I wtedy żółto-niebiescy pokazali po raz kolejny charakter, wygrali tę część meczu 20:8, a potem w dogrywce pokonali kandydatów na mistrza Polski 15:12. 

To była rywalizacja dwóch obron. Świadczą o tym rezultaty poszczególnych kwart i wynik po czterech partiach 58:58. Stelmet w żadnym meczu ligowym tego sezonu nie rzucił rywalowi tak mało punktów. Asseco wyrównało wynik BK Ventspils, który w meczu Pucharu Europy pozwolił Stelmetowi rzucić tylko 58 oczek (sam przy tym rzucając zaledwie 51).

Pierwsza kwarta meczu była dość wyrównana mniej więcej do 7 minuty, gdy po trójce Kamila Chanasa i wolnych Aarona Cela goście odskoczyli na trzy punkty i w drugiej odsłonie systematycznie tę przewagę powiększali. Nie mogąc sforsować twardej obrony gdynian przybysze często decydowali się na rzuty zza łuku. Do przerwy trafili ich siedem na 19 prób (Asseco – 2 na 12).

Trzecią partię gospodarze zaczęli od serii 6:0, dzięki temu zbliżyli się do zielonogórzan na trzy punkty. Dla gości pierwsze trafienie w tej części spotkania uzyskał dopiero po 3,5 min. gry Przemysław Zamojski. Jego dwie trójki rozpoczęły jednak serię „winiarzy” 11:0, po której ich przewaga wzrosła do 14 oczek, a na 50 sekund przed końcem III kwarty po trójce Russella Robinsona i wolnych Quintona Hosleya osiągnęła 17 punktów. Na szczęście pod koniec tego okresu gry Przemysław Frasunkiewicz celną trójką i lay-upem zmniejszył dystans o 5 (38:50).

Efektowny alley-oop Ovidijusa Galdikasa po zagraniu Frasunkiewicza rozpoczął pogoń Asseco za wynikiem w czwartej kwarcie. Rozegrał się A.J. Walton, który na początku kwarty miał na koncie zaledwie siedem zdobytych punktów (4 – do przerwy) i Sebastian Kowalczyk, po którego pięciu punktach dystans do prowadzących zmalał do 5 oczek. Pierwsze punkty zdobył także Przemysław Żołnierewicz. Najpierw 2 – z wyskoku, a po chwili piękną trójkę po szybkim ataku. Na, z górą, dwie minuty przed syreną po trafionych wolnych Jakuba Parzeńskiego na tablicy znów widnieje remis (55:55). Rozpoczynają się rozgrywki taktyczne, faule, przerwy na żądanie. Po wolnych Robinsona goście znów prowadzą, a za 5 fauli parkiet opuszcza Kowalczyk. Walton trafia jeden z rzutów osobistych, ale Hosley czyni to samo. Na 25 sekund przed końcem regulaminowego czasu jest znów remis po rzucie Waltona, który tuż przed syreną zalicza przechwyt i… rzuca z dystansu, ale trafia w obręcz. Dogrywka!

Fizyczne atuty i psychologiczne są w tym momencie po stronie gospodarzy. Dodatkowo wspiera ich szalejąca publiczność. Przez pierwszą połowę dodatkowego czasu gry trzykrotnie po rzutach Waltona i rewelacyjnie grającego Żołnierewicza Asseco prowadzi, ale zawodnicy Saso Filipowskiego natychmiast odpowiadają. Cel i Zamojski trafiają trójki i na nieco ponad minutę przed końcem dogrywki gdynianie tracą 4 punkty. David Dedek prosi o przerwę, a po niej Walton przeprowadza piękną akcję, trafia z faulem i jest już tylko jedno oczko do odrobienia. Chwilę później Amerykanin daje swojej drużynie jednopunktowe prowadzenie, ale słabo grający w tym meczu Łukasz Koszarek trafia dwa wolne i znów goście są o oczko lepsi. Na 12 sekund przed upływem czasu dogrywki ponownie trafia Walton, a chwilę później przechwytuje piłkę po błędzie Koszarka, podaje do Żołnierewicza, a ten efektownym slam-dunkiem zdobywa powiększa przewagę Asseco do 3 punktów na 3 sekundy przed końcem. Natychmiast po akcji Filip Matczak fauluje Zamojskiego, który pudłuje oba wolne i halę ogarnia euforia. Wielki Stelmet pokonany w Gdyni 73:70. To jedyna para play-off, w której jeszcze trwa rywalizacja. W trzech pozostałych współzawodnictwo zakończyło się po trzech spotkaniach. Awans uzyskały już PGE Turów Zgorzelec, Rosa RadomiEnerga Czarni Słupsk. Czwartego półfinalistę poznamy najwcześniej w piątek, 8 maja. A może po odpowiedź trzeba będzie udać się z powrotem do Zielonej Góry?

Stelmet przegrał, bo zbyt szybko był przekonany o zwycięstwie. Prowadził wszak po 30 minutach 12 oczkami i – wydawało się – kontrolował grę. Tymczasem rozkręcił się A.J. Walton (z 22 punktów, aż 15 zdobył w IV kwarcie i dogrywce), świetnie wsparł go w czwartej kwarcie i dogrywce niespełna 20- letni Przemysław Żołnierewicz ( do przerwy miał czyste konto, skończył z 11 punktami) i zaskoczeni takim obrotem sprawy „winiarze” polegli. Niebagatelne okazało się też wsparcie kibiców, którzy żywiołowym dopingiem ponieśli koszykarzy Davida Dedeka do zwycięstwa. Czekamy na powtórkę w piątkowy wieczór.  

 

Asseco Gdynia – Stelmet Zielona Góra 73:70 D (13:16, 11:17, 14:17, 20:8, 15:12)

 

Asseco: Walton 22 (6 zb., 7 as., 4 p., 1 bl), Kowalczyk 11, Żołnierewicz 11 (5 zb., 1 p.), Galdikas 8 (6 zb., 3 bl.), Frasunkiewicz 7 (14 zb., 1 p., 1 bl.), Matczak 5, Szczotka 5, Parzeński 4 (8 zb., 2 p.), Radosavljevic 0, Czerlonko 0.

 

Stelmet: Hosley 18 (6 zb., 4 as., 2 p.), Zamojski 14, Cel 12 (11 zb., 3 as., 2 p.), Robinson 9, Koszarek 7 (4 zb., 5 as.), Chanas 7, Lalic 2, Hrycaniuk 1 (5 zb., 1 p., 1 bl.), Troutman 0.

 

Sędziowie: M. Ćmikiewicz, M. Adameczek, M. Proc.

 

Widzów: 1562

 

 

Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *