Pomimo kontrowersyjnej czerwonej kartki, która już 20 minucie osłabiła drużynę gospodarzy, potrafili oni strzelić gdynianom dwa gole, tracąc jednego. Żółto-niebiescy  nie umieli potwierdzić w  Płocku ekstraklasowych aspiracji. Bili głową w mur, a w decydującym momencie brakowało koncentracji, szczęścia, zimnej krwi. Obie drużyny stworzyły niezłe widowisko, ale po meczu cieszyli tylko płocczanie. Niestety negatywnym bohaterem tego meczu był sędzia Tomasz Kwiatkowski z Warszawy, który najpierw pochopnie wyrzucił z boiska byłego piłkarza Arki, Filipa Burkhardta, a potem niektóre jego decyzje zadziwiały wszystkich.

Cztery minuty po zejściu Burkhardta, który do tej pory był pierwszoplanowym aktorem widowiska, Wisła już prowadziła. Po dośrodkowaniu z prawej strony piłkę otrzymał Paweł Kaczmarek, który wykorzystując niepewne wyjście z bramki Michała Szromnika, wyłożył ją na 7 metr, a tam Marcin Krzywicki dopełnił formalności do pustej  bramki.

Po kolejnych trzech minutach mogło być już 2:0 po strzale Krzysztofa Janusa, ale Szromnik kapitalną interwencją temu zapobiegł. Bramkarz Arki w tym meczu przeplatał dobre interwencje na przemian z kiksami, niepewny był w polu karnym i podejmował niewłaściwe decyzje.

Gdynianie ruszyli do szturmu, ale brakowało skuteczności, precyzji i… koncentracji. W 41 minucie „głupia” strata Marcina Radzewicza zakończyła się tragedia. Gospodarze przeprowadzili szybką kontrę 3 na 1 i Janusz Dziedzic po raz drugi płaskim strzałem z linii pola karnego pokonał Szromnika.

Po przerwie przyjezdni praktycznie nie schodzili z połowy Wisły. Co z tego, skoro ich akcje kończyły się już to niecelnymi strzałami, już to na dobrze interweniującym w tym meczu Danielu Szczepankiewiczu. Ani Marcus Vinicius, ani Piotr Tomasik, ani Krzysztof Sobieraj, ani Michał Rzuchowski, który miał tego dnia wyjątkowo źle nastawiony celownik nie potrafili zdobyć płockiej fortecy. Udało się to jedynie Tomaszowi Jarzębowskiemu. W 68 minucie kapitan gości wykorzystał doskonałe dogranie Radosława Pruchnika z rzutu rożnego i głową ulokował futbolówkę w bramce Szczepankiewicza.

Ostatnie dwadzieścia (a raczej 23, bo sędzia 3 doliczył) minut to nieustanny napór arkowców, którzy oddali w tym okresie co najmniej 5 strzałów, które gdyby były lepiej wykonane mogły zmienić rezultat tego starcia. Niestety, ku rozpaczy swojej i swoich sympatyków to im się nie udało. Pierwsza porażka w sezonie stała się faktem, a na trzechsetne ligowe zwycięstwo trzeba będzie jeszcze poczekać (może tylko do 21 sierpnia, gdy do Gdyni przyjedzie Flota Świnoujście), a trener Wisły Marcin Kaczmarek… nadal po stronie swoich porażek przeciwko Arce zachowuje „0”

 

Wisła Płock – Arka Gdynia 2:1 (2:0)

 1:0 – Marcin Krzywicki 24′

 2:0 – Janusz Dziedzic 41′

 2:1 – Tomasz Jarzębowski 68′

Składy: 

Wisła: Szczepankiewicz – Stefańczyk, Magdoń, Radić, Mysona, Janus, Góralski, Burkhardt, Dziedzic (56′ Sielewski), Kaczmarek (72′ Grudzień), Krzywicki (82′ Grzelak).

Arka: Szromnik – Kubowicz (69′ Szubert), Jarzębowski, Sobieraj, Tomasik, Marcus Vinicius, Pruchnik, Szwoch, Radzewicz (62′ Glauber), Jamróz (46′ Rzuchowski), Aleksander. 

Żółte kartki: Góralski, Burkhardt, Magdoń, Radić (Wisła) oraz Aleksander (Arka). 

Czerwona kartka: Burkhardt /20′ druga żółta/ (Wisła). 

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Ziemowit BUJKO,

foto: www.arka-tv.pl

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *