Wielce oczekiwany Super Mecz, który miał zostać rozegrany w sobotę, 20 lipca, ale nie odbył się z powodu nawrotu choroby nowotworowej ówczesnego trenera FC Barcelony Tito Vilanovy doszedł wreszcie do skutku we wtorek, 30 lipca. Przed meczem w gdańskiej filharmonii miała miejsce konferencja prasowa, w której wzięli udział dwaj piłkarze „dumy Katalonii”: Chilijczyk Alexis Sanchez i Kameruńczyk Alexandre Song Billong. Obaj zapewnili, że ich drużyna poważnie podchodzi do tego spotkania i postara się wypaść jak najlepiej i strzelić tyle bramek ile się da (kilka dni temu Barca rozstrzelała w Oslo tamtejszą Valerengę 7:0).

Sam mecz, jak na wielkie wydarzenie sportowe przystało, mial godną i bogatą oprawę. Wystąpiły gdyńskie cheerleaderki, zespół tańca akrobatycznego „Everest”, a w przerwie kibicom pokazali się mistrzowie Polski w rugby zarówno kobiecym, jak i męskim, zawodniczki i zawodnicy „Lechii Gdańsk” (mężczyźni zresztą swój tytuł zdobyli w czerwcu w Gdyni, pokonując „Arkę”, o czym pisaliśmy na naszych łamach). Pokaz rugby dały też maluchy, trenujące tę dyscyplinę w gdańskim klubie.

Początek meczu zdawał się zwiastować wysoki wynik, Alexis Sanchez pokazał, że nie rzucał słów na wiatr podczas wspomnianej konferencji i dał próbkę swoich możliwości, minimalnie chybiając. Barcelona nacierała co rusz, ale… to Lechia otworzyła wynik spotkania. W 15 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego nowego idola gdańskich kibiców Daisuke Matsui najwyżej w górę wyszedł kapitan biało-zielonych Jarosław Bieniuk i głową umiścił piłkę tuż pod poprzeczką bramki Jose Manuela Pinto.

Zimny prysznic podziałał mobilizująco na zawodników „blaugrany”, a ponieważ w składzie znaleźli się bezpośredni zmiennicy Xaviego, Iniesty, Pique, Fabregasa i spółki każdy chciał się pokazać Jordiemu Roura, asystentowi nowego trenera Martino, z jak najlepszej strony. O tym, że nikt się nie oszczędzał świadczą choćby urazy Cristiana Tello oraz Marcina Pietrowskiego, którzy opuścili plac gry już w pierwszej polowie meczu. W 26 minucie prawą flanką akcję przeprowadził Martin Montoya, wyłożył piłkę na czwarty metr, a tam nmoge przyłożył niepilnowany Sergi Roberto, trafiajac do pustej bramki . Barcelona zaczęła powoli uzyskiwać przewagę, ale nie potrafila jej udokumentować, natomiast piłkarze „Lechii” grali bez kompleksów i kontrowali. Przemysław Frankowski sztuczką techniczną zaskoczył dwóch pomocników FC Barcelony, ale koledzy nie zrozumieli jego intencji i katalończycy przerwali dobrze zapowiadajacą się akcję.

W przerwie Michał Probierz mając na względzie najbliższe ligowe starcie z Jagiellonią zdjął z boiska kilku kluczowych graczy swej drużyny. Boisko opuścili m.in. Matsui, Deleu, Bieniuk i Mateusz Bąk, a wcześniej z placu gry zszedł również Buzała. Lecz o dziwo ich następcy po 5 minutach drugiej połowy wyszli na prowadzenie po pięknej akcji i strzale praktycznie z zerowego kąta Piotra Grzelczaka, a sześć minut później Patryk Tuszyński powinien dać „Lechii” trzecią bramkę, ale… z dwóch metrów minimalnie przestrzelił klatką piersiową. W tym momencie w mojej głowie zacząl rodzić się wspomniany na wstępie tytuł, ale oto Alexis Sanchez uruchomił Lionela Messiego, a ten w swoim stylu pięknym strzałem zdobył drugą bramkę dla gości. W sześć minut później Roura dokonał siedmiu zmian i przeciwko rezerwom „Lechii” grały już rezerwy Barcelony, wzmocnione jeszcze Sanchezem i Messim, ale kiedy i on w 76 minucie opuścił boisko wszyscy oczekiwali historycznego debiutu. I wreszcie w trzy minuty później oczekiwania zostają nagrodzone. Neymar da Silva Santos Junior, który czarował podczas przedmeczowej rozgrzewki wszedł na plac gry by rozegrać swoje pierwsze kilkanaście minut w bordowo-granatowej koszulce „dumy Katalonii”. Pokazał kilka zagrań znamionujących wielką klasę, kilka razy szarpnął lewą stroną, miał też jedno piękne prostopadłe podanie do wchodzącego napastnika, które na szczęście przeciął jedne z gdańskich obrońców, ale też i zapoznał się z surowymi zasadami obowiązującymi w europejskiej piłce.

