18 października na stadionie GOSiR w Gdyni odbyło się spotkanie piłkarskie o mistrzostwo I ligi między zespołem Arki Gdynia a beniaminkiem, Pogonią Siedlce. W Arce duet trenerów Niciński – Witt oficjalnie debiutował w meczu przed własną publicznością.

Trener Grzegorz Niciński dokonał dwóch zmian w składzie w porównaniu do meczu z Drutexem Bytovią Bytów. Spotkanie na ławce rozpoczęli Antoni Łukasiewicz i Robert Sulewski, od początku zagrali Aleksander Jagiełlo oraz rozczarowujący od początku sezonu Grzegorz Lech, o którym szkoleniowiec żółto-niebieskich wypowiedział się przed meczem, broniąc go przed oskarżeniami, gdyż duża część zarzutów za słabą grę żółto-niebieskich jest kierowana właśnie w stronę byłego zawodnika Korony Kielce. Kiedy już w 4 minucie piłka po „centrostrzale” Marcina Warcholaka uderzyła w poprzeczkę, kibice otrzymali coś, co można by uznać za zapowiedź naporu Arki na bramkę gości z Siedlec. Lecz niestety, pomimo tego, iż gdynianie prowadzili grę, spychając siedlczan do obrony, nie potrafili stworzyć ani jednej sytuacji do zdobycia gola. Co jakiś czas gospodarze nadziewali się na groźne kontry, których motorem napędowym była lewa strona boiska, na której niepodzielnie panowali Damian Guzek z Cezarym Demianiukiem, motorem napędowym drużyny z Siedlec, który raz po raz przedzierał się dryblingami przez defensywę Arki. Glauber Souza Couto zaliczył bardzo słaby występ, próbując go powstrzymywać, ogólnie jeśli chodzi o defensywę, Arka grała bezbarwnie, ale sama Pogoń nie potrafiła jej ani razu zagrozić. Mimo iż widać było, że drużyna z Gdyni ewidentnie nie radziła sobie z atakiem pozycyjnym, siedlczanie rzadko próbowali pójść do przodu i zagrozić bramce gospodarzy. Jedynym naprawdę aktywnym piłkarzem był wspomniany wcześniej przez mnie Demianiuk.

Goście mieli jednak swoją szansę, tylko że osamotniony na 16. metrze Piotr Krawczyk uderzył słabo i w sam środek bramki Łukasza Skowrona.

Arkowcy, m. in. Marcus Da Silva oraz Paweł Wojowski szukali strzałów z dystansu, jednak ich próby nie poskutkowały niczym, poza dodatkowym strzałem do statystyk. O niefarcie może za to mówić Maciej Tataj, który po tym jak w pole karne przedarł się Demianiuk, stojąc na piątym metrze, nie trafił w piłkę.

Szczęście za to uśmiechnęło się do Bartosza Ławy. Pomocnik Arki w 38. minucie zdecydował się na uderzenie z ok. 27 metrów. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Radości w gdyńskim zespole było co niemiara. Nic dziwnego – na wygraną w Gdyni Arka czekała długie miesiące. A początek tego spotkania, mimo ograniczonych poczynań Pogoni w ofensywie, był dla gdynian prawdziwą drogą przez mękę. Co nie zmienia faktu, że tuż przed ową bramką, sędzia się nie popisał. Jeden z obrońców drużyny gości zagrał piłkę ręką w swoim polu karnym, co powinno zostać potraktowane jako przewinienie, a arbiter powinien wskazać na 11 metr.

Mało brakowało, a chwilę po zmianie stron goście mogli wyrównać. Zza pola karnego uderzał Demianiuk, piłka odbiła się od pleców Krzysztofa Sobieraja, zmyliła Skowrona, ale minęła prawy słupek. Wcześniej z dystansu celnie przymierzył Ława. Z kolei w 62. minucie minimalnie obok bramki strzelił Michał Nalepa.

Arkowcy około 65 minuty cofnęli się na własne pole karne, broniąc się przed kolejnymi atakami Pogoni, starając się wyprowadzać kontrataki. W drużynie Arki brylował Bartosz Ława, którego gra naprawdę mogła się podobać. TRAGICZNE zawody z kolei rozgrywał wspomniany wcześniej Grzegorz Lech. Jego nieudane zagrania mnożyły się jak grzyby po deszczu, a ich kulminacją było przerwanie prostopadłego podania do Jagiełly w I połowie, za co zebrał potężną porcję gwizdów. A kiedy zmieniony został dopiero w 79 minucie przez Antonio Calderona, pożegnała go potężna porcja buczenia i gwizdu.

Pod koniec meczu tuż przed polem karnym po podaniu Ławy faulowany był Marcus da Silva, znajdując się sam na sam z bramkarzem, jednak sędzia ukarał Jacka Kozaczyńskiego tylko żółtą kartką, uznając, iż zawodnik Arki przed kontaktem wykopnął piłkę przed siebie.

Chwilę później w polu karnym golkiper sfaulował Demianiuka, powodując u niego bardzo groźną kontuzję. Jednak (na szczęście dla Arki), sędzia nie dopatrzył się faulu, czym podsumował swój słaby wystep.

Arka odniosła pierwsze w tym sezonie zwycięstwo u siebie, a zwycięzców się nie sądzi. Jednak z Zagłębiem za tydzień może nie być tak łatwo.

 

Arka Gdynia – Pogoń Siedlce 1:0 (1:0)

1:0 Ława (38.)

 

Arka: Skowron – Glauber, Alan, Sobieraj, Warcholak – Ława, Nalepa (64. Łukasiewicz Ż) – Jagiełło (57. Sulewski), Lech (79. Calderon), Wojowski – da Silva. 

Pogoń: Kozaczyński Ż – Grudniewski Ż, Dybiec, Lewandowski, Guzek – Rodak, Dziubiński, Demianiuk, Dzięgielewski Ż (65. Drażba), Krawczyk (65. Ogrodnik) – Tataj (57. Wociał).

 

Sędzia: Wojciech Krztoń (Olsztyn)

 

 

Aleksander PISAREK

Foto: Ziemowit BUJKO

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *