Wreszcie zobaczyliśmy Arkę taką, jaką chcielibyśmy oglądać, ambitnie walczącą i skuteczną. O zaangażowaniu jej piłkarzy niech świadczy choćby ilość przebiegniętych kilometrów: ponad 119, o prawie 10 więcej od rywali. Pomimo utraty dwubramkowego prowadzenia gdynianie nie odpuścili i zostali za to nagrodzeni zwycięskim golem. Znakomity mecz zagrał Maciej Jankowski, zdobywca dwóch bramek, którego nawet wybrano w Canal + graczem kolejki. Do jedenastki kolejki wybrano również Michała Nalepę, który wreszcie grał tak, jak tego się od niego oczekuje, wykorzystał „wapno”, po jego odbiorze zaczęła się akcja, która przyniosła Arce drugie trafienie oraz Mateusza Młyńskiego, który zaliczył asystę. W dzisiejszym spotkaniu asystował także Fabian Serrarens, a trafienie zanotował Oskar Zawada, ale chwilę wcześniej niechcący, ale jednak, nadepnął na nogę rywala, co wypatrzył VAR i jego gola sędzia Paweł Raczkowski słusznie nie uznał.

W dzisiejszym spotkaniu VAR był w użyciu wielokrotnie, tym razem nie tylko Arce zabrał, dwukrotnie też dał. Raz wypatrzył rękę Alana Czerwińskiego w polu karnym Zagłębia, co zaskutkowało rzutem karnym, a drugi raz nie dopatrzył się przewinienia w dotknięciu piłki ręką przez Zawadę i „wapna” dla gości nie było.

Pierwsza połowa była dość wyrównana, lecz skuteczniejsi okazali się gospodarze. Najpierw rzut karny wywalczył Serrarens, gdy trafił piłką w rękę Czerwińskiego. Po konsultacji z VAR sędzia był zmuszony wskazać na wapno, a żółto-niebieskich na prowadzenie wyprowadził Nalepa. W 42 minucie znów Serrarens popisał się wspaniałym podaniem wzdłuż pola karnego, a Maciej Jankowski wykończył akcję. W doliczonym czasie gry jednak Bartosz Białek dał nadzieję Miedziowym. Przyjął podanie w polu karnym, ominął Lukę Maricia i pewnie wbił piłkę do bramki. Po przerwie Oskar Zawada zdobył swojego pierwszego gola w barwach Arki, lecz jego trafienie z dystansu nie zostało uznane przez wcześniejszy faul na zawodniku Zagłębia. Później Arka znalazła się w poważnych tarapatach, gdy Dejan Drazić pokonał Marcina Staniszewskiego strzałem zza pola karnego. Gospodarze zdołali jednak raz jeszcze wyjść na prowadzenie, gdy Jankowski po raz drugi pokonał golkipera Zagłębia. Tym razem idealnie wykorzystał podanie Młyńskiego. 

Tego samego dnia zwycięstwo nad Wisłą Płock odniosła Wisła Kraków, przez co nie zmieniła się strata do bezpiecznej strefy, ale z drugiej strony coraz poważniej o utrzymaniu muszą myśleć płocczanie. Sytuacja Arki za to nie uległa zmianie – ekipa z Gdyni musi zdobywać komplety punktów w kolejnych meczach, by myśleć o przeskoczeniu którejś z Wiseł. Po tym meczu Arka o trzy punkty wyprzedza Koronę, odrobiła także trzy oczka do Wisły Płock (przegrała w Krakowie), do której traci teraz 6 punktów, a do krakowian – 5. Zawodnicy Ireneusza Mamrota udają się teraz do Bełchatowa, gdzie czeka ich starcie z praktycznie już ocalonym Rakowem, a następnie zmierzą się z Koroną w Kielcach. Zwycięstwa w obu tych meczach utrzymania jeszcze nie dadzą, ale bardzo mocno je przybliżą. Jest więc o co grać.

Najbliższy wyjazdowy mecz z Rakowem stanie się zatem dla żółto-niebieskich kolejnym „finałem” ligi. Oby w piątkowy wieczór nie zabrakło emocji, a zwłaszcza tych pozytywnych.

 

Powiedzieli po meczu: 

Martin Sevela (trener Zagłębie): – Graliśmy dobrą piłkę i byliśmy dobrze przygotowani. Popełniliśmy jednak błędy, które Arka wykorzystała. Pod koniec pierwszej połowy udało nam się zdobyć kontakt. W drugiej udało nam się wyrównać i chwilę później, gdzie mogliśmy prowadzić, to strzeliliśmy w słupek. Później zabrakło już czasu. Wracamy do domu smutni, bez punktów. 

W meczu było kilka momentów krytycznych. Po jednej stronie ręka i rzut karny, po drugiej ręka i brak rzutu karnego. Nie wiem dlaczego – piłka zmieniła swoja trajektorię, ale to sędzia jest szefem – to on decyduje – my to respektujemy. Jednak moje pytanie jest takie, dlaczego po jednej stronie jest karny, a po drugiej nie. 

My graliśmy dobrze w piłkę. Po zmianach w składzie myślę, że chłopacy zagrali nasz standard, ale zabrakło nam komunikacji. Zabrakło naszego kapitana. Mam nadzieję, że będzie przygotowany na kolejne mecze, w których zdobędziemy punkty.

 

Ireneusz Mamrot (trener Arka): – Myślę, że dla kibica w dzisiejszym spotkaniu nie zabrakło niczego. To moja ocena na gorąco – było 5 bramek, były nieuznane gole, były emocje i do końca musieliśmy walczyć o wynik. Cieszą mnie bramki. Każda gol oczywiście cieszy, ale dziś dwa strzeliliśmy po naprawdę składnych akcjach i to bardzo cieszy. Nie jest łatwo, gdy prowadzisz 2:0, potem mamy nieuznaną bramkę na 3:1, remis 2:2 i bramka na 3:2. Bardzo istotne było to, że udało się gola zdobyć szybko. Ważny był dziś także doping – zwłaszcza przy remisie bardzo nam to pomogło. Chłopcy nabiegali się, przebiegli bardzo dużo kilometrów. Za 3 dni jest kolejny mecz. Musimy pozbierać wszystkich rannych i w piątek jechać na mecz, by walczyć o kolejne punkty, których bardzo potrzebujemy. 

Rzadko to robię, bo obowiązkiem piłkarzy jest pokazywanie walki i charakteru, ale dzisiaj muszę podkreślić szczególnie te cechy u moich piłkarzy. 

Kibice nam pomogli, doping był bardzo dobry, kluczowe było to przede wszystkim wtedy, gdy straciliśmy bramkę i było 2:2. Każdy zawodnik to potwierdzi, było to wtedy niezbędne. W pierwszej połowie chcieliśmy wyjść zdecydowanie – agresywnie i wysoko. Później Zagłębie osiągnęło nad nami przewagę. Dlatego ja wyżej oceniłbym tę drugą „połówkę” w naszym wykonaniu, bo w niej zagraliśmy lepiej. Muszę przyznać, że to pierwszy mój mecz w roli szkoleniowca w Gdyni, kiedy rozegraliśmy dwie dobre połowy.

Liczba przebiegniętych kilometrów pokazuje, jak chłopakom dziś zależało. Bardzo mnie cieszy, gdy jest taki mecz w tygodniu, ale jako trener wolałbym spokojniejsze, bardziej „ekonomiczne” spotkanie. Ale nie można wybrzydzać – to są niezbędne punkty i musimy żyć meczem. Gdybyśmy dzisiaj je stracili, to „ten respirator” byłby prawdopodobnie odłączony, tak ciągle dobrze się trzyma. My musimy zrobić wszystko, aby już wkrótce nie był on nam potrzebny – w pozytywny sposób – abyśmy bez niego sami funkcjonowali.

 

Michał Nalepa (Arka): – Na pewno był to bardzo ciężki mecz. Było dużo walki, bardzo dużo się nabiegaliśmy. W całym meczu było dużo emocji i na pewno dla kibica było to bardzo dobre spotkanie. Zdobyliśmy 3 bramki, a ostatnio ciężko nam to przychodziło, więc to na pewno duży plus. Dało się odczuć na boisku od pierwszej minuty, że każdy chciał i był bardzo zaangażowany. W pewnym momencie Zagłębie przejęło inicjatywę. Chciałbym podkreślić, że zagrało naprawdę dobre spotkanie i było trudnym rywalem. Nam bardzo zależało by wygrać, bo potrzebujemy punktów i jestem dumny z drużyny.
Chciałbym pochwalić szczególnie Fabiana i Oskara, którzy byli pod lekkim ostrzałem krytyki, bo nie mieli liczb. Dzisiaj pomogli zespołowi, Fabian zaliczył asystę. Oczywiście nie można zapominać o „Jankesie”, który zdobył bramki i ogólnie o całej drużynie, ale zależało mi, by wspomnieć o tej dwójce.

Każdy by chciał, by był to mecz na przełamanie. Piłka jest taka, że każdy mecz jest inny. Chcemy iść do przodu, ale czekają nas dwa ciężkie wyjazdy z dobrymi rywalami. Raków, który punktowo jest spokojny i Korona, która walczy o życie, tak jak my. Ta wygrana doda nam trochę pewności i spokoju, ale kolejne mecze będą jeszcze cięższe, choć dziś poprzeczka była bardzo wysoko postawiona, bo Zagłębie zagrało dobre spotkanie.

 

Maciej Jankowski (Arka): – W przerwie nie było zwątpienia. Stracona bramka na 2:1 mocno nas zmotywowała do dalszej gry i starania się o zdobycie kolejnej bramki. Nie chcieliśmy poprzestać na tym, co mieliśmy. We wcześniejszych spotkaniach mieliśmy problem ze stwarzaniem sytuacji i utrzymywaniem się przy piłce. Ostatnio trochę poprawiliśmy ten element, ale bardziej klarownych sytuacji nie było. W tym meczu wreszcie było troszeczkę lepiej. Nieźle wyglądała organizacja gry w defensywie pomimo tego, że straciliśmy dwie bramki. Kreowanie sytuacji też było na lepszym poziomie i oby to dalej się poprawiało.

Jestem zadowolony z dwóch bramek, ale najważniejsze jest, że wygrywamy i nadal mamy szansę się utrzymać. Oby tak dalej.

 

Łukasz Poręba (Zagłębie Lubin):– Przyjechaliśmy tutaj do Gdyni po zwycięstwo. Widać było naszą dobrą grę. Powinniśmy być bardziej skuteczni i wystrzegać się błędów w obronie. Wydaje się, że mieliśmy już ten mecz pod kontrolą przy stanie 2:2. Mieliśmy sytuację na 3:2, ale niestety nie udało nam się strzelić. Kilka minut później straciliśmy bramkę i do Lubina wracamy, nie chcę powiedzieć rozczarowani, ale smutni.

 

Galeria zdjęć z meczu I, Foto: arka.gdynia.pl, Michał Puszczewicz

Galeria zdjęć z meczu II, Foto: arka.gdynia.pl, Tomasz Duc

Galeria zdjęć z meczu III, Foto: arka.gdynia.pl

 

PKO Bank Polski Ekstraklasa, 32. kolejka:

Arka Gdynia – Zagłębie Lubin   3:2 (2:1)

1:0 Nalepa 23′(k),

2:0 Jankowski 42′,

2:1 Białek 45+1′,

2:2 Drazić 66′

3:2 Jankowski 69′

 

Arka: Staniszewski – Zbozień, Danch, Marić, Marciniak, Kopczyński, Nalepa, Jankowski, Serrarens (83′ da Silva), Młyński (88′ Antonik), Zawada.

Trener: Ireneusz Mamrot

 

Zagłębie: Hładun – Czerwiński, Kopacz, Jończy, Tosik, Poręba, Drazić, Zivec (85′ Szysz), Starzyński (89′ Sirk), Bohar (86′ Pakulski), Białek.

Trener: Martin Sevela

 

Żółta kartka: Serrarens, Zbozień, Marciniak, Zawada (Arka) – Czerwiński – dwie, Poręba, Drazić (Zagłębie)

 

Czerwona kartka: Czerwiński (77′ druga żółta)

 

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

 

 

Ze Stadionu Miejskiego: Ziemowit BUJKO

Radosław KARWACKI-BASISTA

By kkorpas

Dodaj komentarz