Zainteresowanie tym spotkaniem było duże. Na trybunach ERGO Areny pojawił się zarówno prezydent Sopotu Jacek Karnowski, jak i selekcjoner reprezentacji Polski siatkarek Piotr Makowski.

Od początku Atom zaczął nerwowo, bardzo chciał szybko odrobić straty z Włoch i popełniał dużo prostych błędów. Na pierwszej przerwie technicznej przyjezdne prowadziły już 8:5, potem ich przewaga jeszcze wzrosła. Wówczas trener Lorenzo Micelli zdecydował się na podwójną zmianę. Za Izabelę Bełcik na rozegranie weszła Anna Kaczmar, a Katarzynę Zaroślińską zmieniła Anna Miros. Gra sopocianek wreszcie zaczęła się kleić. Kaczmar znakomicie rozdzielała piłki, a dodatkowo stanowiła mocny element bloku, a Miros wzięła na siebie ciężar zdobywania punktów z ataku. Druga przerwa techniczna i to atomówki prowadziły 16:15. Stopniowo gospodynie zaczęły przechylać szalę na swoja korzyść i końcówka seta należała już do nich. Partię zakończyła 25:20 Charlotte Leys potężnym atakiem po bloku w aut.

Drugi set zaczęły atomówki od prowadzenia 3:0. Trener Nicola Negro wziął czas jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną, ale początkowo nie zmieniało to obrazu gry jego drużyny. Przy stanie 10:5 dla Atomu na parkiecie pojawiła się Micha Hancock. Amerykanka zanotowała piorunującą serię potężnych serwisów, przy których sopockie siatkarki były bezradne. Jeśli nawet udało się im odbić piłkę bitą przez Hancock, to psuły atak. Przy stanie 11:10 dla przybyszek trener Micelli dokonał ponownie, jak w pierwszym secie podwójnej zmiany Kaczmar i Miros za Bełcik i Zaroślińską, jednak Hancock nadal się nie myliła. Wreszcie przy stanie 10:14 imponująca seria serwisów Amerykanki dobiegła końca. Sopociankom wyszły dwa dobre zagrania, jeden atak zepsuły Włoszki i na tablicy pokazał się remis, a po pięknym ataku z krótkiej Mai Tokarskiej na druga przerwę techniczną sopocianki schodziły ponownie prowadząc. Włoszki stawiały opór jedynie do stanu 18:18. Od tego momentu na siatce zaczęła szaleć zwłaszcza Britnee Cooper, która to atomowymi (nomen omen) atakami i szczelnymi blokami rozstrzygnęła tego seta.

Trzecią odsłonę gry polski zespół zaczął już w zwycięskim składzie. Trener Micelli zaprzestał eksperymentów. Zarówno Miros, jak i Kaczmar grały od początku tej partii. Pierwsze piłki należały jednak do Leys. Belgijska przyjmująca zarówno dobrze podawała, jak i kończyła potężnymi zbiciami akcje swoich koleżanek. W krótkim czasie przewaga atomówek była podwójna (10:5). Straty próbowała pojedynczymi atakami odrabiać eks-atomówka Neriman Ozsoy, jednak wyraźnie Turczynka nie miała swojego dnia i jej skuteczność w ataku była na poziomie 14%. Świetnie poza tym broniły sopocianki. W tej części meczu ich efektywność przyjęcia sięgała 89%, w znacznym stopniu dzięki wyśmienitej grze libero, Agaty Durajczyk, dla której nie było straconych piłek. W końcówce znowu uaktywniła się Miros, a Włoszki jakby pogodzone z porażką zaczynały odpuszczać, chcąc chyba oszczędzić jak najwięcej sił na „złotego seta”. Drugą piłkę meczową wygrały atomówki kończąc trzecią część spotkania 25:12.

Straty z Włoch zostały zatem odrobione z nawiązką, ale o awansie miał zadecydować dodatkowy tie-break, czyli tzw. „złoty set”. Rozpoczęła Cooper pięknym atakiem, ale po chwili Miros zaatakowała w antenkę i było 1:1. Po atakach ponownie Cooper oraz Tokarskiej i błędach przyjezdnych zrobiło się 5:2 dla Atomu i trener Conegliano poprosił o czas. Nie przyniósł on jednak radykalnej zmiany gry, ani wyniku i po ataku Klaudii Kaczorowskiej zmiana stron odbyła się przy prowadzeniu gospodyń 8:4. Po przerwie spowodowanej błędem Włoszek przy ataku Emiliya Nikolova odrobiła punkt i w pole serwisowe weszła Micha Hancock. Pierwszy serwis Polki odebrały, ale Kaczorowska uderzyła w aut (9:6). Kolejny serwis Amerykanka wykonywała już po przerwie na żądanie Micellego. Tym razem się pomyliła, a po chwili Kaczorowska zatrzymuje na siatce przechodzącą piłkę. Włoszki jeszcze się bronią, ale po ataku Miros jest już 12:7 i do zwycięstwa brakuje sopociankom trzech piłek. Włoszki skutecznie blokują Miros, ale po chwili ta się poprawia. Włoszki uderzają w aut i trybuny głośno skandują „Ostatni, ostatni!!!” Pierwszą piłkę „awansową” broni Ozsoy obijając polski blok, ale kolejną piłkę przyjezdne psują, co daje Atomowi Trefl upragnioną promocję. W całym spotkaniu Polki wygrywają 4:0, dając rywalkom ugrać tylko 59 punktów.

 

PGE Atom Trefl Sopot – Prosecco Doc-Imoco Conegliano 3:0 (25:20, 25:18, 25:12)

Złoty set” 15:9

 

PGE Atom Trefl Sopot: Kaczorowska 11, Cooper 10, Zaroślińska 6, Leys 9, Tokarska 10, Bełcik 1, Miros 13, Kaczmar 4, Durajczyk (L)

 

Procecco Doc-Imoco Conegliano: Katic, Fiorin 2, Barazza 5, Nikolova 13, Ozsoy 9 , Adams 5, Hancock 3, Nicoletti, Barcellini 3, Boscoscuro, De Gennaro (L)

 

Sędziowie: Jana Niklova (SVK), Magnus Hangstrom (SWE)

 

 

Ziemowit BUJKO

Foto: autor

{gallery}articles/20150122{/gallery}

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *