Stadion w Niepołomicach kojarzy się arkowcom przede wszystkim z traumatyczną porażką 0:4 z marca br. Być może więc świadomie, może nie włodarze Sandecji Nowy Sącz wybrali to miejsce jako arenę niedzielnego spotkania swojej drużyny z gdyńską ekipą w 17 kolejce Fortuna 1. Ligi. Niestety, po meczu skojarzenia kibiców i piłkarzy żółto-niebieskich pozostaną jak najgorsze.

Po wygranej 1:0 nad Podbeskidziem, Arka została liderem tabeli wszech czasów na drugim poziomie rozgrywek w Polsce. To suma zdobytych punktów na poziomie obecnej pierwszej, poprzednio drugiej ligi. 

Po piątkowym triumfie nad piłkarzami z Bielska-Białej, żółto-niebiescy mają na koncie 1180 punktów w tabeli wszech czasów.  O punkt wyprzedzili zatem bydgoskiego Zawiszę (1179 pkt), o jedenaście zaś Piasta Gliwice (1169). 

Dobry nastrój szybko jednak prysnął. Niedzielne starcie rozpoczęło się najgorzej, jak tylko mogło. Już w 1. minucie po faulu na Dawidzie Wolnym został podyktowany rzut karny. Sfaulował go Haris Memić, który zastapił w składzie Arki pauzującego za kartki Martina Dobrotkę. Futbolówkę na jedenastym metrze ustawił Damir Šovšić i pewnie pokonał Daniela Kajzera.

Arkowcy zareagowali jak… bokser po knock-downie. Zanim się zorientowali, co się dzieje goście mogli dwukrotnie ponownie ich zaskoczyć. W piątej minucie Dawid Wolny spróbował uderzenia „nożycami”, posyłając piłkę minimalnie nad bramką, a trzy minuty później uderzał Sebastian Rudol, ale na szczęście został skutecznie zablokowany.

Przyjezdni po raz pierwszy groźniej zagrozili biało-czarnym w trzynastej minucie, groźne dośrodkowanie Michała Bednarskiego pewnie wychwycił Dawid Pietrzkiewicz, kilka chwil później golkipera Sandecji zaskoczyć chciał Hubert Adamczyk, ale defensywa gospodarzy postawiła skuteczny mur, blokując piłce drogę do bramki. Starania zespołu Ryszarda Tarasiewicza przyniosły jednak efekt. W 20. minucie, najlepiej w zamieszaniu podbramkowym odnalazł się Michał Bednarski (zdjęcie górne), pokonując precyzyjnym strzałem przy słupku bezradnego Pietrzkiewicza.

Wyrównanie podrażniło zawodników w biało-czarnych strojach, którzy bardzo szybko chcieli i mogli ponownie wyjść na prowadzenie. Cztery minuty po golu wyrównującym z lewej flanki dośrodkował Kamil Słaby, w obrębie szesnastki dobrze zachował się Błażej Szczepanek, uderzając głową, ale kapitalną interwencją popisał się Kajzer.

W 29 minucie znów Bednarski chciał z dystansu zaskoczyć golkipera Sandecji, ale Pietrzkiewicz był na posterunku. Gdy wydawało się, że goście powoli zaczynają przejmować inicjatywę… otrzymali zimny prysznic na głowy. W 35. minucie akcję lewym skrzydłem przeprowadził Słaby, który dośrodkował w pole karne. Piłka znalazła się nagle pod nogami Dawida Wolnego, który błyskawicznie zareagował posyłając bardzo mocne uderzenie między nogami bramkarza wprost do siatki.

I znów po utracie gola Arka jakby zatraciła na chwilę świadomość, co mogło zaowocować kolejnymi łupami nowosądeczan. Kilka minut później po rzucie rożnym strzały Wolnego i Roberta Janickiego zostały zablokowane, a w 40. minucie przed szansą podwyższenia prowadzenia stanął Rudol, ale jego próba minimalnie chybiła celu.

Po wznowieniu gry nie doczekaliśmy się niestety szturmu gdynian na bramkę biało-czarnych. Miejscowi od początku kontrolowali przebieg gry, wybijając przeciwników z rytmu i kasując w porę ich akcje. Pierwszy raz pod polem karnym gospodarzy arkowcy znaleźli się dopiero w w 52 minucie, gdy Adamczyk wyprowadził piłkę z własnej połowy boiska i podaniem uruchomił Artura Siemaszko, ten jednak zamiast oddać strzał na bramkę nieudanie dograł w szesnastkę.

Przez kilkanaście minut na boisku niewiele się działo. Akcje obu drużyn nie stwarzały poważnego zagrożenia ani pod jedną, ani pod drugą bramką.

W 66. minucie bardzo mocno z dystansu uderzył Fabian Hiszpański, Pietrzkiewicz wyczuł jednak intencje strzelca i złapał piłkę. Odpowiedź Sandecji była błyskawiczna, dwójkowa kontra Damian Chmiel – Michal Piter-Bučko, słowacki obrońca wycofał do Šovšića, skuteczny egzekutor karnego został jednak zablokowany, futbolówka trafiła po rykoszecie do Roberta Janickiego, który również został skutecznie zatrzymany.

W końcówce Arka „siadła”, bardziej aktywni byli niestety gospodarze. Swoje szanse mieli Janicki, Chmiel oraz Wolny. Ale 85 minucie w objęciach kolegów utonął Rudol, który oddał kapitalny strzał z powietrza, przy którym Kajzer nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję.

Przebiegu meczu nie mogła już w znaczący sposób zmienić czerwona kartka dla Macieja Małkowskiego w 89 minucie, który w kilka chwil od wejścia na boisko dwukrotnie zdążył obejrzeć „żółtko”. Nawet jednak w doliczonym czasie to gospodarze byli bliżsi strzelenia czwartej bramki, ale Chmiel z okolic piątego metra przestrzelił.

Sandecja swoją postawą pokazała, że nie jest przypadkiem jej miejsce w czołówce tabeli, a Arka… No cóż, przed nami cała runda wiosenna, zatem losy awansu do Ekstraklasy z całą pewnością nie są jeszcze rozstrzygnięte.

Galeria zdjęć I, Foto: arka.gdynia.pl

Galeria zdjęć II, Foto: sandecja.pl

Fortuna 1 liga, kolejka 17: 

Sandecja Nowy Sącz – Arka Gdynia 3:1 (2:1)

1:0 Sovsić 3′(k),

1:1 Bednarski 20′

2:1 Wolny 36′,

3:1 Rudol 86′

Sandecja: Pietrzkiewicz – Piter-Bućko, Boczek, Rudol, Słaby, Chmiel, Sovsić, Maissa Fall, Szczepanek (77′ Zych), Janicki (77′ Małkowski), Wolny.

Trener: Dariusz Dudek

Arka: Kajzer – Kasperkiewicz, Marcjanik, Memić, Hiszpański, Milewski, Bednarski (76′ Deja), Stępień (64′ Rosołek), Adamczyk, Siemaszko (82′ da Silva), Czubak

Trener: Ryszard Tarasiewicz

Żółta kartka: Janicki, Małkowski – dwie (Sandecja) – Kasperkiewicz (Arka)

Czerwona kartka: Maciej Małkowski (89′ druga żółta)

Sędzia: Konrad Kiełczewski (Białystok)


Źródło i foto: sandecja.pl, arka.gdynia.pl

98 thoughts on “„Niepołomicka trauma” trwa! Porażka Arki z Sandecją”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.