Ani wysokie zwycięstwo nad Odrą Opole, które zdecydowanie podniosło morale zespołu, ani transfer „last minute” Macieja Rosołka, który ponownie został wypożyczony z Legii Warszawa do Gdyni, nie pomogło Arce pokonać piłkarzy GKS Tychy. Już w 3 minucie Bartosz Biel posłał piłkę do gdyńskiej bramki, co okazało się jedynym trafieniem w tym spotkaniu. W próbie odwrócenia losów spotkania gdynianom nie pomogła druga żółta kartka dla Adama Dei, którą pomocnik obejrzał już 38 minucie gry.

Siła ofensywna Arki jeszcze przed spotkaniem wyglądała imponująco. Trener Dariusz Marzec znalazł bowiem miejsce w składzie zarówno dla Rosołka, jak i dla Karola Czubaka.

Mecz zaczął się jednak od rzutu wolnego z ok. 30 metrów dla gości. Po krótkim rozegraniu piłki uderzył Nemanja Nedić, ale Kacper Krzepisz spokojnie odprowadził wzrokiem piłkę, która minęła bramkę w dość bezpiecznej odległości. Jak się okazało, to była tylko przygrywka do tego, co wydarzyło się kilkadziesiąt sekund później. Piłka poszła na lewą stroną, gdzie poruszał się Biel, który po wejściu w pole karne uderzył precyzyjnie w kierunku dalszego słupka i nie dał szansy bramkarzowi Arki na skuteczną interwencję.

Arka była bliska wyrównania w 11 minucie. Wymiana kilku podań w polu karnym gości wyprowadziła na pozycję strzelecką Arkadiusza Kasperkiewicza – defensor uderzył potężnie, ale stary znajomy gdynian, Konrad Jałocha zdołał odbić piłkę. W ciągu dwóch kolejnych minut dwukrotnie bliski szczęścia był Hubert Adamczyk, ale za każdym razem bramkarz GKS-u wybijał piłkę lecącą w światło jego bramki.

W 21 minucie Luis Valcarce z lewego skrzydła zagrał na 18 metr, gdzie nabiegł Deja, który uderzył bardzo mocno po ziemi, jednak minimalnie niecelnie. W odpowiedzi groźnie zrobiło się pod drugą bramką, bo z 16 metra strzał oddawał Gracjan Jaroch, ale Krzepisz ofiarnie odbił piłkę do boku.

W 26 minucie wydawało się, że piłka wpadnie wreszcie do bramki tyszan, jednak strzał Christiana Alemana z 16 metrów okazał się minimalnie niecelny. Wcześniej Ekwadorczyk dobrze rozegrał piłkę z Czubakiem, co mimo finalnego niepowodzenia, gdyńscy kibice nagrodzili brawami. W 32 minucie znów zadrżały serca kibiców Arki, bo po strzale Wiktora Żytka z 18 metrów piłka nieomal nie wpadła do bramki. 

W 34 minucie znów kombinacyjna akcja Arki zakończyła się groźnym strzałem Rosołka z 17 metrów. Niestety gracz Arki przeniósł to uderzenie nad poprzeczką.

W 38 minucie doszło do kluczowego wydarzenia dla dalszego przebiegu spotkania. Adam Deja przeciął faulem szybką akcję gości i musiał za to zobaczyć żółtą kartkę, a ponieważ była to druga w tym spotkaniu, arkowcy musieli dalej grać w liczebnym osłabieniu… Goście swoją przewagę mogli zamienić na drugiego gola już cztery minuty później, bo indywidualna akcja prawym skrzydłem Kacpra Janiaka zakończyła się jego wejściem w pole karne i strzałem, który bardzo dobrze odbił jego imiennik – Krzepisz! 

Po zmianie stron Arka nie zwątpiła w swoje szanse w tym spotkaniu. Już w pierwszej akcji Valcarce zagrał w pole bramkowe na głowę Rosołka, ale młodzieżowiec Arki naciskany przez obrońców nie zdołał oddać strzału. W 51 minucie Olaf Kobacki otrzymał piłkę od Alemana i wszedł w pole karne, po czym oddał niecelny strzał. Nie zauważył, że trzech jego partnerów było również w szesnastce gości i ta akcja mogła przynieść gdynianom więcej korzyści. 

W 55 minucie w wymarzonej sytuacji do zdobycia gola znalazł się Michał Marcjanik. Zagrana przez Adamczyka za plecy obrońców piłka trafiła do kapitana gospodarzy, który spróbował z powietrza od razu posłać futbolówkę nad Jałochą, lecz włożył do tego zbyt dużo siły i nie trafił w bramkę. Pod gdyńską bramką zagotowało się z kolei w 58 minucie gdy sam przed Krzepiszem znalazł się Jaroch, ale górą wyszedł z pojedynku bramkarz.

W 60 minucie Rosołek był bliski skorzystania z niepewnej interwencji na przedpolu Jałochy. Bramkarz GKS-u nie złapał piłki przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a Rosołek wyłuskał piłkę, obrócił się z nią i oddał strzał, który jednak kapitan gości zdążył obronić. Chwilę później kapitalną akcję przeprowadził Adamczyk, który zagrał spod końcowej linii przed bramkę, a tam najpierw minął się z piłką Czubak, a Rosołek właściwie trafiony futbolówką skierował ją obok słupka.

W 65 minucie indywidualna szarża Rosołka przyniosła miejscowym rzut wolny z odległości 17 metrów. Do piłki podeszli Aleman i Adamczyk, ale strzał oddał ten drugi – strzał, który o centymetry jednak minął światło bramki Jałochy. 

W 79 minucie bliski przesądzenia o losach spotkania był Sebastian Steblecki, który kilka razy przekładał piłkę z lewej na prawą i odwrotnie, po czym oddał strzał, który kapitalnie obronił Krzepisz. W 87 minucie Mateusz Stępień, który kilka chwil wcześniej pojawił się na boisku, przeprowadził efektowną akcję do linii końcowej, ale próba dogrania przed bramkę nie znalazła swojego adresata. 

Przez całą drugą połowę nie było widać, że żółto-niebiescy grali w liczebnym osłabieniu. To oni prowadzili grę, szukali bramki wyrównującej, częściej gościli w polu karnym rywali. Niestety, zawodziła skuteczność, albo zwyczajnie brakowało szczęścia, jak chociażby Adamczykowi, który w doliczonym czasie gry trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Wydawało się, że jednak boiskowa sprawiedliwość stanie się faktem, bo sędzia Zbigniew Dobrynin wskazał na wapno po domniemanym przewinieniu na Czubaku. Marcus Da Silva ustawił już piłkę na jedenastym metrze i wszyscy szykowali się na historyczne trafienie, po czym… z wozu VAR nadeszła informacja, która zmieniła decyzję arbitra. Chwilę później mecz się zakończył.

Galeria zdjęć, Foto: arka.gdynia.pl

Fortuna 1 liga , kolejka 8:

Arka Gdynia – GKS Tychy 0:1 (0:1)

0:1 Biel 3′

Arka: Krzepisz – Kasperkiewicz, Marcjanik, Dobrotka, Valcarce (84′ Stępień), Adamczyk, Deja, Aleman, Kobacki (84′ Hiszpański), Czubak, Rosołek (77’da Silva).

Trener: Dariusz Marzec

GKS: Jałocha – Połap, Nedić, Szymura, Wołkowicz, Janiak (73′ Kozina), J. Piątek (73′ Steblecki), Jaroch (61′ Grzeszczyk), Żytek, Biel (80′ K. Piątek), Malec (73′ Kargulewicz).

Trener: Artur Derbin

Żółta kartka: Deja – 2x (Arka) – Jaroch, Wołkowicz, Nedić, Żytek (GKS)

Czerwona kartka: Adam Deja (38′ druga żółta)

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź)

Widzów: 4420


Źródło i foto: arka.gdynia.pl, tekst: Arkadiusz Skubek 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *