O wrażeniach z finału i planach na dalszą część sezonu rozmawiamy z trenerem Jensem Steffensenem:

Po pierwsze, wielkie gratulacje dla Pana i całego zespołu za ten wspaniały triumf. W finałowym meczu pokonaliście 24-19 Zagłębie Lubin, a to drużyna, która dotychczas wyjątkowo wam „nie leżała”. Nawet, gdy byliście w świetnej formie, z reguły to lubinianki wygrywały. Czy kiedy okazało się, że w finale czekają na was właśnie one, nie pomyśleliście sobie „o rany! tylko nie Zagłębie!”? 

Owszem mieliśmy obawy, bo ostatnie mecze z nimi nam nie wychodziły. Przegraliśmy w Lubinie nawet gdy byliśmy na fali po najlepszym meczu sezonu, w którym pokonaliśmy mistrzynie Polski z Lublina. Powiedziałem jednak dziewczynom przed finałem, że musimy zrobić swoje i że nie mamy nic do stracenia.

Czy miał Pan jakąś specjalną taktykę na mecz z Zagłębiem?

Długo się nad tym zastanawiałem. Postanowiłem tym razem postawić na twardą obronę, czym udało się zaskoczyć Zagłębie, bo z reguły to oni tak grają. Skupiają się na defensywie, dążą do przejęcia piłki i szybkich kontrataków. Pokonaliśmy lubinianki ich własną bronią.

Z Zagłębiem możecie się spotkać w półfinale play-off Super Ligi. Czy sukces w Pucharze Polski da wam przewagę psychologiczną?

Na pewno dodał nam pewności siebie i pokazał, że Zagłębie to po prostu kolejny przeciwnik, którego możemy pokonać. Wszystko zależy od nas. Z drugiej strony wynik finału pewnie da Lubinowi sporo do myślenia. Drużyna podejdzie do ewentualnych pojedynków z nami z innym nastawieniem, a ich trenerka postara się nas czymś nowym zaskoczyć. 

Jednak zanim do tego dojdzie, trzeba wygrać w ćwierćfinale, a tam czeka na was AZS Energa Koszalin – kolejna drużyna, z którą nie lubicie grać.

Tak, to będą bardzo trudne mecze i wynik jest sprawą otwartą. W Koszalinie pracuje mój dobry kolega – norweski trener Reidar Moistad. Często rozmawiamy ze sobą i żałujemy, że los skojarzył nasze drużyny już teraz, a nie na późniejszych szczeblach rozgrywek. Na pewno czeka nas ciężka przeprawa. Ostatni mecz z Koszalinem przegraliśmy, a w ubiegłym sezonie to przecież oni wyrwali nam brązowe medale.

Wspomniał Pan o norweskim trenerze w Koszalinie, pan jest już drugim trenerem z Danii w Vistalu, a reprezentację polski prowadzi kolejny Duńczyk – Kim Rasmussen. Czy można mówić o skandynawskiej myśli szkoleniowej w polskiej piłce ręcznej? 

Myślę że najbardziej widać to po reprezentacji, która zrobiła ogromny postęp. Na tym sukcesie można budować przyszłość, ale wszystko tak naprawdę zależy od szkolenia młodzieży, bo na sukces pracuje się latami. Młodzież musi mieć gdzie grać i trenować piłkę ręczną. To musi się w Polsce zrobić sport masowy. Teraz macie w 40-milionowym kraju około 20 tys. zawodników. Dla porównania – w Danii, kraju 5-milionowym zarejestrowanych jest 120 tys. graczy.

Mamy więc jeszcze sporo do zrobienia, podobnie jak Pan i drużyna w play-offach (śmiech). Życzymy powodzenia i liczymy na kolejny sukces – tym razem w mistrzostwach Polski.

To nie koniec emocji w tym sezonie. Vistal Gdynia rozpoczyna decydujący etap walki o mistrzostwo Polski. W ćwierćfinałach  play-off PGNiG Superligi przeciwnikiem gdynianek będzie AZS Energa Koszalin. Pierwszy mecz odbędzie się w Gdyni 5 kwietnia.

 

rozmawiał Krzysztof ROMAŃSKI,

foto: Krzysztof ROMAŃSKI

 

——————————–

źródło: http://www.eratuszgdynia.pl

 

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *