Główną przeszkodą, rafą o którą rozbijały się ataki Arki był bramkarz Łukasz Zakreta. W sobotę Arka pokonała go tylko 19 razy, obronił 14 z 32 rzutów (45 proc. skuteczność).

Mecz w zasadzie nie miał specjalnej historii. Kaliszanie zdecydowanie dominowali, a Arka nie potrafiła znaleźć skutecznej recepty na ich obronę i bramkarza. Miejscowi objęli prowadzenie 3:0, ale tę przewagę udało się jeszcze arkowcom nieco zniwelować w 12. minucie (5:4). W tym momencie jednak kaliszanie włączyli turbodoładowanie i na pięć minut przed syreną prowadzili już siedmioma trafieniami (13:6).

Przed przerwą udało się przyjezdnym jeszcze zdobyć dwie bramki, ale po wznowieniu gry nastąpił prawdziwy huragan. Po czterech minutach gospodarze prowadzili już 20:11 i w zasadzie było „pozamiatane”. Tym bardziej, że w grze gości nic nie wskazywało, by byli w stanie odwrócić losy meczu. Ku uciesze ponad dwutysięcznej publiczności kaliszanie kontrolowali wydarzenia na boisku i ostatecznie pokonali gdynian 32:19. Po czterech meczach maja więc komplet punktów i są bardzo bliscy utrzymania. Ta wizja oddaliła się nieco od Arki, a w perspektywie mecz derbowy z Energa Wybrzeże.

 

Energa MKS Kalisz – Arka Gdynia 32:19 (15:10) 

 

MKS: Zakreta (14/32 – 45 proc.), Potocki (3/4 – 75 proc.) – Grozdek 7, Bałwas 5, Drej 5, Misiejuk 5, Czerwiński 2, Kniaziew 2, Krycki 2, Szpera 2, Adamczak Piotr 1, Pilitowski, Bożek, Kwiatkowski.
Karne: 2/2.
Kary: 10 min.

Trener: Patrik Liljestrand

 

Arka: Pieńczewski 1 (6/30 – 20 proc.), Ram (2/10 – 20 proc.) – Rychlewski 5, Skwierawski 5, Jasowicz 4, Wołowiec 3, Wolski 1, Brukwicki, Czaja, Dworaczek, Jamioł, Kamyszek, Lisiewicz, Przysiek.
Karne: 5/4
Kary: 4 min.

Trener: Dawid Nilsson

 

Sędziowie: Fahner, Kubis (Głogów).

Widzów: 2100.

 

 

————————————

Źródło: sportowefakty.wp.pl

By kkorpas

Dodaj komentarz