Piątkowy mecz odbył się w atmosferze przyjaźni. Kibice podzielili się miejscem na trybunach zapewniając dobrą atmosferę, zaś piłkarze rozdzielili między siebie punkty dając widzom średniej jakości spotkanie. Nie można mimo wszystko powiedzieć, że piłkarze nie zostawili serc na boisku. Wbrew pozorom w trakcie piątkowej rozgrywki padło łącznie aż 31 strzałów. Niestety dla dobra widowiska większość z nich została zablokowana, bądź nie zmierzała nawet w światło bramki. 

Podczas pierwszych 45 minut spotkania podopiecznym Leszka Ojrzyńskiego udało się kilkukrotnie przetestować czujność Grzegorza Sandomierskiego. Mimo celności strzałów Dawida Sołdeckiego i Patryka Kuna ich próby były za słabe, by zaskoczyć golkipera „pasów”. Najdogodniejszą okazję zmarnował Frederik Helstrup posyłając piłkę z okolic dziesiątego metra wysoko ponad bramką drużyny gości. Natomiast piłkarze drużyny przyjezdnej podczas swojej najgroźniejszej akcji sprawiali wrażenie Barcelony Pepa Guardioli – chcieli koniecznie wejść z piłką do bramki. Najpierw Javi Hernandez oddał celny strzał na bramPāvelsa Šteinborsa.Łotysz odbił piłkę kilka metrów przed siebie, a chwilę później Adam Deja zamiast wykorzystać okazję sprezentowaną mu przez bramkarza Arki wolał szukać podania. Zagranie pomocnika Cracovii nie odnalazło jednak adresata. 

W drugiej połowie spotkania „żółto-niebiescy” wykorzystali swoją najbardziej skuteczną broń – stały fragment gry. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Michała Nalepy celną główką na bramkę zamienił Adam Marciniak zdobywając swojego pierwszego gola w tym sezonie LOTTO Ekstraklasy. Wyrównanie wyniku zajęło podopiecznym Michała Probierza (wszystkiego najlepszego z okazji imienin) zaledwie 8 minut. Krótkie rozegranie rzutu rożnego, lekki chaos w polu karnym i po chwili Michał Helik leżąc na ziemi kieruje piłkę do siatki. Szkoleniowiec Arki zareagował na wydarzenia boiskowe wprowadzając zmienników. Obydwie ekipy starały się zagrozić swoim rywalom, lecz remis utrzymał się do końca meczu. 

Zarówno gdynianie, jak i krakowianie czują spory niedosyt – zwycięstwo dla Arki oznaczałoby znalezienie się w grupie mistrzowskiej, zaś Cracovia mogła wygrzebać się z dna ligowej tabeli.

W ramach następnej kolejki LOTTO Ekstraklasy arkowcy zmierzą się w Niecieczy z Termalicą, a przed własną publicznością wystąpią w starciu z Jagiellonią 22 października.

 

LOTTO Ekstraklasa, 11. kolejka:  

Arka Gdynia – Cracovia Kraków 1:1 (0:0)

 

1:0 Marciniak 62′

1:1 Helik 69′

 

Arka: Steinbors – Zbozień, Marcjanik, Helstrup, Marciniak, Sołdecki, Kun (75′ da Silva), Sambea (75′ Szwoch), Nalepa (84′ Zarandia), Piesio, Siemaszko 

 

Cracovia: Sandomierski – Fink (67′ Zenjov), Malarczyk, Helik, Siplak, Covilo, Deja, Wójcicki, Hernandez, Wdowiak, Szczepaniak

  

Żółte kartki: Marciniak, Sambea, Sołdecki, Nalepa (Arka) – Hernandez, Covilo (Cracovia)

 

Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa)

 

Widzów: 8541

 

 

Radosław KARWACKI-BASISTA

Foto: Ziemowit BUJKO

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *