Nie inaczej było w meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski, chociaż inauguracyjną partię zespół z Gdańska rozpoczął od prowadzenia 2:0, po bloku Bartosza Pietruczuka i asie serwisowym Michała Masnego. Do końca gdańszczanie nie oddali prowadzenia, choć podopieczni Andrzeja Kowala próbowali, dwukrotnie nawet udało im się osiągnąć remis. Mieli jednak problemy z atakiem, a przyjezdni z kolei grali dobrze blokiem, sukcesywnie powiększali dystans i wygrali seta po nieudanym zagraniu Bartłomieja Lemańskiego (21:25)

Drugi set był odwrotnością pierwszego. To rzeszowianie od początku prowadzili. Gdańscy siatkarze starali się gonić wynik i już, już mieli zremisować, gdy piorunującą serię na zagrywce zanotował Gavin Schmitt. Posłał dwa asy, dwukrotnie żółto-czarni zepsuli ataki i przewaga Asseco Resovii wzrosła do 6 oczek (18:12). Tego gospodarze nie zmarnowali i po błędzie Bartosza Pietruczuka zakończyli tę partię (25:18)

Uskrzydleni gospodarze trzecią rozgrywkę rozpoczęli od prowadzenia 3:0, potem 5:2, ale popełniali własne błędy, co wykorzystali przybysze. Po asie Damiana Schulza i bloku Michała Masnego sytuacja się odwróciła ale rzeszowianie pozostawali w grze dzięki skutecznym atakom Thibault Rossarda. Zawodnicy Anastasiego też nie ustrzegli się błędów, co pozwoliło na krótko miejscowym wyjść na prowadzenie. Wystarczyła jednak jedna zepsuta zagrywka Jochena Schoepsa, by po trzech kolejnych atakach LOTOS Trefl odzyskał prowadzenie. Końcówka była nieco nerwowa, ale przy trzeciej piłce setowej nie pomylił się Masny (22:25) i gdańszczanie objęli prowadzenie w meczu 2:1.

Czwartą odsłonę od prowadzenie rozpoczęli będący na fali przyjezdni. Rzeszowianie jednak szybko otrząsnęli się i mocno zmotywowani przystąpili do odrabiania strat. Koncert gry dał w tym okresie gry Piotr Nowakowski. Reprezentant Polski był wszędzie, blokował, atakował, a kiedy trzeba było potrafił też zaserwować nie do obrony. Gdańszczanie zostali totalnie przez rywali zdominowani. Dość powiedzieć, że od stanu 18:13 nie zdobyli żadnego punktu. Skuteczny blok Lemańskiego zakończył ich męczarnie i o wszystkim zdecydować miał tie-break.

Po pierwszej piłce wygranej przez Lemańskiego, to żółto-czarni ruszyli do szturmu, wygrali pięć kolejnych głównie za sprawą Schulza i prowadzili już 5-1. Miejscowi mieli problem z pokonaniem bloku. Trzy kolejne piłki zatrzymały się rękach rywali. Po zmianie stron prowadzenie gdańszczan wynosiło 8:3. Wówczas jednak skutecznie zaatakował Nowakowski, a Schmitt posłał za siatkę trzy kolejne asy i z przeawagi LOTOSu Trefla został tylko punkt (7:8). Na szczęście to był mecz Schulza, który skutecznymi atakami sprawił, że siatkarze z Trójmiasta znów odjechali na kilka oczek, czego już nie roztrwonili, wygrywając 15:10, a cały mecz 3:2.

Wygrana gdańszczan to niespodzianka, ale z całą pewnością nie sensacja. Faworytem środowego meczu byli oczywiście resovianie, ale raz już ekipa trenera Andrei Anastasiego właśnie w Pucharze Polski ich pokonała. Było to w pamiętnym finale rozgrywanym w ERGO Arenie. Żółto-czarni wygrali wówczas 3:1 i po raz pierwszy (i jak dotąd jedyny) zdobyli trofeum. LOTOS Trefl to obecnie siódma drużyna w tabeli Plus Ligi. W VII rundzie Pucharu Polski w pokonanym polu zostawili I-ligowy zespół Stali AZS PWSZ Nysa, którą pokonali 3:1. W hali Podpromie rozegrali wyrównany mecz, w tie-breaku zachowali jednak więcej zimnej krwi i zasłużenie wygrali.

Galeria zdjęć z meczu, Foto: www.plusliga.pl

W Final Four we wrocławskiej Hali 100-lecia pierwszym rywalem siatkarzy Anastasiego będzie PGE Skra Bełchatów.

 

Asseco Resovia Rzeszów – LOTOS Trefl Gdańsk 2:3 (21:25, 25:18, 22:25, 22:15, 10:15)

 

Asseco Resovia: Nowakowski 12, Drzyzga 4, Ivović 3, Lemański 13, Schmitt 23, Perrin 3, Wojtaszek (L), Tichacek, Dryja, Rossard 14, Schoeps, Możdżonek, Winters.

Trener: Andrzej Kowal.

 

LOTOS Trefl: Masny 4, Pietruczuk 10, Pashytskyy 5, Schulz 26, Hebda 13, Gawryszewski 10, Gacek (L), Stępień, Romać Grzyb 1.

Trener: Andrea Anastasi

 

Sędziowie: S. Pindral, J. Litwin

 

Widzów: 3894

 

 

———————————————————-

Źródło i foto: www.plusliga.pl

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *