Pierwszy raz po kontuzji w podstawowej szóstce Jastrzębskiego Węgla zobaczyliśmy Zbigniewa Bartmana. Starał się on mocno pobudzać swoich kolegów i mobilizować ich do walki. Przyniosło to efekt w postaci czteropunktowej przewagi „górników” na pierwszej przerwie technicznej. Spokojnie grający rzeszowianie powoli , acz systematycznie odrabiali straty, a po asie serwisowym Fabiana Drzyzgi objęli prowadzenie (10:8). W tym momencie nastąpił fragment gry punkt za punkt, ale w końcu jastrzębianie dwukrotnie zatrzymali Resovię blokiem. Kilka kolejnych skuteczne akcji na siatce dało ekipie śląskiej kilkupunktową przewagę, której nie oddali już do końca. Seta zakończył autowy atak Jochena Schoepsa. W pierwszej partii rzeszowianie popełnili 8 błędów własnych, przy zaledwie dwóch JW.

W drugim secie gracze Andrzeja Kowala grali bardzo spokojnie i metodycznie. Mimo, że przegrywali na pierwszej przerwie technicznej nie próbowali gwałtownie odrabiać strat. Dopiero podwójny blok na Bartmanie (11:10) spowodował ich lekkie przyspieszenie. Lider ślązaków Michał Łasko, podobnie jak w pierwszym secie, miał problemy z kończeniem ataków, co dało prowadzenie rzeszowianom w decydującej fazie tej partii (18:14), którego nie oddali już do końca.

Początek trzeciej odsłony był bardzo wyrównany. Dopiero zagrywka Nikolaya Pencheva i Marko Ivovicia dała Resovii możliwość zbudowania pięciooczkowej przewagi na drugim czasie technicznym (16:11) Trener jastrzębian nie potrafił znaleźć recepty na coraz skuteczniej grających rywali, którzy dokładali kolejne punkty (18:12). Nie pomogło zdjęcie z boiska Bartmana, ani Łaski. Dopiero, gdy w polu serwisowym pojawił się Mateusz Malinowski, który po kolei „ustrzeliwał” kolejnych zawodników Asseco, sytuacja się odwróciła. Przewaga „pasów” zmalała do dwóch punktów. Na siatce nie był już skuteczny Jochen Schoeps, którego dwukrotnie zatrzymał jastrzębski blok. Jednak w końcówce się odbudował i znów był dla pomarańczowych nie do zatrzymania.

Początek czwartej partii zaczął się dobrze dla Resovii, ale kiedy już wydawało się, że rzeszowianie pewnie zakończą ten półfinał, rywale znienacka zaczęli odrabiać dystans. Świetnie grali wyblokiem, a z wybronionych piłek konstruowali akcje, które przynosiły im zdobycze punktowe. Doszło zatem do dramatycznej i trzymającej w napięciu końcówki. Napięcia nie wytrzymał Zbigniew Bartman, który najpierw uderzył w aut, a w chwilę potem posłał serwis w siatkę. Jako, że było to przy prowadzeniu Resovii 22:20 doprowadził tym samym do piłki meczowej. Pierwszą udało się „górnikom” obronić, ale drugą skończył atakiem z drugiej linii Ivovic.

MVP meczu został Jochen Schoeps.

 

Asseco Resovia Rzeszów – Jastrzębski Węgiel Jastrzębie Zdrój 3:1 (18:25, 25:18, 25:20, 25:22)

 

Asseco Resovia: Penchev 8, Dryja 6, Schoeps 23, Ivivic 18, Nowakowski 15, Drzyzga 2, Ignaczak (L) oraz Buszek, Holmes, Konarski.

 

Jastrzębski Węgiel: Gierczyński 14, Kosok 6, Łasko 21, Bartman 11, Pajenk 7, Masny 1, Wojtaszek (L) oraz Malinowski 2, Quesque, Filippov.

 

 

Z ERGO Areny: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

{gallery}articles/20150418R{/gallery}

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.