Wyrównująca bramka zdobyta w doliczonym czasie pierwszej połowy sprawiła że w drugiej części meczu zobaczyliśmy Arkę diametralnie odmienioną, co zaskoczyło nie tylko kibiców ale i gości.
Podbudowana zwycięstwem w Olsztynie Arka z optymizmem przystąpiła do spotkania z Widzewem Łódź. Mimo wygranej, trener Marzec znów dokonał kilku zmian w wyjściowym składzie. Wrócili do gry Luis Valcarce i Chistian Aleman, a po zdobytej bramce w meczu ze Stomilem swoją szansę od pierwszej minuty otrzymał Karol Czubak. W drużynie z Łodzi, które zebrała do tej pory komplet punktów, w pierwszym składzie znalazł się były piłkarz żółto-niebieskich Juliusz Letniowski. Inny były zawodnik Arki Karol Danielak rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych.
Mecz rozpoczął się od groźniej sytuacji pod bramką Arki, bo Paweł Zieliński wyszedł sam przed Kacpra Krzepisza, ale szczęśliwie był na pozycji spalonej, co nie umknęło arbitrowi. W 7. minucie Paweł Tomczyk już na pozycji spalonej nie był, ale też jego sytuacja nie była zbyt łatwa. Napastnik Widzewa biegł z piłką od 30 metra, a naciskany przez obrońcę oddał strzał zaraz po wejściu w pole karne, lecz trafił w boczną siatkę.
W 10. minucie goście byli już precyzyjniejsi i Widzew objął prowadzenie. Stojący na piątym metrze przed własną bramką Valcarce próbował przez plecy wybić piłkę, ale posłał ją zaledwie kilka metrów dalej i wprost pod nogi Marka Hanouska, który nie miał problemów ze zdobyciem bramki.
Hiszpan nie ustrzegł się błędu także 5 minut później i znów piłka trafiła do rywala, ale tym razem Tomczyk z 16 metrów wyraźnie spudłował. W 19 minucie pokazał się Adam Deja, który w swoim stylu uderzył zza pola karnego, ale piłka minęła światło bramki Widzewa w znacznej odległości. 5 minut później efektowną akcją popisał się Aleman. Minął z piłką kilku rywali, a będąc na 16 metrze oddał strzał zewnętrzną częścią stopy, co jednak okazało się być w zasięgu Jakuba Wrąbla.
W 30 minucie sprytne rozegranie rzutu rożnego o mały włos nie przyniosło wyrównania. Deja zagrał płasko do Alemana, ten od razu podał na wolne pole do Huberta Adamczyka, którego strzał minimalnie minął światło bramki. Stojący w polu bramkowym Czubak miał jeszcze szansę na trącenie futbolówki, jednak zabrakło mu odrobiny szczęścia, aby uszczęśliwić kibiców w Gdyni. Przed końcem pierwszej połowy odnotowaliśmy jeszcze dwa strzały Alemana – pierwsze niecelne zza pola karnego, drugie już celne, ale w miejsce, gdzie ustawiony był bramkarz Widzewa.
Ostatnia akcja przed przerwą przyniosła wreszcie Arce upragnione wyrównanie. Hubert Adamczyk, będąc z lewej strony bramki Widzewa, zdecydował się na lekkie, ale precyzyjne dośrodkowanie w kierunku Olafa Kobackiego. Wypożyczony z Atalanty Bergamo młodzieżowiec wyszedł w górę tuż przed obrońcą i posłał piłkę ponad bramkarzem wprost do siatki.
Powiało zatem optymizmem i pojawiła się nadzieja, że po zmianie stron gdynianie będą w stanie rozstrzygnąć losy rywalizacji na własną korzyść.
Na drugą połowę w składzie Arki pojawił się Marcus da Silva kosztem Michała Bednarskiego. W 51 minucie Arka wykonywała rzut tuż sprzed linii pola karnego, ale bliżej jego prawego narożnika. Strzał oddał Deja, ale wprost w głowę zawodnika ustawionego w murze. Chwilę później ten sam zawodnik z rzutu rożnego posłał płaskie podanie na 17 metr, skąd bez przyjęcia uderzył Kobacki, ale dość mocno chybił. Nieco bliżej celu był sam Deja, gdy strzelał zza pola karnego w 56 minucie, jednak nie dało to Arce prowadzenia.
W 60 minucie okazję do strzału z rzutu wolnego otrzymali goście. Do piłki ustawionej w odległości ok. 22 metrów od gdyńskiej bramki podszedł Letniowski, lecz na szczęście trafił w mur. Groźniejsza była natychmiastowa poprawka Radosława Gołębiowskiego, jednak okazała się nieznacznie chybiona.
Sześć minut później Kobacki płaskim podaniem z prawego skrzydła dał szansę na strzał da Silvie. Marcus w dogodnej sytuacji z 14 metrów uderzył jednak ponad bramką Wrąbla. Na gola nr 63 musimy zatem jeszcze poczekać.
68 minuta przyniosła prowadzenie Arce. Kapitalną akcję w polu karnym przeprowadził Kobacki, który minął przy linii końcowej dwóch rywali, a potem sprytnym strzałem po ziemi pokonał bramkarza z Łodzi.
Cztery minuty później wynik mógł się zrobić jeszcze korzystniejszy, bo 20 metrów na wprost bramki sfaulowany był Aleman. Ekwadorczyk sam podszedł do piłki, lecz posłał ją metr ponad poprzeczką. W 76 minucie po raz pierwszy od dłuższego czasu pod bramkę gospodarzy dotarli rywale. Po rzucie rożnym do strzału głową doszedł wprowadzony kilka chwil wcześniej na boisko Danielak, ale oddał zbyt lekki strzał, by sprawić problemy Krzepiszowi. Niedługo później było jeszcze groźniej, bo z ostrego kąta uderzał Fabio Nunes, ale mimo niedużej odległości od bramki nie trafił w jej światło.
Arka odpowiedziała na ataki gości w najlepszy z możliwych sposobów, czyli bramką. Mateusz Stępień posłał świetne płaskie podanie z prawej strony pola karnego wzdłuż 4 metra, nie trafił w piłkę Patryk Stępiński, ale trafił Czubak, który w ten sposób zdobył drugą bramkę w drugim występie w żółto-niebieskich barwach!
W 87 minucie Aleman był najbliższy tego, aby wreszcie zdobyć w tym spotkaniu bramkę. Z kłopotami, ale opanował w polu karnym piłkę, którą otrzymał od Adamczyka, obrócił się i uderzył kierunku dalszego słupka, ale Wrąbel kapitalnie odbił jego strzał. Chwilę później na brawa zasłużył z kolei bramkarz Arki, bo nogami obronił zaskakujący strzał przy słupku Bartosza Guzdka.
Mimo upartych dążeń łodzian do zdobycia kontaktowej bramki w doliczonym czasie gry, ta sztuka im się nie udała, a Arka mogła ucieszyć się z drugiego kolejnego zwycięstwa w sezonie. Arka pokonała Widzew na boisku po ponad 17 latach! Teraz serię wygranych gdynianie będą chcieli podtrzymać w Polkowicach, gdzie zagrają już w najbliższą niedzielę. Miejmy nadzieję, że wszystko co najgorsze jest już za drużyną trenera Marca, i od teraz z każdym kolejnym meczem zespół będzie zbliżać się do czołówki ligowej tabeli.
Zwycięstwo i trzy punkty oczywiście cieszy, ale martwi postawa drużyny w pierwszej połowie Gdyby goście wykorzystali przynajmniej połowę sytuacji, które stworzyli zwłaszcza na początku spotkania, wynik mógł być inny. Bohater meczu – Olaf Kobacki przed przerwą popełnił kilka błędów i tylko cierpliwości trenera Marca zawdzięcza, że nie został (na szczęście) zmieniony zaraz po wznowieniu gry.
Galeria zdjęć, Foto: Andrzej BASISTA
Fortuna 1 liga, kolejka 4:
Arka Gdynia – Widzew Łódź 3:1 (1:1)
0:1 Hanousek 10′
1:1 Kobacki 45+2′,
2:1 Kobacki 69′,
3:1 Czubak 80′
Arka: Krzepisz – Kasperkiewicz, Marcjanik, Dobrotka, Bednarski (46′ da Silva), Deja, Kobacki (70′ Stępień), Adamczyk, Aleman, Valcarce (60′ Żebrowski), Czubak (84′ Hiszpański)
Trener: Dariusz Marzec
Widzew: Wrąbel – Stępiński, Dejewski, Nowak, Zieliński, Hanousek, Kun (21′ Michalski), Gołębiowski (73′ Guzdek), Letniowski (68′ Danielak), Tetteh (68′ Mucha), Tomczyk (73′ Nunes)
Trener: Janusz Niedźwiedź
Żółta kartka: Kasperkiewicz, Marcjanik (Arka) – Letniowski, Gołębiowski, Michalski, Nowak (Widzew)
Sędzia: Wojciech Myć (Lublin)
Widzów: 4520



































