28 września na stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku odbyło się  spotkanie piłkarskiej I ligi między drużynami Wisły Płock oraz Arki Gdynia. Na trybunach zasiadł wówczas jeszcze poważny kandydat na szkoleniowca Arki, Radosław Mroczkowski. Wedle słów Antoniego Łukasiewicza, jego kandydatura jednak upadła, ponieważ strony się nie dogadały.

O większej części pierwszej połowy można powiedzieć tylko tyle, że się odbyła. Strzałów, ładnych akcji i sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, piłkarze grali niezwykle twardo, więc sędzia Mariusz Złotek był zmuszony często przerywać grę i grę wznawiano po stałych fragmentach gry. Jeśli być szczerym, najlepszym co można było zaobserwować przez ten czas była oprawa przygotowana przez kibiców.

Ostatnie 15 minut pierwszej połowy przyniosło sporo ożywienia. Zarówno gospodarze, jak i żółto-niebiescy wypracowali sobie sytuacje bramkowe. W 33 minucie Grzegorz Lech przejął piłkę na szóstym metrze, ale jego uderzenie zatrzymał bramkarz gospodarzy, Seweryn Kiełpin. Gospodarze odpowiedzieli niemal natychmiast. Jacek Góralski uderzył z okolic 15. metra, ale znakomitą paradą błysnął Łukasz Skowron. Bliski pokonania gdyńskiego bramkarza był również Dimitar Iliew, którego silny strzał poszybował centymetry nad poprzeczką. To Arkowcy powinni jednak zdobyć bramkę. Wspomniany Lech znalazł się w idealnej sytuacji, minął Kiełpina po czym… przegrał pojedynek z pustą bramką, trafiając w słupek. Okazja była wyśmienita, a gol do szatni mógłby niesamowicie podłamać morale piłkarzy Wisły, którzy schodziliby do szatni przegrywając jedną bramką.

Początek drugiej odsłony był kopią pierwszej. Ponownie na boisku było mnóstwo walki, a mało strzałów. Tych celnych w zasadzie nie było, a najgroźniejszym było uderzenie w słupek Góralskiego, które gdyby wpadło 5 centymetrów w bok, dałoby płocczanom prowadzenie. W 78. minucie padł jednak gol dla gości. Akcja meczu, bardzo ładnie rozegrana przez Arkowców: prostopadłe podanie między stoperami od Aleksandra Jagiełły, sprawiło, że Michał Szubert znalazł się na pozycji sam na sam z bramkarzem Wisły i sytuację tę wykorzystał w rzadko widywany na pierwszoligowych boiskach sposób, lobując w piękny sposób Kiełpina.

Do końca spotkania wynik się już nie zmienił i, pomimo starań gospodarzy, Arce udało się wywieźć z Płocka bardzo cenne 3 punkty. Zwycięstwo wzmocniło mentalnie drużynę, a tymczasowy trener Grzegorz Niciński powiedział, że dzięki tej wygranej jego piłkarze ponownie uwierzyli, że potrafią grać w piłkę. Miejmy nadzieję, że to nie będzie przypadek i od teraz Arka będzie sobie w I lidze radziła lepiej. To zwycięstwo pozwoliło żółto-niebieskim wyjść ze strefy spadkowej, teraz może być już tylko lepiej. Wystarczy pójść za ciosem.

 Następny mecz w sobotę o 17:30 w Gdyni, przeciwnikiem – beniaminek z Suwałk, tamtejsze Wigry. Wierzmy, że tym razem Arce uda się wreszcie, pierwszy raz w tym sezonie, wygrać mecz u siebie. 

 

Wisła Płock – Arka Gdynia 0:1 (0:0)

0:1 – Michał Szubert 78′

 

Składy:

Wisła Płock: Seweryn Kiełpin – Cezary Stefańczyk, Paweł Magdoń, Marko Radić, Fabian Hiszpański, Jacek Góralski, Maciej Kostrzewa (84′ Piotr Ruszkul), Krzysztof Janus, Piotr Wlazło (69′ Marcin Krzywicki), Łukasz Kacprzycki (78′ Patryk Stępiński), Dimitar Iliew. 

Arka Gdynia: Łukasz Skowron – Łukasz Kowalski, Alan Fialho, Krzysztof Sobieraj, Marcin Warcholak, Antoni Łukasiewicz, Robert Sulewski (66′ Marcus da Silva), Bartosz Ława, Paweł Wojowski (60′ Aleksander Jagiełło), Grzegorz Lech (90′ Glauber), Michał Szubert.

 

Żółte kartki: Warcholak, Ława (Arka).

 

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).

 

 

Aleksander PISAREK

foto: www.arka.gdynia.pl 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *