Dużo bramek, zwroty akcji, czyli to, co kibice lubią najbardziej. Szczęśliwe zwycięstwo odnieśli w Niepołomicach piłkarze Arki, wygrywając po raz szósty w tym roku.

Po meczu w Tychach arkowcy nie opuścili południa Polski i na miejscu przygotowywali się do niedzielnego spotkania z Puszczą Niepołomice. Wszystko po to, aby w optymalnej formie przystąpić do rywalizacji o kolejne trzy punkty i wykonać kolejny krok do upragnionego celu, jakim jest awans do Ekstraklasy. 

Nie obyło się bez zmian w wyjściowym składzie żółto-niebieskich. Zabrakło w nim m.in. Sebastiana Milewskiego, który tym razem nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. Zasiadł na niej natomiast Olaf Kobacki, który w ostatnich tygodniach był mocno eksploatowany, nie tylko w lidze, ale też w młodzieżowej reprezentacji Polski, więc gdyński sztab szkoleniowy uznał, że Olafowi przyda się mały odpoczynek. Ponadto po przerwie spowodowanej nadmiarem żółtych kartek do gry powrócił Adam Deja, który zagrał u boku Michała Bednarskiego, wybranego przez kibiców najlepszym zawodnikiem meczu z GKS-em Tychy. 

Żadna z drużyn długo nie potrafiła stworzyć akcji, która dałaby szansę na zagrożenie bramkarzowi. Gospodarze po raz pierwszy spróbowali w 8 minucie, gdy dwukrotnie bardzo dobrymi interwencjami w defensywie wykazał się Martin Dobrotka. Cztery minuty później mieliśmy natomiast pierwszy, choć niegroźny celny strzał na bramkę autorstwa Emile Thiakane. Arka odpowiedziała w 15 minucie, gdy szybki atak wyprowadził Bednarski, uruchomił podaniem Huberta Adamczyka, a ten po wejściu w pole karne gospodarzy, mimo asysty obrońcy, oddał celny strzał obroniony przez Gabriela Kobylaka. 

W 17 minucie dużo szczęścia mieli arkowcy. Do dośrodkowania w pole karne wyskoczył Piotr Mroziński i oddał bardzo groźny strzał głową, który kapitalnie odbił do boku Kacper Krzepisz. Przy dalszym słupku nabiegał jednak Łukasz Sołowiej i z metra kopnął w kierunku bramk. Jakimś cudem strzał kapitana miejscowych zdołał zablokować w ostatniej chwili kapitan Arki Michał Marcjanik

W 21 minucie ku zaskoczeniu wszystkich padła bramka dla Arki. Spod linii bocznej rzut wolny wykonał Deja, a do dośrodkowania pomiędzy obrońcami wyb iegł Christian Aleman, który trącił piłkę głową, a po chwili mógł unieść ręce w geście radości ze strzelenia gola! Goście po stracie bramki długo nie zastanawiali się nad tym, co się stało, lecz rzucili się ataków. Za każdym razem jednak Krzepisz i spółka wychodzili z tych sytuacji obronną ręką. 

W 33 minucie znów na wielkie brawa zasłużył Krzepisz. Kolejny raz gospodarze doprowadzili do sytuacji, w której zagotowało się w jego polu karnym, w czym najlepiej zorientował się Mroziński. Obrońca Puszczy oddał mocny strzał przy słupku, ale Krzepisz mimo niedużej odległości od strzelającego, fantastycznie zatrzymał piłkę! Niestety Puszcza dopięła swego w 37 minucie, gdy po rzucie rożnym głową trącił piłkę Mroziński, a czujny przy słupku Sołowiej, mimo ostrego kąta, pokonał bramkarza gości. 

Do przerwy żadnej z drużyn nie udało się już pokonać bramkarza rywali, choć obie próbowały. Natomiast drugą połowę gospodarze zaczęli z wysokiego „C”. Przegrany pojedynek główkowy 25 metrów przed bramką spowodował, że bezkarnie z piłką przy nodze wbiegł w pole karne, świeżo wprowadzony na boisko, Łukasz Wroński  i strzelając „na raty”, bo pierwszy strzał skutecznie odbił Krzepisz, dał prowadzenie Puszczy. 

Arka próbowała odpowiedzieć na tę sytuację m.in. za sprawą także wprowadzonego w przerwie Kobackiego, ale młodzieżowiec z 20 metrów posłał piłkę ponad poprzeczką.

W 60 minucie po z pozoru niegroźnej akcji, fantastycznym uderzeniem z woleja, z ostrego kąta popisał się Adamczyk wyrównał stan meczu na 2:2. Asystę zanotował Mateusz Stępień, który po akcji prawym skrzydłem zacentrował na drugą stronę pola karnego.

Po stracie prowadzenia gospodarze nie zamierzali od(puszcza)ć. W 66 minucie Szymon Kobusiński zacentrował z rzutu wolnego w pole karne, a tam obrońców oszukał Mroziński i będąc bez opieki uderzył głową ponad poprzeczką. Nie odpuszczała też jednak Arka. W 72 minucie najpierw z piłką w pole karne przedarł się Kobacki i oddał strzał. Zablokowany, ale „bezpańska” piłka trafiła pod nogi Adamczyka, który ponownie kropnął na bramkę gospodarzy. Jego uderzenie odbił Kobylak, ale czujność zachował Karol Czubak, który przy dalszym słupku uderzył już poza zasięgiem bramkarza i przywrócił Arce prowadzenie w tym meczu! Napastnik Arki był niewidoczny praktycznie przez cały mecz, w tym jednak momencie stanął na wysokości zadania i zrobił swoje.

W 86 minucie warto odnotować debiut w zespole Arki Djibrila Diaw’a, który zastąpił Bednarskiego. Ta zmiana miała na celu wzmocnienie linii obronnych, które w końcówce były narażone na coraz bardziej ofiarne próby gospodarzy na zdobycie gola wyrównującego. Już doliczonym czasie gry Krzepisz znów musiał być bardzo czujny, bo głową celnie uderzył Mroziński. 

Końcówka była bardzo nerwowa, ale nie przyniosła już kolejnych bramek w tym spotkaniu. To oznaczało, że Arka odniosła szóste zwycięstwo w siódmym tegorocznym spotkaniu ligowym! Nieprawdopodobna seria Arki trwa i wciąż na wyciągnięcie ręki zdaje się być bezpośredni awans do Ekstraklasy.

Galeria zdjęć, Foto: arka.gdynia.pl

Fortuna 1 liga, kolejka 27: 

Puszcza Niepołomice – Arka Gdynia 2:3 (1:1)

0:1 Aleman 21′

1:1 Sołowiej 37′,

2:1 Wroński 53′,

2:2 Adamczyk 60′,

2:3 Czubak 72′

Puszcza: Kobylak – Bartosz, Sołowiej, Kościelny, Mroziński, Hajda Górski, Thiakane (73′ Tomalski), Cichoń (68′ Kidrić), Aftyka (52′ Wroński), Kobusiński.

Trener: Tomasz Tułacz

Arka: Krzepisz – Marcjanik, Bunoza, Dobrotka, Stępień (73′ Żebrowski), Bednarski (86′ Diaw), Deja, Hiszpański (46′ Kobacki), Adamczyk, Czubak, Aleman (63′ Kuzimski).

Trener: Ryszard Tarasiewicz

Żółta kartka: Kobusiński (Puszcza) – Deja, Kobacki, Kuzimski, Diaw (Arka)

Sędzia: Jacek Małyszek (Lublin)


Źródło i foto: arka.gdynia.pl