Mecz mocno rezpoczęły gospodynie, które po serii czterech zagrywek Mai Tokarskiej prowadziły już 6:1. Wystarczyły jednak dwa własne błędy i skuteczne ataki Heleny Havelkovej i Izabeli Kowalińskiej, by tuż po czasie technicznym przyjezdne zniwelowały stratę. Do stanu 16:16 nastąpił okres wyrównanej gry, ale potem lekką przewagę zaczynały osiągać mistrzynie Polski. Wspomniany polsko-czeski duet był nie do zatrzymania przez atomówki. Starała się odpowiadać pięknym za nadobne Maret Balkestein-Grothues, ale w końcówce Havelkova postawiła dwa skuteczne bloki. Seta zakończyła Czeszka posyłając asa serwisowego po siatce (21:25). 

W drugiej partii przewaga sopocianek od samego początku nie podlegała dyskusji. Przyjezdne dotrzymały kroku jedynie do stanu 4:4. Gospodynie świetnie serwowały, posłały m.in. pięć asów, odrzucając rywalki od siatki. A gdy już udało się policzankom przyjąć i odegrać, to na siatce kończyła akcję jubilatka, Katarzyna Zaroślińska, lub Tokarska. Mistrzyniom Polski nie pomagały ani uwagi trenera, ani zmiany, których dokonał szkoleniowiec. Sopocianki grały jak natchnione i nie było na nie mocnych. Tym razem partię, podobnie, jak pierwszą zakończył znów serwis Havelkovej, z tą różnica, że teraz piłka siatki nie pokonała. (25:12). 

Trzecia odsłona była wyrównana do stanu 6:6. Po ataku Stefany Veljković i asie serwisowym Havelkovej przybyszki uzyskały na pierwszym czasie technicznej dwupunktową przewagę, którą po wznowieniu gry systematycznie powiększały. Po przerwie wziętej przez Lorenzo Micellego postawa sopocianek nie zmieniła się. Do drugiej regulaminowej przerwy zdobyły one atakiem zaledwie jeden punkt. Drugi był wynikiem błędu rywalek. 8:16, ten wynik nie nastrajał optymizmem. Tym bardziej, że chwile później było już 10:19. A jednak atomówki po kolejnej rozmowie z trenerem pozbierały się, uporządkowały grę i mozolnie, punkt po punkcie zaczęły odrabiać straty. Sygnał dała Britnee Cooper, podchwyciły temat koleżanki z zespołu i sopocianki zbliżyły się na cztery oczka. Niestety, własnymi błędami przysparzały rywalkom punktów, a na tym etapie seta ich waga była bezcenna. Od stanu 10:19 do 21:24 przyjezdne zdobyły zaledwie jeden punkt atakiem. Pozostałe cztery oddały im atomówki po własnych błędach. Partię zakończyła skutecznym atakiem po skosie Anna Werblińska (21:25). 

Czwarta część meczu miała podobny przebieg, jak druga. Siatkarki Micellego zaatakowały mocno i błyskawicznie odjechały na kilka punktów. Do stanu 10:3 sama Zaroślińska zaliczyła aż siedem skutecznych ataków. W środkowej części seta szkoleniowiec Chemika Giuseppe Cuccarini w miejsce rozgrywającej Joanny Wołosz i Kowalińskiej wprowadził Izabelę Bełcik, ekskapitan sopockiej ekipy i Dominikankę Isabel Pena. Dało to jego zespołowi kilka punktów autorstwa reprezentantki karaibskiej wyspy, ale Balkestein i Zaroślińska szybko odbudowały przewagę. Mimo, że w końcówce gościom udało się zdobyć dwa punkty blokiem i zbliżyć się na 5 oczek, to atomówki nie dały sobie już wyrwać zwycięstwa w tym secie. Zakończyła go skutecznym blokiem Tokarska (25:19). 

Ostatni akt tego fantastycznego spektaklu, to walka punkt za punkt. Żadnej z drużyn nie udawało sie odskoczyć. Rywale nawzajem się szachowali i kontrolowali zarazem. Przy stanie 5:6 błąd serwisowy popełniła Kowalińska, a zaraz później atomówki zaliczyły dwa punktowe bloki i zmiana stron dokonała sie przy minimalnej przewadze gospodyń. Niestety, policzankom udaje sie wkrótce odrobic stratę i do wyniku 12:11 zespoły idą „łeb w łeb”. Psuje zagrywkę Danica Radenković, a po chwili świetnie grająca cały mecz, mająca skuteczność ataku 70 % (!), Cooper popełnia dwa brzemienne w skutki błędy, co daje przyjezdnym dwie piłki meczowe. Tak doświadczona drużyna nie może zmarnować danej jej przez los szansy i Agnieszka Bednarek-Kasza blokuje Balkestein-Grothues kończąc seta i mecz zwycięstwem mistrzyń Polski. (12:15)

MVP meczu została Izabela Kowalińska, która zdobyła 16 punktów. Po stronie sopocianek więcej od niej miały i Zaroślińska i Balkestein-Grothues, ale regulamin przewiduje, że tytuł zdobywa przedstawicielka zwycięzcy. Cały zespół z Sopotu zgromadził w meczu o wiele więcej punktów, niż rywalki (104:96), ale… taka jest siatkówka.

 

PGE Atom Trefl Sopot – Chemik Police 2:3 (21:25, 25:12, 21:25, 25:19, 12:15)

 

PGE Atom Trefl: Kaczorowska 9, Tokarska 16, Radenković 1, Balkestein-Grothues 18, Cooper 10, Zaroślińska 26, Durajczyk (L), Łukasik, Damaske, Djerisilo.

 

Chemik: Werblińska 13, Bednarek-Kasza 8, Wołosz 1, Havelkova 15, Veljković 8, Kowalińska 16, Zenik (L), Bełcik, Pena 4, Jagieło.

 

Sędziowie: M. Słowik, M. Bzodek

 

MVP meczu: Izabela Kowalińska (Chemik)

 

Widzów: 2300

 

 

Z hali ERGO Arena Ziemowit BUJKO,

Foto: Piotr HIMEL

 

 

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *