Jest 89 minuta meczu Arka Gdynia – Stomil Olsztyn. Arka prowadzi 5:0, ale wciąż nie odpuszcza. W pole karne dośrodkowuje Adam Deja. Do główki wyskakuje Maciej Rosołek, który uderza celnie, ale bramkarz gości odbija piłkę, ta wpada wprost pod nogi Michała Marcjanika, który nie zastanawiając się strzela prawą nogą pod poprzeczkę i kompletując hat-tricka przechodzi do historii. Pierwszy raz w dziejach klubu w jednym meczu trzy bramki zdobywa obrońca.

Te trzy gole Marcjanika oraz kolejne trzy trafienia jego kolegów z zespołu dały żółto-niebieskim efektowną wygraną nad Stomilem Olsztyn na zakończenie rozgrywek w 2021 roku. Uzyskany wynik sprawił, że Arka może wciąż marzyć, że wiosną skutecznie włączy się do walki o Ekstraklasę.

Rok 2021 przyniósł żółto-niebieskim wiele chwil radości i niestety nie mniej rozczarowań. W niedzielę Arka rozegrała ostatni mecz w tym roku i chciała w nim potwierdzić swoją dyspozycję z rywalizacji pucharowej z Zagłębiem Lubin, a jednocześnie zatrzeć słabe wrażenie po trzech poprzednich meczach o punkty. Wygrana miała pozwolić na pozytywne zamknięcie roku i przejście w zimowy sen w dobrych nastrojach. Stylu w jakim to zrobi, a przede wszystkim rozmiarów tej wygranej nie spodziewali się jednak najwięksi optymiści.

Arka zaatakowała po raz pierwszy w 4 minucie. Na prawym skrzydle akcję zainicjował Mateusz Stępień, a na trzeci metr zacentrował Fabian Hiszpański. Adresatem zagrania miał być Karol Czubak, ale piłka wpadła w ręce Krzysztofa Bąkowskiego, strzegącego tego dnia bramki Stomilu. Z upływem czasu podopieczni Ryszarda Tarasiewicza coraz dłużej utrzymywali się przy piłce i próbowali cierpliwie konstruować akcje, które miały kreować pozycje strzeleckie. Goście rzadko przedostawali się na połowę gdynian, ale w 15 minucie pokazali, że mogą być groźni. Łukasz Moneta zacentrował z prawej strony w pole karne i niewiele zabrakło, aby Patryk Mikita sięgnął piłkę głową i sprawił duże problemy Danielowi Kajzerowi. W odpowiedzi Arka odpowiedziała akcją, w której Czubak dosięgnął głową dośrodkowania Hiszpańskiego, lecz nie zdołał skierować piłki w światło bramki. 

W 20 minucie szybki wypad Stomilu zakończył się bardzo groźnym strzałem Karola Żwira. Piłka po jego strzale o kilka centymetrów minęła spojenie słupka z poprzeczką, więc kibice w Gdyni mogli głęboko odetchnąć. Podobnie było 9 minut później, gdy ten sam piłkarz uderzał tym razem celnie, ale z interwencją zdążył Kajzer. W 34 minucie goście dopisali kolejny celny strzał na bramkę. Tym razem jego autorem był z rzutu wolnego Wojciech Reiman, lecz posłaną w środek bramki spokojnie złapał bramkarz Arki. 

I jak to w futbolu bywa, w sytuacji, gdy bliżsi zdobycia gola byli goście, bramkę zdobyli ich rywale. Po raz pierwszy mocno zapachniało golem dla gospodarzy w 35 minucie. Z prawej strony z rzutu wolnego zacentrował Christian Aleman, lot piłki przedłużył Mateusz Żebrowski, a Michał Bednarski był o włos od wyprzedzenia Bąkowskiego. Kilka sekund piłka już znalazła drogę do bramki Stomilu. Z prawego skrzydła tym razem dośrodkował Stępień, a piłka spadła idealnie na głowę Marcjanika, który uderzył nie do obrony (zdjęcie górne). 

Chwilę później mogliśmy jednak mieć remis. Świetnym uderzeniem z lewej strony pola karnego Arki popisał się Mikita, po którym Kajzer jedynie odprowadzał piłkę wzrokiem. Ta na jego szczęście trafiła w słupek, a wracając na boisko padła łupem Martina Dobrotki, który szybko oddalił zagrożenie. W 43 minucie znów zrobiło się gorąco pod bramką gości. Z lewej strony mocną piłkę posłał Luis Valcarce, a nabiegający na piłkę Stępień uderzył z powietrza, lecz trafił wprost w Bąkowskiego. Przed przerwą brawa zdążył zebrać jeszcze Sebastian Milewski, który najpierw odebrał piłkę, a później sam oddał celny strzał z 18 metrów, obroniony ostatecznie przez bramkarza z Olsztyna. 

Już 20 sekund po zmianie stron bliski podwyższenia prowadzenia był Czubak . Z 12 metrów oddał strzał, który po zablokowaniu przez obrońcę przeszedł ponad poprzeczką. Trzy minuty później było już jednak 2:0. Po dośrodkowaniu Alemana z rzutu rożnego Marcjanik strącił piłkę głową, a ta trafiła pod nogi Hiszpańskiego. Ten przytomnie się obrócił i strzelił tuż obok nogi bramkarza! 

Dziesięć minut później zrobiło się już 3:0 dla żółto-niebieskich. Jeden z najlepszych na boisku w tym dniu Stępień przeprowadził świetną akcję do linii końcowej, po czym zszedł do środka i oddał strzał w kierunku dalszego słupka. Z interwencją zdążył Bąkowski, ale przy dobitce Żebrowskiego z drugiego metra był już bezradny! 

Nie upłynęła minuta, a Hiszpański znów mógł się wpisać na listę strzelców. Fabian oddał techniczny strzał z 14 metrów, a Bąkowski końcówkami palców wybił piłkę zmierzającą tuż pod poprzeczkę jego bramki. W 69 minucie byliśmy świadkami czwartego gola dla Arki, wyjątkowej urody. Futbolówkę w środkowej strefie boiska po podaniu od Stępnia przejął Adam Deja, który pięć minut wcześniej zastąpił Alemana. Po dojściu do 23 metra zdecydował się na strzał, po którym piłka zatrzepotała w siatce! Piękny gol Adama, a przy okazji druga asysta Stępnia w tym spotkaniu. 

To nie był koniec popisu strzeleckiego gdynian. W 72 minucie Deja mocno zacentrował z rzutu rożnego na siódmy metr, a tam wbiegł z impetem Marcjanik, który po raz drugi wpakował piłkę do siatki rywali! Goście stali się zupełnie bezradni w tym spotkaniu, chociaż w 77 minucie mogli pokusić się o zdobycie honorowego trafienia. Jonatan Straus wtedy dokładnie zacentrował w pole karne, a głową uderzył Maciej Spychała, ale mimo idealnej pozycji posłał piłkę ponad bramką. 

Swoją bramkę mógł mieć w tym spotkaniu także Artur Siemaszko, który pojawił się na placu gry po przerwie. Po kilkunastometrowej szarży z piłką przy nodze wpadł w pole karne i próbował zaskoczyć bramkarza Stomilu strzałem w bliższy róg, ale ten wyczuł intencje strzelca i obronił to uderzenie. W odpowiedzi swoją okazję miał Stomil, a konkretnie Piotr Pyrdoł. Mimo ostrego kąta piłkarz Stomil oddał mocny strzał wzdłuż bramki, ale jednak niecelny. W 86 minucie znów pokazał się Siemaszko, tym razem oddając mocny strzał z dystansu, jednak zabrakło precyzji. Kilka chwil później nie zabrakło jej kolejny raz w tym meczu Dei, ale posłana po ziemi piłka była łatwym łupem dla bramkarza. 

W 89 minucie niebywałej rzeczy dokonał Marcjanik. Deja dośrodkował w pole karne, głową uderzył wypożyczony z Legii Rosołek, ale bramkarz Stomilu zdążył piłkę odbić. Na swoje nieszczęście uczynił to wprost pod nogi Marcjanika, który chwilę później skompletował wspomnianego na wstępie historycznego hat-tricka!

Sędzia postanowił nie przedłużać męczarni gości i zakończył spotkanie równo po upłynięciu 90 minuty. Arka w nadzwyczaj efektowny sposób pożegnała się ze swoimi kibicami, a strzelając aż sześć bramek wlała nieco optymizmu w serca swoich kibiców. Wszyscy wierzymy, że po solidnie przepracowanej przerwie zimowej Arka wróci wiosną zdeterminowana, aby skutecznie walczyć o awans do Ekstraklasy i Puchar Polski, czego jej i… sobie serdecznie życzymy!

Galeria zdjęć I, Foto: arka.gdynia.pl, Wojciech Szymański

Galeria zdjęć II, Foto: arka.gdynia.pl, Tomasz Duc

Galeria zdjęć III, Foto: arka.gdynia.pl

Fortuna 1 liga, kolejka 20:

Arka Gdynia – Stomil Olsztyn 6:0 (1:0)

1:0 Marcjanik 36′,

2:0 Hiszpański 48′,

3:0 Żebrowski 58′,

4:0 Deja 69′

5:0 Marcjanik  72′,

6:0 Marcjanik 89′

Arka: Kajzer – Hiszpański, Marcjanik, Dobrotka, Valcarce, Bednarski (85′ Tomal), Milewski, Aleman (64′ Deja), Żebrowski (71′ Siemaszko), Stępień (85′ Skóra), Czubak (85′ Rosołek).

Trener: Ryszard Tarasiewicz

Stomil: Bąkowski – Remisz, Simba Bwanga, Straus, Dampc, Żwir (64′ Pyrdoł) Tecław (83′ Banul), Reiman (64′ Spychała), Fundambu (59′ Szramka), Moneta (83′ Zych), Mikita. 

Trener: Adrian Stawski

Żółta kartka: Simba Bwanga, Dampc, Remisz (Stomil)

Sędzia: Piotr Urban (Warszawa)

Widzów: 3846


Ze Stadionu Miejskiego: Ziemowit BUJKO,

Foto: arka.gdynia.pl

40 thoughts on “Historyczny hat-trick Marcjanika!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.