Faworytem tego meczu była niewątpliwie Arka. Żółto-niebiescy zatem od samego początku dążyli do jak najszybszego zdobycia gola. Już w 7. minucie Michał Nalepa otrzymał w polu karnym doskonałe podanie w polu karnym od Marcina Warcholaka i z ostrego kąta strzelił na bramkę Stomilu. Piotr Skiba w bramce gości nie dał się jednak zaskoczyć. W odpowiedzi groźną akcję przeciwko niedawnym kolegom przeprowadził Grzegorz Lech, lecz obrońcy Arki byli na miejscu. Gra nieco się wyrównała. Goście coraz śmielej atakowali, a miejscowi nie potrafili się przebić przez zagęszczoną drugą linię olsztynian. 

Kiedy wreszcie się to udało w 29. minucie doskonałą okazję zepsuł Rafał Siemaszko, który znalazł się nieoczekiwanie sam na sam z bramkarzem. Niestety, ku rozpaczy kibiców, napastnik Arki strzelił jednak prosto w niego. A że niewykorzystane okazje prędzej, czy później się mszczą w 35. minucie gola zdobyli goście. Znakomitą akcję przeprowadził Jarosław Ratajczak przy linii końcowej i niemal z zerowego kąta wrzucił piłkę do bramki Konrada Jałochy.

Arkowcy próbują wyrównać, ale Arkadiusz Czarnecki fauluje Pawła Abbotta, który długo nie podnosi się z murawy. Dopiero po interwencji służb medycznych opuszcza plac gry na noszach, nie mogąc kontynuować gry.

W końcówce pierwszej połowy zaostrza się sytuacja na trybunie „Górka”. Wybrzmiewają coraz wulgarniejsze śpiewy i narasta w widzach agresja. Kibice wykładają sektorówkę, pod którą płoną już race. Na boisko wbiega nagle jakiś „kibic” , zostaje jednak szybko obezwładniony przez ochroniarzy i odprowadzony poza boisko. Po chwili wbiega kolejny, odwiązuje szalik klubowy z bramki olsztynian i kradnie go. Wobec braku interwencji odnośnych służb powala go na ziemię… bramkarz Stomilu i odbiera swoją własność. Na „pomoc” golkiperowi przybywają kolejni zawodnicy. W „obronie” boiskowego prowokatora stają z kolei piłkarze Arki. Dochodzi do przepychanek między zawodnikami obu drużyn. Sędzia na chwilę przerywa mecz i próbuje opanować sytuację. Żółte kartki otrzymują Tomasz Wełna i Nalepa. Połowa zostaje przedłużona przez arbitra o… jedenaście minut.

Po powrocie z szatni Arka szybko chciała wyrównać stan meczu, ale Stomil bronił się metodycznie, a co najważniejsze skutecznie. Kiedy zaś się dało groźnie kontratakował.

Czas mijał, z akcji arkowców nic nie wynikało, zaczęli grać więc coraz bardziej nerwowo. Wydaje się, że incydent sprzed przerwy miał duży negatywny wpływ na ich grę w drugiej połowie, która prawie całkowicie się posypała.

W końcowych fragmentach gry Stomil zwietrzył swoją szansę i co rusz wyprowadzał groźne, szybkie kontry Po jednej z nich faulem ratował się Krzysztof Sobieraj, za co obejrzał drugi w tym spotkaniu żółty kartonik i musiał opuścić plac gry. Olsztynianie całkowicie zdominowali grę w końcówce. Trzykrotnie mogli pokusić o zmianę rezultatu. Najbliższy tego był wprowadzony na ostatnie minuty Japończyk Tsubasa Nishi, który w 94 minucie trafił w słupek. Goście dowieźli jednak do końca skromne, jednobramkowe zwycięstwo. Dodajmy, zwycięstwo w pełni zasłużone. Arka po tym meczu ponownie oddaliła się od czołówki. Dodatkowo, za incydent z udziałem kibiców zapewne posypią się na żółto-niebieskich kary finansowe, a być może dojdzie do zamknięcia stadionu dla publiczności.

Arka zawiodła nie tylko sportowo, ale także organizacyjnie. Zaczęło się od złego działania policji, która zablokowała drogi dojazdowe do stadionu, uniemożliwiając dotarcie do obiektu kibicom, zwłaszcza zmotoryzowanym. Funkcjonariusze tłumaczyli swoje działanie koniecznością ochronienia wejścia kibiców drużyny przyjezdnej. Tyle tylko, że kibice Stomilu miejsce w swoim sektorze zajęli dopiero około 30 minuty meczu,a dojechać od strony ul. K. Górskiego nie można było już na 10 minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Zamknięty był także przejazd za halą Gdynia Arena (co ma ta trasa do wprowadzania kibiców?).

Egzaminu nie zdały także służby ochraniające mecz. Dopuszczono do dwukrotnego wbiegnięcia „kibiców” na boisko. Ponadto, widać było zza bramki olsztynian, że jedna z płonących rac zapali banner reklamowy GCS, obok którego się tliła. Ochroniarze nie reagowali jednak. Dopiero, gdy banner zapalił się od racy jeden z nich podbiegł z gaśnicą i ugasił powstający pożar.

 

Arka Gdynia  – Stomil Olsztyn 0:1 (0:1)

0:1 Ratajczak 35′ 

 

Arka: Jałocha – Stolc (79′ Tomasiewicz), Sobieraj, Marcjanik, Warcholak, da Silva, Łukasiewicz (66′ Renusz), Nalepa, Bożok, Siemaszko, Abbott (40′ Yussuff) 

 

Stomil: Skiba – Bucholc, Czarnecki, Ratajczak, Wełna, Szymonowicz, Lech, Suchocki, Meskhiia (84′ Nishi), Głowacki (70′ Żwir), Kujawa.  

 

Żółte kartki: Nalepa, Sobieraj (dwie) , Marcjanik, Siemaszko (Arka) – Czarnecki, Wełna, Głowacki (Stomil)

 

Czerwona kartka: Sobieraj (88′ za dwie żółte)

 

Sędzia: Mariusz Korpalski (Toruń) 

 

Widzów: 4256

 

 

Ze Stadionu Miejskiego: Ziemowit BUJKO

Foto: autor

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *