Solidną zaliczkę zdobyli siatkarze Asseco Resovii, którzy w pierwszym meczu o 5 miejsce pokonali Trefl Gdańsk 3:1. Rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw. Rewanż w Gdańsku 8 kwietnia, godz. 17.30. Jeżeli po zakończeniu drugiego spotkania będzie remis 1:1 to, o wygraniu zadecyduje „złoty set”.
Trener Michał Winiarski desygnował w wyjściowej szóstce w głównej mierze zawodników, którzy nie mieli w sezonie zbyt wielu okazji do gry i pojawiali się na boisku w roli zmienników. Mimo to zespół z Gdańska mocno postawił się Asseco Resovii grającej w podstawowym składzie. Przez długi czas to jednak rzeszowianie dyktowali warunki. Bardzo dobrze spisywał się Karol Butryn i gospodarze wygrywali 16:9. Ekipa gości zaczęła jednak mozolnie odrabiać straty. Przy zagrywce Kewina Sasaka, z której przyjęciem ogromne problemy miał Klemen Cebulj, zniwelowała je do czterech punktów, a za chwilę gdańszczanie popisali się już pięciopunktową serią. Świetnie zagrywał Bartosz Pietruczuk, a w kontratakach nieomylny był Moritz Reichert i strata do Asseco Resovii wynosiła już tylko punkt. Gdy niemiecki przyjmujący Trefla powstrzymał blokiem Damiana Domagałę na tablicy wyników pojawił się rezultat remisowy 20:20. W końcówce znów gospodarze wypracowali sobie dwa „oczka” przewagi (23:21), ale dwie kolejne piłki zdobyli przyjezdni (23:23). Ostatnie słowo należało już jednak ponownie do gospodarzy, którzy przy pierwszym setbolu po wideoweryfikacji postawili kropkę nad „i”.
W II secie gdańszczanie już od samego początku byli stroną przeważającą. Zdecydowanie poprawili atak (z 29 proc. na 62 ). Znów raz za razem rywali zagrywką nękali Pietruczuk i Sasak. Resoviacy cały czas musieli odrabiać straty i po asie serwisowym Fabiana Drzyzgi wygrywali 17:16. Odpowiedź grających z dużym polotem „gdańskich lwów” była błyskawiczna. Świetnie w kontrach spisywali się Sasak i Pietruczuk. Ten ostatni zamknął seta blokując Butryna.
Gdy miejscowi rozpoczęli trzecią odsłonę od mocnego uderzenia 7:3 wydawało się, że w końcu złapali swój rytm, ale nic bardziej mylnego. Gdańszczanie szybko odrobili dystans i wyszli nawet na jednopunktowe prowadzenie. W połowie seta rzeszowianie wypracowali sobie, wydawać by się mogło, w miarę bezpieczny dystans, ale i ten rywale zniwelowali doprowadzając do remisu 21:21. Końcówka należała już do gospodarzy.
Poszli oni za ciosem również w czwartej partii. Od samego początku dyktowali warunki. Bardzo dobrze funkcjonował blok i ekipa trenera Giulianiego szybko wypracowała sobie bezpieczny dystans, którego Trefl nie był już w stanie zniwelować.
Galeria zdjęć, Foto: plusliga.pl, Piotr Gibowicz
Asseco Resovia Rzeszów – Trefl Gdańsk 3:1 (25:23, 22:25, 25:22, 25:19)
Źródło i foto: plusliga.pl