Może nasze zeszłoroczne zwycięstwo było niespodzianką, ale teraz postaramy się potwierdzić, że to nie był przypadek. Jesteśmy przygotowani do meczu i postaramy się pokonać rywali – mówił Murphy Troy przed meczem LOTOSu Trefla w Bełchatowie. Niestety, jego zapowiedź nie znalazła potwierdzenia na parkiecie. W hicie czwartej kolejki PlusLigi PGE Skra rozbiła w trzech setach gdańszczan, z którymi miała do wyrównania rachunki za poprzedni sezon, gdy ci wyeliminowali ją w play-off i w półfinale Pucharu Polski. Mecz w Bełchatowie poprzedziła minuta ciszy, w związku z zamachami terrorystycznymi we Francji.

{youtube}TfVQ2gUyPhE{/youtube}

Pierwszy set tylko na początku dostarczył emocji, których się w Bełchatowie spodziewaliśmy – LOTOS Trefl wyszedł na boisko zdeterminowany i pewny swego, jednak bełchatowianie szybko przejęli inicjatywę. Gracze Andrei Anastasiego utknęli w jednym ustawieniu, nie potrafiąc skończyć ataku w pierwszej akcji. Bardzo skuteczny w ataku był Nicolas Marechal, a w ekipie gości doszło do kilku zmian – Sebastiana Schwarza zastąpił Miłosz Hebda, a Damian Schulz wspomnianego atakującego – Troya. Zmiany jednak nie odmieniły obrazu gry, bełchatowianie utrzymali wysoką przewagę i wygrali pewnie do 17.

Drugi set goście znowu zaczęli z animuszem, jednak starczyło go tylko do stanu 9:9. Wtedy na zagrywkę poszedł Karol Kłos, który posyłał floaty, sprawiające mnóstwo kłopotów rywalom. W ataku zawodził Schulz – bełchatowianie raz po raz podbijali jego niezbyt silne ataki. Od stanu 9:9, PGE Skra wyszła na prowadzenie 16:9. Wtedy na boisko wrócił Troy i spróbował poderwać LOTOS do walki. Z 10:19, po serii ciosów z zagrywki zrobiło się 20:15 dla gospodarzy. Przy stanie 21:17 niewiarygodną obroną popisał się świetnie grający Piotr Gacek (po drugiej stronie znakomicie spisywał się także Robert Milczarek), lecz w samej końcówce bełchatowianie opanowali nerwy i spokojnie punktowali, choć gdańszczanie zaczęli bardzo mocno serwować. 

Trzeci set od początku do końca był pod kontrolą gospodarzy, choć trener Anastasi nadal szukał optymalnego składu, dokonując całej masy zmian. Na boisko wrócił Marco Falaschi, został Hebda, wszedł Artur Ratajczak. To jednak nie pomogło, bo gdańszczanie nadal mieli wielkie problemy z wykończeniem ataków. W połowie seta na chwilę stanęła PGE Skra, kłopoty w ofensywie miał Facundo Conte, a goście ze stanu 10:15, doprowadzili do wyniku 13:16, gdy szczęśliwie i sprytnie atakował Israel Rodriguez.
W końcówce LOTOS znowu popełniał proste błędy i PGE Skra wygrała cały mecz 3:0. Mimo tego, że momentami obie strony nie prezentowały jeszcze maksimum swych możliwości, to jednak warta podkreślenia była gra w obronie, która stała na najwyższym światowym poziomie.

Galeria zdjęć z meczu

Powiedzieli po meczu:

{youtube}P24KyupiqEI{/youtube}

PGE Skra Bełchatów – LOTOS Trefl Gdańsk 3:0 (25:17, 25:20, 25:19)

PGE Skra: Wlazły 15, Marechal 9, Kłos 5, Uriarte 5, Conte 8, Wrona 8, Milczarek (L), Gromadowski 1, Janusz, Rodriguez 2, Marcyniak.

 

LOTOS Trefl: Schwarz 2, Grzyb 5, Falaschi 1, Mika 8, Gawryszewski, Troy 8, Gacek (L), Schulz 4, Hebda 9, Ratajczak 2, Stępień.

MVP: Mariusz Wlazły (PGE Skra)

Sędziowie: P. Dudek, P. Burkiewicz

Widzów: 2600

 

 

———————————————–

Źródło: www.plusliga.pl

Foto: tamże, A. Juchniewicz

By kkorpas

8 thoughts on “Pierwsza porażka w sezonie. PGE Skra pomściła krzywdy!”
  1. … [Trackback]

    […] Read More Information here to that Topic: sportowagdynia.eu/index.php/2015/11/14/pierwsza-porazka-w-sezonie-pge-skra-pomscila-krzywdy/ […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *