Przewagę psychologiczną po ostatnich dwóch zwycięstwach miały koszykarki CCC Polkowice, ale VBW Arka w Gdyni, niezależnie od hali, w której gra, jest bardzo trudna do pokonania.

A kiedy stawką jest mistrzostwo Polski…, większej motywacji nie trzeba. Szybko okazało się, że dwie ostatnie porażki dużo gdynianki nauczyły. Zwłaszcza ta ostatnia, po meczu, w którym cały czas dominowały i poległy w samej końcówce.

Lepiej w decydujący mecz o mistrzostwie Polski weszły gospodynie, które po czterech minutach prowadziły już (13:3), chociaż wynik trójką otworzyła Weronika Gajda. Czas wzięty przez trenera Karola Kowalewskiego skutecznie podziałał na cały zespół przyjezdny, który po celnych rzutach zza linii 6,75 Klaudii Gertchen oraz Kamile Nacickaite zniwelował straty 3 „oczek” (22:19). Wynik po 10 minutach ustaliła Alice Kunek.

W 7 minucie meczu miała miejsce niecodzienna sytuacja. Przypomniało mi się historyczne starcie w Strasbourgu w 1970 roku, gdy Górnik Zabrze mierzył się z Romą. Za kilka dni zresztą minie dokładnie 51 lat od tego wydarzenia (22 kwietnia). Tam nagle na początku spotkania dwukrotnie na kilkadziesiąt minut zgasło światło. W Gdyni również dwukrotnie zgasł zegar odmierzający 24 sekundy. Wówczas (co prawda dopiero po losowaniu) zwyciężył Górnik i awansował do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. Czy to zatem dobry omen dla Arki?

Szybko znalazł się odważny młody człowiek z obsługi hali GCS, który wszedł na rusztowanie i naprawił uszkodzenie, by zawodniczki za bardzo nie „ostygły” i sędziowie mogli wznowić mecz.

W drugiej kwarcie od początku trwało przebudzenie polkowiczanek. Kolejne skuteczne akcje koszykarek CCC przynosiły efekt (27:25), jednak nie udało się im doprowadzić do remisu. Od tego momentu VBW Arka włączyła „piąty bieg” (już do przerwy cztery trójki miała na koncie Marissa Kastanek) i kolejnymi akcjami, po serii 11:2 wypracowała 13 – punktowe prowadzenie (45:32).

Czyżby deja vu z Polkowic? Nic z tych rzeczy. Po przerwie gdynianki zagrały chyba najlepszą kwartę całym pięciomeczu finałowym. Znakomicie dyrygowała zespołem Barbora Balintova, która nie schodziła z parkietu i rozegrała drugi kolejny pełny mecz (łącznie z dogrywką w Polkowicach) i której kolejne akcje powiększały przewagę. W 30 minucie tablica pokazywała wynik (80:50), co ostatecznie sprawiło, że w czwartej odsłonie jedyną niewiadomą było tylko: czy pęknie „setka”? Niestety, świadomość wygranej przy tak wysokiej przewadze ( 97:59 na pięć minut przed końcem) spowodował brak koncentracji i końcówka wyglądała dokładnie tak, jak w Policach (0:10). Ostatecznie gdynianki wygrały 97:69 i przypieczętowały mistrzostwo Polski. A zatem VBW Arka zdobyła w tym sezonie triplet: mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Polski.

Prym w Arce wiodła Alice Kunek, która zakończyła mecz z double-double w postaci 27 punktów i 10 zbiórek. Podobne osiągnięcie zanotowała także Barbora Balintova – 24 punkty, 11 asyst. Drużyna z Gdyni w całym meczu trafiła łącznie 14 razy za trzy punkty, przy 9 takich rzutach rywalek.

W CCC najskuteczniejsza była Klaudia Gertchen, która uzbierała 14 punktów. O „oczko” mniej miała najlepsza zawodniczka CCC w całym turnieju finałowym Aaryn Ellenberg-Wiley.

