Przez całą jesień Zagłębie Sosnowiec nie wygrało meczu na własnym boisku, aż wreszcie na Stadion Ludowy przyjechała Arka Gdynia.

Trener Ryszard Tarasiewicz musiał na ten mecz rozwiązać problem absencji Arkadiusza Kasperkiewicza, którego ostatecznie zastąpił dawno niewidzianym Pawłem Sasinem. Poza tym na ławce rezerwowych usiedli m.in. Karol Czubak, Luis Valcarce, Christian Aleman i Olaf Kobacki. 

Podobnie jak przed tygodniem w Niepołomicach, tak też w Sosnowcu początek w wykonaniu Arki nie należał do najlepszych, bo już w pierwszej minucie interwencja Martina Dobrotki niemal nie zakończyła się bramką samobójczą – piłka po odbiciu od nogi słowackiego obrońcy przeszła tuż nad poprzeczką gdyńskiej bramki. Zagłębie nie odpuszczało i przez kilka minut mocno naciskało na gdynian. W 7 minucie z dystansu celnie uderzył Szymon Pawłowski, lecz Daniel Kajzer nie dał się zaskoczyć.

Na strzał na bramkę gospodarzy musieliśmy czekać do 12 minuty. Wtedy rzut wolny z lewej strony pola karnego wykonał Hubert Adamczyk, a posłana na szósty metr piłka dotarła do głowy Michała Marcjanika. Niestety strzał kapitana Arki zdążył odbić Kamil Bielikow. Między 16 a 17 minutą mieliśmy dwa strzały z dystansu w wykonaniu obu zespołów. Ze strony Arki uderzał Adamczyk, a z Zagłębia – Pawłowski. W obu przypadkach bez efektu. Minutę później świetną szarżę lewym skrzydłem przeprowadził Mateusz Stępień, dograł piłkę na 11 metr, a nadbiegający w to miejsce Artur Siemaszko minimalnie spudłował!

Napór Arki robił się coraz większy, bo niedługo później Adamczyk obsłużył podaniem Fabiana Hiszpańskiego, a ten spod linii końcowej zagrał wzdłuż trzeciego metra i Maciejowi Rosołkowi naprawdę niewiele zabrakło, aby wepchnąć piłkę do siatki gospodarzy. Niestety, w 24 minucie nie po raz pierwszy w tym sezonie okazało się, że dominacja na boisku wcale nie musi przekuć się na wynik… To był pierwszy wypad Zagłębia od wielu minut, ale genialne zagranie nie chcianego niegdyś w Gdyni Maksymiliana Banaszewskiego pomiędzy obrońcami Arki pozwoliło Szymonowi Sobczakowi stanąć oko w oko z Kajzerem, a napastnik z Sosnowca okazji nie zaprzepaścił. 

Stracony gol wytrącił Arkę z dobrego rytmu, w który zdążyła wcześniej wejść, a gospodarze poczuli, że być może to jest ten dzień, gdy mogą wreszcie wygrać na swoim stadionie. W 35 minucie długo rozgrywali akcję pod polem karnym Kajzera, a wszystko sfinalizował niecelnym strzałem Joao Oliveira. Do końca pierwszej połowy skutecznie utrzymywali piłkę z dala od swojego pola karnego i choć nie zdobyli drugiej bramki, to Arka nie uchroniła się przed kolejną stratą, tym razem personalną. Tuż przed przerwą urazu doznał bowiem Adamczyk i do gry już nie wrócił. Na boisku zastąpił go Aleman. Poza Ekwadorczykiem weszli na plac także Kobacki i Valcarce, którzy zmienili Sasina i Siemaszkę. 

To właśnie Kobacki był bliski wyrównania tuż po wznowieniu gry po przerwie. W pozornie niegroźnej sytuacji Bielikow zbyt daleko wypuścił przed siebie piłkę, a z tego chciał skorzystać gracz Arki, który był o włos przed naprawiającym swój błąd bramkarzem Zagłębia. Chwilę później 17 metrów na wprost swojej bramki Valcarce sfaulował Pawłowskiego i przed szansą stanęli gospodarze. Na bramkę uderzył Banaszewski, lecz posłał futbolówkę pół metra nad poprzeczką. 

W 54 minucie znów sam przed Kajzerem znalazł się Sobczak i znów pokonał gdyńskiego bramkarza, lecz tym razem napastnik Zagłębia był na pozycji spalonej. Kolejna okazja dla gospodarzy nadarzyła się znów z rzutu wolnego dokładnie 180 sekund później. Tym razem uderzał Pawłowski, który trafił prosto w mur. W 60 minucie znów byliśmy świadkami strzału Sobczaka na bramkę Arki, który dobrze obronił Kazjer.

Arka miała straty odrabiać, ale to Zagłębie było coraz bliższe drugiego gola. W 64 minucie w powietrzu w polu karnym żółto-niebieskich z Valcarce powalczył Banaszewski i zawodnik z Sosnowca oddał strzał, który zatrzymał się dopiero na słupku! Dwie minuty później Oliveira uderzał głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, lecz wyraźnie chybił. W 67 minucie ucieszyli się arkowcy, ale ich radość trwała bardzo krótko. Rosołek skierował bowiem piłkę do bramki Zagłębia, ale okazało się, że podający mu Kobacki wyjechał wcześniej z futbolówką za linię końcową i bramka nie mogła być uznana. 

W 74 minucie w rolę rozgrywającego wcielił się Marcjanik. Najpierw dobrym zwodem minął rywala, a chwilę później świetnie podał do Alemana, który naciskany przez obrońców został w ostatniej chwili powstrzymany przed oddaniem strzału. Nie upłynęło 60 sekund, a Ekwadorczyk ponownie był z piłką w polu karnym gospodarzy, lecz nie udało mu się celnie uderzyć na bramkę z bardzo ostrego kąta. 

Dziesięć minut Arka wywalczyła rzut wolny z odległości ok. 25 metrów. Na bramkę uderzył bezpośrednio Marcus da Silva, ale piłka skierowana była wprost w ręce Bielikowa. W 87 minucie goście stworzyli sobie stuprocentową okazję na zdobycie bramki, ale i tym razem nie udało się tej sztuki dokonać. Stępień idealnie dośrodkował w okolice dalszego słupka, gdzie znalazł się Kobacki. Strzał głową Olafa z trzech metrów okazał się jednak niecelny!

Doliczonych pięć minut to czas, w którym Arka wciąż pozostawała zespołem nieskutecznym. W 91 minucie piłka zatańczyła na 14 metrze przed sosnowiecką bramką, a podopieczni Tarasiewicza co najmniej trzykrotnie próbowali bez skutku oddać strzał na bramkę. W 94 mieliśmy rzut rożny, ale centra Alemana nie dotarła do żadnego z gdynian. Chwilę później w szesnastkę wstrzelił piłkę Valcarce, ale nie przejął jej ani Czubak, ani Kobacki. 

Arka z drugiego kolejnego wyjazdu wraca choćby bez jednego punktu. Sytuacja w tabeli robi się coraz bardziej daleka od tej, o której wszyscy marzymy i z pewnością trudno o optymizm przed kolejnymi meczami. Każdy kolejny mecz wiąże się jednak zawsze z kolejnymi nadziejami i pozostaje wierzyć, że w Głogowie wybrańcy Tarasiewicza zagrają w sposób, który pozwoli im wreszcie wzbogacić dorobek punktowy.

Galeria zdjęć, Foto: arka.gdynia.pl

Fortuna 1 liga, kolejka 18: 

Zagłębie Sosnowiec – Arka Gdynia  1:0 (1:0)

1:0 Sobczak 24′

Zagłębie: Bielikow – Gojny, Kamiński, Jończy, Dalić (81′ Duriska), Ryndak Oliveira, Ambrosiewicz, Banaszewski (88′ Seedorf), S. Pawłowski (75′ Bryła), Sobczak (88′ Tanque).

Trener: Artur Skowronek

Arka: Kajzer – Sasin (46′ Valcarce), Marcjanik, Dobrotka, Hiszpański, Milewski, Bednarski (56′ da Silva), Siemaszko (46′ Kobacki), Adamczyk (46′ Aleman), Stępień, Rosołek (80′ Czubak).

Trener: Ryszard Tarasiewicz

Żółta kartka: Pawłowski, Dalić, Oliveira, Bryła (Zagłębie) – Marcjanik, Sasin, da Silva, Dobrotka (Arka)

Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków)


Źródło i Foto: arka.gdynia.pl

Tekst: Arkadiusz Skubek 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *