OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pucharowy sukces wprowadził piłkarską Gdynię w stan euforii. Zadaniem trenera Dariusza Marca i jego podopiecznych było przenieść optymizm, wiarę i pewność siebie na realia pierwszoligowe. Pierwszym skalpem miała być Odra Opole.

Ofensywna gra, liczne sytuacje podbramkowe, a nawet gra w przewadze liczebnej przez większość drugiej połowy nie przełożyły się jednak na zwycięstwo żółto-niebieskich. Arkowcy zaledwie zremisowali w Gdyni z opolanami 1:1.

Początkowy kwadrans nie potoczył się pod dyktando gospodarzy, bo goście próbowali zaskoczyć Arkę już od pierwszych minut, wrzucając piłki w pole karne. Jednak groźniej było pod bramką opolan. Płaskie zagranie Łukasza Wolsztyńskiego z rzutu rożnego adresowane było do Kacpra Skóry, który padł na murawę po wślizgu Krzysztofa Janusa. Niestety gwizdek arbitra milczał, choć sytuacja z wysokości trybun wyglądała na ewidentny faul zawodnika Odry. 

Pierwszy sygnał ostrzegawczy Arka dostała w 16 minucie po udanej indywidualnej akcji Konrada Nowaka, który po wejściu w pole karne gdynian wyłożył piłkę na strzał Miłoszowi Trojakowi z 16 metrów. Na nasze szczęście piłka minęła prawy słupek naszej bramki o ok. pół metra. Dwie minuty później fortuna była już przy Odrze. Jakub Szrek przejął piłkę zagraną za plecy Adama Dancha, wszedł z prawej strony w pole karne i oddał mocny i precyzyjny strzał w kierunku dalszego słupka. Daniel Kajzer nie miał większych szans na skuteczną interwencję. 

W 29 minucie zrobiło się groźnie pod bramką Odry. Najpierw Adam Deja próbował strzałem z rzutu wolnego zaskoczyć Mateusza Kuchtę, co jednak uniemożliwili blokujący obrońcy. Chwilę później dośrodkowanie spadło na głowę Dancha, ale próba strzału obrońcy Arki nie była udana. Nie czekając nawet do przerwy, trener Marzec postanowił zmienić ustawienie, ściągając z boiska po pół godzinie gry Fabiana Hiszpańskiego, a wypuszczając do boju Marcusa da Silvę. Jak się miało okazać, nie była to ostatnia zmiana w Arce przed 45 minutą, bo chwilę po niezłym strzale z dystansu, który obronił Kuchta, uraz złapał Deja. W jego miejsce na placu gry pojawił się Rafał Wolsztyński. To pierwszy mecz w Arce, w którym jednocześnie na boisku przebywali bliźniacy Wolsztyńscy. 

Druga połowa zaczęła się od świetnych interwencji Kajzera. Najpierw bramkarz Arki wybronił uderzenie Nowaka oddane po szybkiej akcji zespołu Odry, a chwilę później odbił na słupek sprytny strzał Dawida Czaplińskiego, któremu okazję stworzył Nowak. 

Arka odpowiedziała w 51 minucie. Marcus opanował piłkę w szesnastce Odry, zszedł z nią na 12 metr i oddał strzał, który szczęśliwie odbił Kuchta. Zawodnicy z Opola nie zwlekając długo, wyprowadzili szybki atak, po którym znów Arka szczęśliwie uratowała się przed stratą drugiego gola. Na kolejną akcję znów nie trzeba było czekać długo, bo nie upłynęła minuta, gdy Arkadiusz Kasperkiewicz miał świetną okazję na strzał z 11 metrów, ale nie trafił czysto w piłkę. 

Od 55 minuty Odra musiała grać w liczebnym osłabieniu. Mateusz Wypych powstrzymał szarżę Skóry faulem i obejrzał za to żółtą kartkę, a ponieważ była to druga indywidualna kara dla tego zawodnika, zawodnik Odry został odesłany do szatni. Od tego momentu przewaga Arki nie podlegała dyskusji, ale skupiona na defensywie drużyna z Opola skutecznie uniemożliwiała wypracowanie naszym zawodnikom dogodnych sytuacji. 

W 66 minucie Skóra umieścił piłkę w bramce Odry, ale o zmianie wyniku nie mogło być mowy, bo chwilę wcześniej sfaulowany został Tomas Mikinić, co nie uszło uwadze arbitra. W 79 minucie dobrze dośrodkował ze stałego fragmentu Luis Valcarce, a bliski szczęścia był Danch, lecz jego sytuacyjny strzał odbili obrońcy. Kilka sekund później, po zablokowaniu strzału Kasperkiewicza idealną okazję na podwyższenie prowadzenia mieli goście. Arkadiusz Piech wyprowadził kontrę, dokładnie dograł do Trojaka, ale ten w sytuacji sam na sam z Kajzerem musiał uznać wyższość bramkarza Arki. 

W 85 minucie wydawało się, że strzał R. Wolsztyńskiego musi wpaść do bramki, ale jednak w ostatniej chwili któryś z obrońców zdołał go skierować za linię końcową. Minutę później piłka wreszcie znalazła drogę do siatki. W zamieszaniu w polu karnym najlepiej zorientował się Danch i precyzyjnym strzałem przy słupku dał Arce remis. 

W kolejnych minutach okazji na zmianę wyniku nie brakowało. Wymarzoną miał w 88 minucie Piech, ale znów fantastycznie spisał się Kajzer. Chwilę później po drugiej stronie boiska w dogodnej sytuacji spudłował Mateusz Żebrowski. Nie upłynęła minuta, a uderzenie Valcarce szczęśliwie odbił Kuchta. W 91 minucie gry Maciej Rosołek trafił z 16 metrów w boczną siatkę, w 93-ej strzał głową Żebrowskiego obronił Kuchta. Ten sam zawodnik Arki w ostatniej akcji meczu minimalnie minął się z piłką, którą posłał w pole karne R. Wolsztyński. 

Po ostatnim gwizdku zadowoleni mogli być tylko przyjezdni. Arka, która celuje w awans, potrzebowała w tym starciu trzech punktów, ale mimo gry w przewadze przez ponad pół godziny nie potrafiła pokonać zespołu ze stolicy polskiej piosenki. Walka o awans jednak wciąż trwa, a o wszystkim mogą rozstrzygnąć najbliższe mecze Arki z czołowymi zespołami Fortuna 1 Ligi.

Fortuna 1 liga, kolejka 24: 

Arka Gdynia – Odra Opole 1:1 (1:1)

0:1 Szrek 18′

1:1 Danch 86′

Arka: Kajzer  – Kasperkiewicz, Memić, Marcjanik, Danch, Deja (38′ R.Wolsztyński), Hiszpański (31′ da Silva), Ł.Wolsztyński (71′ Żebrowski), Valcarce, Skóra, Rosołek.

Trener: Dariusz Marzec

Odra: Kuchta – Szrek (70′ Wróbel), Kamiński, Wypych, Matuszewski, Trojak, Drewniak (70′ Winiarczyk), Nowak (59′ Żemło), Niziołek, Janus (63′ Mikinić), Czapliński (70′ Piech).

Trener: Piotr Plewnia

Żółta kartka: Memić (Arka) – Trojak, Nowak, Wypych – dwie (Odra)

Czerwona kartka: Mateusz Wypych (55′ druga żółta)

Sędzia: Artur Aluszyk (Szczecin)

Mecz bez udziału publiczności

Dodaj komentarz