MVP pięciomeczu finałowego wybrana została Alice Kunek, która nagrodę odebrała z rąk prezesa Polskiego Związku Koszykówki Radosława Piesiewicza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po końcowej syrenie słowacka kapitan żółto-niebieskich długo męczyła się by obciąć siatkę od kosza rywalek.

Na środku hali stanęło podium z napisem „Wicemistrz Polski 2020/21”, na którym po chwili stanęły koszykarki z Polkowic, a Weronika Gajda po dekoracji odebrała z rąk prezesa PZKosz. okazały puchar.

Szybka zmiana napisu na podium i wreszcie wstępują na nie mistrzynie. W koszulkach i gustownych bejsbolówkach z inskrypcją: „Mistrz Polski 2021”. Z medalami na szyjach celebrowały chwilę, gdy ich kapitan, Barbora Balintova odebrała z rąk prezesa Piesiewicza wspaniały puchar za mistrzostwo Polski, a potem… w tle podium wystrzeliły race, posypało się kolorowe żółto-niebieskie konfetti, a z głośników popłynęło nieśmiertelne „We are the Champions”, grupy Queen.

Wreszcie mogły wystrzelić korki o szampana, nie obyło się też bez kąpieli w w jego strugach trenera Gundarsa Vetry.

Powiedzieli po meczu:

Radosław Piesiewicz (prezes Polskiego Związku Koszykówki): – Najbardziej cieszy fakt, że rywalizacja o mistrzostwo Polski rozstrzygnęła się w piątym spotkaniu. Mam nadzieję, że dla wszystkich kibiców była to ogromna koszykarska uczta. Bardzo dobry sezon za nami, zwłaszcza w tych ciężkich dla nas czasach z korona wirusem w tle. Sezon Energa Basket Ligi Kobiet zakończył się sukcesem, gdyż wyłoniliśmy mistrza Polski na parkiecie. Z tego trzeba się cieszyć, gdyż w zeszłym sezonie nie udało się tego dokonać. Mam nadzieję, że ten następny sezon będzie równie ciekawy i pozwoli aby na trybunach byli fantastyczni kibice polskiej koszykówki. To najważniejszy element dla sportu, grać przy pełnych trybunach. Tego wszystkim nam w tym sezonie brakowało i mam nadzieję, że będzie można wrócić do tego sprzed pandemii.

Karol Kowalewski (trener CCC Polkowice): – Przed sezonem nie byliśmy stawiani w roli faworyta, jednak tym wynikiem dziewczyny udowodniły że ciężką praca można zapracować na bardzo dobry wynik. Myślę, że drużyna z Gdyni rozegrała świetny mecz i trzeba przyznać, że byli lepsi w tym spotkaniu. Trochę nie udźwignęliśmy tego meczu i to był największy problem. Sam początek ponownie był słaby, jednak mecze z Arką w tym sezonie tak się właśnie rozpoczynały. Gratulacje dla zespołu z Gdyni, gdyż zagrali kapitalny mecz.

Galeria zdjęć, Foto: Ziemowit BUJKO

Energa Basket Liga Kobiet, faza play-off, finał, mecz nr 5:

VBW Arka Gdynia – CCC Polkowice 97:69 (24:19, 21:13, 35:18, 17:19)
stan rywalizacji: 3:2

VBW Arka Gdynia: Kunek 27 (10 zb.), Balintova 24 (11 as.), Kastanek 12, Greinacher 12, Spanou 11, Miskiniene 11, Morawiec 0, Borkowska 0, Rembiszewska 0.

Trener: Gundars Vetra

CCC Polkowice: Gertchen 14, Ellenberg-Wiley 13, Stanković 10, Hampton 10, Nacickaite 9, Gajda 6, Grabska 4, Telenga 3, Kantzy 0, Tomaszewicz 0, Jeziorna 0.

Trener: Karol Kowalewski.

Sędziowie: Michał Proc, Łukasz Andrzejewski, Tomasz Tomaszewski


Z hali gier GCS: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *