Pierwsza połowa dobrze rozpoczęła się dla MKK. Po akcji 2+1 Eureki Brooks gospodynie osiągnęły prowadzenie 9:5. Basket szybko doszedł do głosu i po trójce Kateryny Dorogobuzowej przeważył szalę na swoją korzyść – 14:19. Od tego momentu siedlczanki wskoczyły na wyższy poziom, nieosiągalny dla gdynianek. Seria 16 zdobytych punktów bez strat własnych dała beniaminkowi TBLK bezpieczną przewagę (30:19). Basket zaczął się gubić i porażka 21:30 w pierwszej kwarcie była zasłużona.

Kolejna odsłona spotkania rozpoczęła się od dwóch fauli gdynianek, które zostały popełnione w minutę. W wyrównanej grze wyróżniała się Ganna Zarycka, która walczyła jak lwica. Ukrainka tak zaciekle zmagała się z rywalkami, że w ciągu kwadransa zebrała 3 faule. Trenerzy MKK wezwali ją na ławkę, ale nie zdołała odsapnąć, gdyż po chwili musiała zastąpić trafioną łokciem w głowę Katarzynę Salską. Dobra końcówka połowy w wykonaniu Brooks, która wszystkie swoje punkty w tym meczu zdobyła w pierwszej połowie, pozwoliła siedlczankom zejść na przerwę przy korzystnym wyniku – 54:35. 

Początek drugiej połowy w wykonaniu podopiecznych Vadima Czeczuro to był istny tajfun. Przez sześć minut gospodynie ani razu nie trafiły do gdyńskiego kosza, podczas gdy przyjezdne w tym czasie odzyskały 13 punktów. Strata wynosiła już tylko 5 oczek, gdy  Olivia Tomiałowicz najpierw wykorzystała dwa rzuty wolne, poprawiła trójką i dodała lay-up po szybkim ataku. Kolejny dołożyła Magda Bibrzycka i MKK odzyskał kontrolę nad meczem i przed decydującą kwartą wygrywał 64:55. 

Ostatnia faza meczu rozpoczęła się nerwowo. Mnożyły się straty i niecelne rzuty po obu stronach. Pierwsze trafiły miejscowe, gdy Heather Butler trafiła jeden z dwóch wolnych. Podrażniło to zespół gości, który od tej chwili ponownie zanotował kolejną serię bez straty. Tym razem koszykarki Basketu odrobiły 12 oczek, co pozwoliło im objąć dwupunktowe prowadzenie (65:67). Wydawało się, że uda się im w ostatnich minutach wyrwać zwycięstwo gospodyniom. Te jednak nie zamierzały odpuścić i prawdziwa wymiana ciosów trwała niemal do ostatnich sekund spotkania. Wolne Zaryckiej i Tomiałowicz pozwoliły siedlczankom odzyskać prowadzenie. Kluczowa akcja została rozegrana przy wyniku 74:73 dla miejscowych na 24 sekundy przed końcem kwarty. Butler obsłużyła znakomicie wychodzącą na pozycję Bibrzycką, która ekwilibrystycznym rzutem trafiła do kosza, w dodatku z faulem. Czeczuro wziął czas, po którym Dorogobuzowa spudłowała z wyskoku, a Kelsey Simon przestrzeliła dwa wolne. Faulowana przy zbiórce Zarycka dwukrotnie trafiła i… było po meczu.

Gospodynie wygrały, bo do końca zachowały zimniejsze głowy. O wyniku zaważyło lepsze wykonywanie przez nie rzutów wolnych, z których zdobyły 30 punktów na 33 próby. Gdynianki trafiły tylko 9 razy (na 15 prób), przy czym ani razu (na 5) nie udało się to Simon. Basket nie zagrał złego meczu, był lepszy na desce, skuteczniejszy w rzutach za trzy, w dodatku dwie zawodniczki zdobyły double-double . Gospodynie były jednak agresywniejsze (przechwyty 11:4), zagrały bardziej zespołowo (asysty 12:8) i miały fantastyczną (73% skuteczności z gry, w tym 86 za 2 punkty i 5/5 wolnych) Eurekę Brooks. 

Po meczu powiedzieli: 

Vadim Czeczuro (trener Basketu): Przede wszystkim gratuluję wygranego meczu. Jeżeli chodzi o nasz zespół to złą robotę zrobiła nam pierwsza połowa. W tym czasie zupełnie się pogubiliśmy, nie graliśmy tego, co mieliśmy grać. Dziewczyny chciały za szybko wygrać i nie broniły na odpowiednim poziomie. Po przerwie wzięliśmy się do roboty. Do zwycięstwa zabrakło trochę zimnej krwi, trochę szczęścia.

Teodor Mollov (trener MKK): Chcieliśmy przełożyć ten mecz, bo mieliśmy tylko 6 zawodniczek, z czego 2 grały na własne życzenie. Tak nie powinno być w ekstraklasie, kluby i prezesi powinni się dogadywać. Jestem zadowolony, że dziewczyny wytrzymywały fizycznie, ale dziwi mnie słaba skuteczność. Jak myślałem o swoich możliwościach w tym meczu to przypomniałem sobie moje ciężkie momenty z czasów pracy w lidze zawodowej w Bułgarii. Wtedy powstało powiedzenie, że pies, który chciał ugryźć Mollova został bez zębów. 

Dominika Miłoszewska (Basket): Również gratuluję zespołowi z Siedlec. W końcówce zabrakło nam trochę szczęścia. Mecz przegrałyśmy pierwszą połową, w której miałyśmy stratę 20 punktów. Nawet lepsza gra po przerwie nie dała nam zwycięstwa. Musimy grać mądrzej od początku i realizować założenia trenera. 

Olivia Tomiałowicz (MKK): Cieszę się z tego zwycięstwa, bo było nam bardzo potrzebne. W minionym tygodniu było wiele różnych zawirowań w zespole, problemy z treningami w pełnym składzie. Rywalki switchowały, zmieniały w trójkach, z czym nie mogliśmy sobie poradzić. Skuteczność nie była rewelacyjna, ale nie jest sztuką wygrywać, gdy ma się 100% w ataku. Mam nadzieję, że jeszcze parę takich meczów wyciągniemy na naszą korzyść. 

 

MKK Siedlce – Basket Gdynia 79:73 (30:21, 24:14, 10:20, 15:18)

MKK: Eureka Brooks 23, Olivia Tomiałowicz 16, Ganna Zarycka 15 (17 zb.), Magda Bibrzycka 13, Heather Butler 7, Katarzyna Salska 5

Basket:  Tiffany Brown 18, Angelika Stankiewicz 18, Kateryna Dorogobuzowa 14, Kelsey Brown 12, Monika Naczk 5, Anna Jakubiuk 4, Dominika Miłoszewska 2, Magdalena Koperwas, Karina Różyńska

Sędziowie: R. Zieliński, M. Adameczek, J. Nowak

 

 

————————————

źródło: www.mkk.siedlce.pl 

foto: Michał Głódź/MKK

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *