13 maja 2016 roku na stadionie w Olsztynie odbyło się spotkanie w ramach rozgrywek piłkarskiej I ligi pomiędzy miejscowym Stomilem a zespołem Arki Gdynia. Piłkarze Arki nie pozostawili złudzeń – awans wywalczony miesiąc przed końcem ligi wcale nie oznaczał spuszczenia z tonu, a swoją pierwszą bramkę zdobył po znakomitym meczu Gaston Sangoy. Arka do meczu mogła przystąpić z dużo większym luzem psychicznym, niżeli w ostatnich meczach. Główne ciśnienie, jakim było uzyskanie awansu, już zeszło i do Olsztyna gdynianie jechali, by śrubować rekord meczów bez porażki (do tej pory było ich 16) i zrobić kolejny krok w kierunku wygrania ligi. Najpierw jednak trener Grzegorz Niciński zmuszony był do jednej korekty w składzie, bo pauzę za kartki odpokutować musiał Michał Nalepa. Dwie następne zrobił zaś z własnej woli: Tadeusza Sochę zastąpił Przemysław Stolc, a za Rafała Siemaszkę oglądaliśmy od początku Argentyńczyka Sangoya. Początek meczu był zbliżony to tego w Katowicach, z Rozwojem. Arka przez kwadrans była niemrawa, a Stomil dość dobrze prezentował się w ofensywie. Po gościach było też widać, że wtorkowego sukcesu nie świętowali tylko szklanką mineralnej. Jeśli jednak organizmy żółto-niebieskich regenerują się po świętowaniu w taki sposób, jak w meczu ze Stomilem, to wypada życzyć im regularnej zabawy w Ekstraklasie. Najbardziej na zdobyciu gola zależało Argentyńczykowi. Sangoy na boisku był najaktywniejszy i praktycznie wszystko, co miał na nodze, kończył strzałem. Raz oglądaliśmy soczyste uderzenia, które z trudem bronił Piotr Skiba, w innym zaś przypadku strzały, które blokowali defensorzy Stomilu. Sangoy miał ciąg na bramkę i widać było, że strzelenie gola postawił sobie za priorytet.

Gdynianie dali się wyszaleć gospodarzom w zasadzie tylko przez pierwszy kwadrans meczu. Z każdą kolejną minutą odzyskiwali już inicjatywę, aż w końcu zdominowali plac gry. Oglądaliśmy zespół, który miał pełną kontrolę na boisku, zamknął rywala na jego połowie i spokojne rozgrywał swoje akcje. Choć do przerwy schodził z bezbramkowym remisem, to w powietrzu gole dla Arki po prostu wisiały. I padły.

 

Stomil Olsztyn – Arka Gdynia 0:4 (0:0) 

0:1 Sangoy 55′,

0:2 Sambea 57′,

0:3 da Silva 64′,

0:4 Siemaszko 90+2′ 

Stomil: Skiba – Bucholc, Klepczarek, Remisz, Wełna, Bartkowski, Głowacki Pa., Glowacki Pi., Lech (69′ Śledź), Nishi (84′ Żwir), Łukasik (63′ Trzeciakiewicz)

 

Arka: Jałocha – Stolc, Marcjanik, Fialho, Warcholak, da Silva (67′ Bożok), Łukasiewicz, Sambea (77′ Yussuff), Formella, Szwoch (71′ Siemaszko), Sangoy

 

Żółte kartki: Pa. Głowacki (Stomil) – Łukasiewicz (Arka)

 

Sędzia: Konrad Kiełczewski (Białystok)

 

 

Aleksander PISAREK

Foto: www.arka.gdynia, Stanisław Wrzosek

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *