Emocjonujące spotkanie zakończone zwycięstwem gości. W ERGO Arenie Trefl Sopot przegrał po dramatycznej końcówce z Twardymi Piernikami Toruń 89:91
Zanim oba zespoły przystąpiły do gry, w ERGO Arenie czekała nas miła ceremonia. Tuż po prezentacji drużyn pamiątkową koszulkę z rąk prezesa Marka Wierzbickiego odebrał Michał Kolenda, który dzisiaj rozpoczął 10. sezon w żółto-czarnych barwach!
Z sopocką publicznością dobrze przywitał się Yannick Franke, który w pierwszej akcji meczu trafił zza linii 6.75 metra. Odpowiedział Maurice Watson, ale po chwili swoje premierowe punkty zdobył Josh Sharma i żółto-czarni prowadzili 5:2. Center Trefla moc pokazał też w kolejnej akcji, gdy efektownym wsadem zapakował piłkę do kosza. Rywale próbowali odpowiadać, jednak to Trefl miał inicjatywę. W miejscowym zespole imponował fakt, iż każdy z zawodników potrafił dołożyć swoją „cegiełkę” – za trzy trafił Mateusz Szlachetka, a odważne akcje prezentowali Kolenda i Darious Moten. Kiedy kolejne oczka dołożyli Michał i Yannick Trefl zyskał dziesięć punktów przewagi (19:9) i o czas poprosił szkoleniowiec Twardych, Ivica Skelin. Jego wskazówki bardzo dobrze podziałały na torunian – przeciwnicy zanotowali run 9-0 i było już tylko 19:18. Złą serię na szczęście przerwał Yannick dla którego to była już trzecia trójka! W następnej akcji swój dorobek otworzył Karol Gruszecki, ale to nie zniechęciło Twardych Pierników, którzy wciąż gonili wynik. Trefl miał jednak w swoim składzie zawodnika z numerem „5”, czyli Franke – jego kolejna trójka oraz dobra akcja pozwoliły gospodarzom prowadzić po pierwszej kwarcie 29:27. W tym momencie Yannick miał już na swoim koncie 14 punktów.
Start drugiej kwarty był bardzo wyrównany, a zespoły pozostawały w kontakcie. Niestety, kiedy za trzy trafili torunianie, a konkretnie Michał Samsonowicz, Twarde po raz pierwszy tego dnia objęły prowadzenie (32:34). Co więcej, po chwili akcją „2+1” popisał się Aaron Cel i przyjezdni mieli już pięć oczek zapasu. Tym razem to Trefl musiał gonić. Grę żółto-czarnych na swoje barki próbował brać Moten, trafił także Sharma, ale na każdą z tych akcji przeciwnicy mieli odpowiedź. Na 2.5 minuty przed końcem pierwszej połowy o przerwę na żądanie poprosił Marcin Stefański. Czas lepiej jednak wpłynął na gości, którzy za sprawą Jamesa Eadsa i Michała Kołodzieja zyskali aż osiem punktów przewagi (40:48). Różnicę udało się zmniejszyć o dwa oczka dzięki Dariousowi, który umieścił piłkę w koszu w ostatniej sekundzie drugiej kwarty. Na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 44:50.
Po zmianie stron premierowe punkty należały do Josha Sharmy, który trafił jeden z dwóch przysługujących mu rzutów wolnych oraz Kolendy – skrzydłowy Trefla celnie rzucił zza linii 6.75 metra i zbliżył swoją drużynę na dwa oczka, lecz torunianie szybko odpowiedzieli za sprawą świetnego spisującego się Trevora Thompsona. Żółto-czarni nie odpuszczali i w końcu dopięli swego, kiedy akcją „2+1” popisał się Moten – wówczas mieliśmy remis 60:60! Sopocianie wyszli nawet na prowadzenie 64:63, lecz w Twardych ciężar gry na swoje barki wziął Cel. Reprezentant Polski zdobył sześć oczek z rzędu i przyjezdni prowadzili 64:69. Trefl odpowiedział dzięki Pawłowi Leończykowi i Gruszeckiemu, ale końcówka należała do Twardych i to torunianie na 10 minut przed końcem mieli sześć punktów więcej (68:74).
Mimo iż czwarta kwarta rozpoczęła się od trafienia Yannicka Franke, to następne akcje punktowe przeprowadzili rywale. Przy rezultacie 70:78 o czas poprosił trener Stefański. Po powrocie na parkiet dwa oczka zdobyły Twarde, ale w kolejnych akcjach górą byli zawodnicy Trefla – najpierw „2+1” zapisał na swoim koncie Josh, a następnie punkty zdobył Franke. Wówczas swoją przerwę wykorzystał trener Skelin. Goście uspokoili swoją grę, lecz żółto-czarni wciąż napierali. Piłkę w koszu umieszczali Darious, Brandon Young czy Josh, jednak zespół z Torunia na prowadzeniu wciąż trzymał Watson. Drużyna Marcina Stefańskiego nie odpuszczała i w końcu doprowadziła do remisu, a następnie – za sprawą trafienia Kolendy – wyszła na +2 (89:87). O kolejny czas poprosił trener Skelin, a po powrocie na parkiet zapunktował nie kto inny jak Watson. Na 17 sekund przed końcem mieliśmy remis, a swój czas wziął trener Stefański. Rywale nie dali jednak rozegrać piłki Treflowi i zdecydowali się sfaulować Younga. Rozgrywający stanął na linii rzutów wolnych, ale żadna z dwóch prób nie zakończyła się sukcesem. Co więcej, Young sfaulował Watsona i tym razem toruńska „1” miała swoje szanse. Maurice chybił za pierwszym razem, chybił też za drugim, ale udało mu się przechwycić piłkę z rąk Dariousa i umieścić ją w koszu. Do końca zostało 0.8 sekundy, a ostatni czas wykorzystał trener Stefański. Niestety, rozpisana akcja nie doszła do skutku, gdyż piłka z boku została zablokowana, po czym wybrzmiała ostatnia syrena i to przyjezdni mogli cieszyć się ze zwycięstwa na inaugurację Energa Basket Ligi 2021/2022.
Najwięcej punktów dla sopocian zdobył Yannick Franke (24), zaś Darious Moten zapisał na swoim koncie double-double (18 punktów i 10 zbiórek). W zespole gości podobnym wyczynem popisał się Maurice Watson (21 pkt, 13 as.)
Energa Basket Liga, Etap I, kolejka 1:
Trefl Sopot – Twarde Pierniki Toruń 89:91 (29:27, 15:23, 24:24, 21:17)
Trefl Sopot: Franke 24, Moten 18 (10 zb.), Sharma 16, Kolenda 13, Szlachetka 3 oraz Young 8, Gruszecki 4, Leończyk 2, Davis 1
Trener: Marcin Stefański.
Twarde Pierniki Toruń: Watson 21 (13 as.), Thompson 19, Cel 18, Eads III 9, Diduszko 0 oraz Samsonowicz 9, Spight 7, Kołodziej 4, Janczak 4
Trener: Ivica Skelin
Sędziowie: Dariusz Zapolski, Michał Sosin, Mariusz Nawrocki
Źródło i foto: Trefl Sopot