Do końca meczu właściwie nic ciekawego się już nie zdarzyło, chociaż… gdyby w doliczonym czasie gry Tuszyński doszedł do piłki wyłożonej na trzeci metr skończyłoby się sensacyjnie.

Ostatecznie remis nie krzywdzi żadnej ze stron, jest niewatpliwie sukcesem „Lechii”, chociaż na pomeczowej konferencji trener Probierz był innego zdania. To Barcelona powinna ten mecz przegrać, gdyż jego piłkarze stworzyli więcej sytuacji, których nie wykorzystali. W meczach ligowych jest to nie do pomyślenia.

Mecz był ciekawym widowiskiem, bramek było powyżej średniej. Messi zrobił, co do niego należało, strzelił gola, pokazał kilka zagrań godnych najlepszego piłkarza świata. Publiczność doczekała się też debiutu Neymara. Na boisku było trochę magii, trochę szarzyzny znanej z naszych ligowych boisk, ale ostatecznie publiczność powinna być zadowolona. „Lechia” na tle futbolowej potęgi zaprezentowała się całkiem dobrze, a przy odrobinie szczęścia i zimnej krwi mogła pokusić się o sensację. Geniusz Messiego jej zapobiegł.

Gościem na meczu był Marcin Gortat (n.z. w czerwonej koszulce), który przed spotkaniem apelował do kibiców o wsparcie naszej reprezentacji w koszykówce, przygotowującej się do udziału w mistrzostwach Europy. Po meczu natomiast spotkał się z Messim i innymi zawodnikami blaugrany w szatni Barcelony.

 

Stadion PGE Arena Gdańsk:

Lechia Gdańsk – FC Barcelona 2:2 (1:1)

1:0 – Jarosław Bieniuk 15’

1:1 – Sergi Roberto 26’

2:1 – Piotr Grzelczak 50’

2:2 – Lionel Messi 57’

 

Składy: 

Lechia Gdańsk: Mateusz Bąk (46′ Sebastian Małkowski), Luis Santos Deleu (46′ Christopher Oualembo), Jarosław Bieniuk (46′ Rafał Janicki), Sebastian Madera (46′ Krzysztof Bąk), Adam Pazio, Przemysław Frankowski (80′ Adam Duda), Paweł Dawidowicz (46′ Maciej Kostrzewa), Marcin Pietrowski (9′ Wojciech Zyska), Piotr Grzelczak (87′ Kacper Łazaj), Daisuke Matsui (46′ Bartłomiej Smuczyński, 83′ Łukasz Kacprzycki), Paweł Buzała (32′ Patryk Tuszyński).

FC Barcelona: Jose Manuel Pinto (46′ Oier Olazabal) – Martin Montoya (63′ Kiko Femenia), Sergi Gomez (63′ Carles Planas), Marc Bartra (63′ Frank Bagnack), Adriano Correia (63′ Javier Espinosa), Alex Song (63′ Sergi Samper), Jonathan Dos Santos (63′ Patric), Sergi Roberto (63′ Ilie Sanchez), Alexis Sanchez (79′ Neymar), Lionel Messi (76′ Jean Marie Dongou), Cristian Tello (22′ Joan Roman).

 

Żółte kartki: Frankowski, Tuszyński, Oualembo (Lechia).

 

Sędzia: Paweł Gil.

 

Widzów: ok. 35 000.

 

Ziemowit BUJKO

foto: autor

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *