Spotkanie nie obfitowało w wiele sytuacji bramkowych, tylko było typowym meczem walki. Arkowcy przedłużyli tym samym serię meczów bez porażki do 18, a w ostatnim spotkaniu powalczą o historyczną granicę 70-punktów w jednym sezonie.

13 maja na stadionie miejskim w Gdyni odbył się mecz 31 kolejki rozgrywek o mistrzostwo I ligi (wygranych już przez Arkę) między zespołem żółto-niebieskich a drużyną Chojniczanki Chojnice. Mecz odbywał się wczesną porą w niedzielę, ludzi było niewielu a doping był, można by to powiedzieć, niemrawy. W porównaniu do wyjazdowego spotkania ze Stomilem trener Grzegorz Niciński dokonał jednej, ale za to zaskakującej zmiany. Na lewej obronie zamiast Marcina Warcholaka od pierwszych minut wystąpił Paweł Wojowski, który dopiero drugi mecz w tym sezonie rozpoczął od pierwszej minuty. Po koncertowym meczu w Olsztynie na szpicy zagrał znów Argentyńczyk Gaston Sangoy. Od pierwszych minut było widać jaką wagę ma ten mecz dla piłkarzy obu drużyn. Nikt nie grał na alibi, a akcje przenosiły się z jednego pola karnego pod drugie. Tempo jednak szybko mocno siadło, a gra przerodziła się w piłkarskie szachy. Obydwa zespoły nie forsowały się zbytnio, choć groźniejsza na boisku była Chojniczanka. Gdyby goście mieli trochę lepiej nastawione celowniki, mogli prowadzić już do przerwy. Arce brakowało pomysłu na grę. Długie piłki na Sangoya nie przynosiły żadnego skutku, a skrzydłowi nie mogli przedrzeć się przez szczelną defensywę rywali. Podania były niedokładne i niecelne, bardzo często oddawano za darmo piłkę gościom, oddalając tylko zagrożenie od własnej połowy. Zawodnicy jakby przystosowali się do obiadowej pory dnia, tak samo jak kibice, a wysoko była tylko piłka.

W drugiej połowie arkowcy podkręcili tempo meczu. Za bezproduktywną parę Mateusz Szwoch – Dariusz Formella pojawili się Michał Nalepa i Miroslav Bozok. Szczególnie potrzebna była zmiana na dziesiątce, gdyż zawodnik wypożyczony z Legii kompletnie nie radził sobie w starciach fizycznych z obrońcami Chojniczanki. I to właśnie Nalepa mógł zanotować prawdziwe wejście smoka. Po kombinacyjnej akcji z Marcusem Da Silvą będąc już w polu karnym uderzył jednak w sam środek bramki. Chwilę później najlepszą szansę w meczu zmarnował Sangoy, który będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem, z ostrego kąta trafił właśnie w niego.

Arkowcy nie zaprezentowali tak skutecznego futbolu do jakiego zdążyli przyzwyczaić już swoich kibiców i pierwszy raz od 30 kwietnia nie strzelili bramki. Punkt zdobyty z Chojniczanką oznacza jednak, że gdynianie wygrali ligę, niezależnie od wyniku pozostałych spotkań. Patrząc na obecny sezon w wykonaniu Arki, to prawdziwa wisienka na torcie. Ten mógł być jednak jeszcze słodszy, gdyby podopieczni trenera Nicińskiego wygrali, ale i tak nikt nie ma prawa narzekać.

Arka Gdynia – Chojniczanka 0:0

 

Arka: Jałocha – Socha, Marcjanik, Fialho, Wojowski, da Silva, Łukasiewicz, Sambea, Formella (61′ Bożok), Szwoch (61′ Nalepa), Sangoy (74′ Siemaszko)

 

Chojniczanka: Podleśny – Pietruszka, Biernat, Kieruzel, Lisowski, Niedziela (71′ Mikołajczak), Zawistowski, Grzelak (65′ Mrozik), Kosakiewicz,  Feruga (90′ Rybski), Mikita

 

Żółte kartki: Fialho, Bożok (Arka) – Grzelak, Niedziela (Chojniczanka)

 

Sędzia: Tomasz Radkiewicz (Łódź).

 

Widzów: 6473 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *