25 października na stadionie miejskim w Lubinie odbył się mecz rozgrywek o mistrzostwo I ligi pomiędzy drużyną spadkowicza zeszłego sezonu T-Mobile Ekstraklasy, Zagłębiem Lubin, a Arką Gdynia, która na drugim poziomie rozgrywkowym gra już czwarty sezon. Jedenastka wystawiona przez Grzegorza Nicińskiego dość sporo różniła się od tej, którą zagrał w meczu z Pogonią Siedlce, a która dała Arce pierwsze trzy oczka na własnym stadionie w tym sezonie. Dość niespodziewanie szkoleniowiec Arki na prawej pomocy wystawił nominalnego obrońcę Glaubera de Souzę Couto. W związku z czym mecz na ławce rozpoczął Aleksander Jagiełło. Z perspektywy ławki poczynania kolegów obserwował też Grzegorz Lech. Zamiast byłego piłkarza Stomilu Olsztyn Niciński postawił na Antoniego Łukasiewicza. Arkowcy wrócili więc do ustawienia z dwoma defensywnymi pomocnikami w osobach Łukasiewicza i Michała Nalepy. Z kolei bohater ostatniego spotkania Bartosz Ława grał bliżej bramki. Operował tuż za plecami Marcusa da Silvy. Stare piłkarskie porzekadło mówi, iż zwycięskiej jedenastki się nie zmienia. No cóż, w meczu z Zagłębiem ewidentnie się ono sprawdziło.

 Spotkanie na początku układało się dobrze dla gości. Arkowcy zagęścili środek pola, podchodząc pod pole karne lubinian pokazując, że nie przyjechali na Dolny Śląsk, aby się bronić lub też biernie przypatrywać grze Zagłębia. Z takiej gry narodziła się akcja zakończona niecelnym strzałem Michała Nalepy. Lubinianie odpowiedzieli uderzeniem Łukasza Janoszki, który z kilku metrów posłał piłkę nad poprzeczką. Niewiele wskazywało, że gdynianie będą w stanie stracić bramkę… praktycznie z niczego. W dwudziestej minucie Aleksander Kwiek uderzył jednak z trzydziestu metrów na bramkę Łukasza Skowrona, który był źle ustawiony i został zmuszony do wyciągnięcia piłki z siatki. Strzelenie tej bramki nie sprawiło byłemu zawodnikowi Górnika Zabrze żadnego problemu – żaden z piłkarzy Arki nawet się do niego nie zbliżył. W bramce dużo winy było Skowrona, jednak obrońcy nie powinni pozwolić przeciwnikowi tak łatwo oddać strzału. Stracony gol wcale nie podrażnił zawodników z Gdyni. Wręcz przeciwnie, to gospodarze ruszyli do natarcia i zadali kolejny cios gdynianom. Ponownie w roli głównej wystąpił Kwiek. Wykorzystał nieporadność gdyńskiej defensywy i w sytuacji sam na sam nie dał szans Skowronowi. Jeśli chodzi o grę defensywną Arki, to praktycznie jej nie było. Błędy, które popełniali żółto-niebiescy, były wręcz juniorskie, nie przystające dorosłym piłkarzom. Doprawdy, lubinianie nie powinni dochodzić do takich sytuacji jak ta, po której padła bramka na 2:0. Wybicia obrońców Arki były bardzo nieporadne. Jakby tego było mało, po chwili mogło być już 3:0 dla Zagłębia. Kwiek popędził sam z piłką, którą oddał niepostrzeżenie Adrianowi Błądowi, którego udało się na szczęście zblokować obrońcom. Kolejnym golem dla gospodarzy zapachniało także w 40. minucie. Jednak najpierw dobra interwencja Skowrona, a potem asekuracja Alana Fialho uratowała przyjezdnych przed prawdziwą klęską do przerwy.

Szkoleniowiec Arki, Grzegorz Niciński, dokonał w przerwie dwóch ofensywnych zmian, wprowadzając na boisko dwóch napastników – Michała Szuberta oraz Macieja Wardzińskiego. Druga połowa rozpoczęła się obiecująco dla Arki. Lecz w miarę dobre chwile trwały niespełna kwadrans. Wtedy to na strzał zdecydował się będący w narożniku pola karnego Adrian Błąd. Piłka wpadła w samo okienko bezradnego Skowrona. Obrazem słabości gdynian w defensywie była szarża Michala Papadopulosa, który w jednej akcji wymanewrował czterech defensorów, jednak jeszcze nie poskutkowało to bramką. Gorzej było w 87 minucie, kiedy ten właśnie czeski piłkarz dobił Arkowców, wykorzystując podanie od Djordje Cotry. Wynik 4 do 0 mówi sam za siebie – Arka została w Lubinie zmiażdżona i nic nie usprawiedliwia tego wyniku. Gra w defensywie wołała momentami o pomstę do nieba, a piłkarze Zagłębia wcinali się w obronę gdynian jak nóż w masło. I to rzeźnicki.  

 Po tym spotkaniu Lubinianie zrównali się punktami z Termaliką, pozostając jednak na drugim miejscu z powodu gorszego bilansu bramek. Arka z kolei wciąż tkwi dwa punkty nad strefą spadkową, na 13 miejscu. Gra defensywna w tym sezonie wymaga ewidentnej poprawy, mecz w Lubinie był już trzecim (!) w którym Arka straciła cztery bramki. 

 

Zagłębie Lubin – Arka Gdynia 4:0 (2:0)

1:0 Kwiek 20′

2:0 Kwiek 28′

3:0 Błąd 59′

4:0 Papadopulos 87′

 

Zagłębie: Forenc – Cotra, Kubicki, Guldan, Bonecki, Janoszka (53′ Oleksy), Piątek, Kwiek (80′ F. Jagiełło), Woźniak, Papadopulos, Błąd (69′ Rakowski).

 

Arka: Skowron – Glauber, Sobieraj, Fialho, Warcholak, Kowalski (73′ A. Jagiełło), Łukasiewicz (46′ Wardziński), Ława, Nalepa, Wojowski, da Silva (46′ Szubert)

 

Żółte kartki: Papadopulos, Bonecki (Zagłębie)

 

Sędzia: Marcin Szrek (Kielce)

 

 

Aleksander PISAREK 

——————————————

źródło i foto: www.arka.gdynia.pl

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *