celne dwa „osobiste” Waltona oraz „pudło za trzy” rozgrywającego znakomite spotkanie, znanego z gry w Starcie Gdynia – Jarosława Mokrosa (14 punktów, 7 zbiórek, 5 asyst), dało gdyńskim koszykarzom remis i szansę na dalszą walkę w dogrywce.
Dodatkowa kwarta to już jednak popis gospodarzy. Oprócz wspomnianego Mokrosa celnie punktowali: pierwszy strzelec Czarnych – Kyle Shiloh (20 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty) oraz znakomicie kierujący grą „Panter” William Franklin (14 punktów, 2 zbiórki, 6 asyst, przechwyt). Ich skuteczność w połączeniu z ledwie „trójką” Waltona i ładnym wsadem Ovidijusa Galdikasa (12 punktów, 17 zbiórek!, 3 bloki) dała wynik 12:5 w tej części gry i końcowy, korzystny dla gospodarzy, rezultat 90:83.
Analizując spotkanie należy podkreślić bardzo dobrą grę gdynian. Ofiarnie bronił Piotr Szczotka (6 punktów, 7 zbiórek, 2 asysty), swoje punkty dołożyli: Sebastian Kowalczyk (9 punktów, asysta) oraz Lazar Radosavljević (9 punktów, 2 zbiórki), double-double (17 zbiórek!) zaliczył Galdikas. Bardzo aktywny był Matczak, ale na nieszczęście Asseco, właśnie ta dobra postawa spowodowała obudzenie się gospodarzy i eksplozję ich umiejętności. Nie bez związku z porażką była również dyspozycja Waltona, który mimo 30 punktów!, popełnił również 8 z 13 strat drużyny, rozdając kolegom zaledwie 3 piłki. „Czarne Pantery” w tej statystyce zanotowały tylko 5 strat przy aż 18 podaniach, będąc doskonałym przykładem siły zespołowości.
Co dalej? Czy można wygrywać bez podań? Wydaje się, że odpowiedź dostaliśmy w poprzednim wygranym przez Asseco spotkaniu. Potwierdzenia postawionej wtedy tezy powinniśmy szukać już w najbliższy piątek 14 listopada, kiedy żółto-niebiescy o godzinie 19:00 w Gdynia Arena podejmą pozostające bez zwycięstwa Jezioro Tarnobrzeg.

 

Energa Czarni Słupsk – Asseco Gdynia 90:83 (26:24, 16:14, 14:20, 22:20, d. 12:5).


Energa Czarni: Shiloh 20, Franklin 14, Mokros 14, Eziukwu 12, Gruszecki 11, Nowakowski 8, Borowski 8, Seweryn 3, Śnieg 0, Jakubiak 0, Trajkovski 0.

Asseco: Walton 30, Galdikas 12, Matczak 11, Radosavljević 9, Kowalczyk 9, Szczotka 6, Parzeński 3, Żołnierewicz 3, Frasunkiewicz 0, Grujić 0, Paredes 0, Szymański 0.

 

 

————————————

źródło: www.assecogdynia.pl

Foto: www.gp244.pl 

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *