Kończyła się druga minuta doliczonego czasu gry. Arka prowadziła 3:2, ale nie odpuszczała i atakowała. Lewą stroną pomknął Hubert Adamczyk, który po wejściu w pole karne precyzyjnie dograł na dalszy słupek, a tam nadbiegł Marcus da Silva! Wybicie, krótki lot, uderzenie głową i… prześladujące go od końca ubiegłego sezonu fatum wreszcie zostało przełamane! Futbolówka zatrzepotała w siatce, a Brazylijczyk z polskim paszportem przeszedł do historii klubu strzelając upragnionego 63 gola w żółto-niebieskich barwach i pieczętując okazałe zwycięstwo Arki na boisku przy ul. Bukowej. Został tym samym samodzielnym liderem w strzeleckiej klasyfikacji wszechczasów!

W czwartkowy wieczór GKS Katowice i Arka Gdynia odrabiały na katowickim boisku zaległości z 7. kolejki Fortuna 1 Ligi. Spotkanie, które pierwotnie miało odbyć się 3 września zostało przełożone z powodu powołania do reprezentacji Polski U21 piłkarza GieKSy Filipa Szymczaka. Trener Rafał Górak zdecydował się na jedną zmianę względem meczu w Łodzi. W pierwszej jedenastce Krystiana Sanockiego zastąpił Arkadiusz Woźniak. W składzie Arki jedna zmiana w stosunku do ostatniego meczu, Karola Czubaka zastąpił Mateusz Żebrowski.

Porażka gdynian na własnych śmieciach z GKS-em Tychy spowodowała, że Arka musiała w Katowicach zacząć odrabiać straty do czołówki, więc na Śląsku interesowało ją tylko zwycięstwo. Już od pierwszego gwizdka sędziego widać było, że to podopieczni trenera Dariusza Marca chcieli nadawać ton wydarzeniom na boisku, bo to oni utrzymywali piłkę w swoim posiadaniu i nie opuszczali połowy gospodarzy. Arka od początku chciała narzucić własne warunki gry i katowicka ekipa została zepchnięta do defensywy. W 22. minucie rajd prawą stroną Olafa Kobackiego zakończył się strzałem prosto w ręce Dawida Kudły. Było to któreś z kolei ostrzeżenie dla katowiczan. Obraz gry na chwilę zmieniła jednak… ulewa, która rozpętała się nad stadionem. 

GKS był w stanie utrzymać piłkę i wyprowadzić kilka akcji. Jedna z nich zakończyła się dośrodkowaniem w pole karne Zbigniewa Wojciechowskiego. Do piłki dopadł Rafał Figiel i strzałem z pierwszej piłki pokonał Kacpra Krzepisza otwierając wynik spotkania. Gospodarze wyszli na prowadzenie mimo faktu, że to goście stwarzali większe zagrożenie. Deszcz nad stadionem nie ustępował, to powodowało, że w grze obu drużyn było wiele przypadku. Chwilę po zdobytej bramce Figiel mógł wpisać się na listę strzelców po raz drugi. Jego uderzenie z rzutu wolnego prześliznęło się po poprzeczce bramki gości.
W 33. minucie Arka wyprowadziła kontrę lewą stroną. Piłka w polu karnym spadła pod nogi Kobackiego, który miał idealną pozycję do strzału. Futbolówka tuż przed bramką odbiła się jeszcze od piłkarza GKS-u, ale ostatecznie wpadła do bramki Kudły. W ostatnich fragmentach obraz gry wyglądał podbnie, jak na początku spotkania. Arka znów doszła do głosu i częściej gościła przed polem karnym rywali. Nie udało się jednak żadnej z drużyn zmienić wyniku przed udaniem się na przrwę. Do szatni drużyny schodziły więc z remisem 1:1. 

Trener katowiczan wykazał się „nosem”, wprowadzając na boisko po przerwie Patryka Szwedzika za Szymczaka. W 53. minucie właśnie Szwedzik zamknął strzałem głową dośrodkowanie Adriana Błąda i wyprowadził GKS na prowadzenie. Arka znów ruszyła do odrabiania strat i 10 minut później Michał Marcjanik wykorzystał potężne zamieszanie w polu karnym gospodarzy po wykonaniu stałego fragmentu i ponownie doprowadził do wyrównania.

Spotkanie znów się wyrównało, obie  ekipy szukały swoich szans. W 83 minucie niewiele do szczęścia zabrakło Sanockiemu, ale arkowcom udało się zablokować jego uderzenie. Trzy minuty później z gola cieszyła znów Arka. Z lewej strony pola karnego pod bramkę zagrał da Silva, piłkę przejął Kobacki, który przytomnym uderzeniem po ziemi wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Dosłownie kilkadziesiąt sekund później GKS mógł doprowadzić do wyrównania za sprawą Szwedzika. Napastnik miejscowych wygrał pojedynek szybkościowy w polu karnym Arki i na wślizgu skierował piłkę w kierunku pustej bramki. Do toczącej się nieuchronnie do bramki piłki ruszył Martin Dobrotka i w ostatniej chwili wybił ją z linii bramkowej utrzymując prowadzenie gdynian. W doliczonym czasie gry historyczna bramka Marcusa zamknęła mecz.

Trzy punkty pojechały zatem do Gdyni. Nie przyszło to łatwo, bo gospodarze, choć nie byli stroną przeważającą w tym meczu, dwukrotnie wychodzili na prowadzenie. Arkowcy jednak odrabiali straty , a w dogodnym momencie przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, a Marcus Vinicius da Silva, piękną „główką” w doliczonym czasie, zdetronizował Stanisława Gadeckiego i samodzielnie objął proweadzenie w tabeli najlepszych strzelców gdyńskiej Arki.

Galeria zdjęć, Foto: gkskatowice.eu

Galeria zdjęć, Foto: arka.gdynia.pl

mecz zaległy Fortuna 1 liga. Kolejka 7:

GKS Katowice – Arka Gdynia 2:4 (1:1)

1:0 Figiel 27′,

1:1 Kobacki 33′,

2:1 Szwedzik 53′

2:2 Marcjanik 63′,

2:3 Kobacki 86′

2:4 Da Silva 90+3′

GKS: Kudła – Janiszewski, Woźniak, Figiel, Błąd, Jaroszek, Rogala, Szymczak (46′ Szwedzik), Wojciechowski (62′ Sanocki), Kołodziejski, Pavlas (77′ Kozłowski).

Trener: Rafał Górak

Arka: Krzepisz – Kasperkiewicz, Marcjanik, Dobrotka, Valcarce, Kobacki, Adamczyk, Aleman (46′ Czubak), Deja, Żebrowski (55′ Stępień), Rosołek (55′ Da Silva).

Trener: Dariusz Marzec

Żółta kartka: Jaroszek (GKS) – Dobrotka (Arka)

Sędzia: Paweł Pskit (Łódź)

Widzów: 1819


Źródło i foto: gkskatowice.eu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *