Niestety do Bełchatowa nie przyjechała Arka, jaką pamiętamy z meczu domowego z Górnikiem. Z Rakowem zagrała ta dobrze nam ostatnio znana wyjazdowa drużyna bez polotu i zaangażowania. Po raz kolejny nie udało się wywieźć z terytorium przeciwnika nawet punktu. Co gorsza, porażka była w pełni zasłużona i nie ma wymówek dla podopiecznych Jacka Zielińskiego.

W samym meczu działo się… niewiele. Te zawody w niczym nie przypominały starcia z Górnikiem – mogło się wydawać, że przez czas przerwy reprezentacyjnej z gdynian uszła większość woli walki. Najlepszą i w zasadzie jedyną poważną okazję do zdobycia gola arkowcy, a konkretnie Damian Zbozień otrzymali od losu w 12 minucie. Piłka przeszła jednak obok słupka. Przed końcem pierwszej połowy bramkę zdążył natomiast zdobyć Raków. Petr Schwarz posłał długą piłkę w pole karne, a niepilnowany Jarosław Jach strzelił gola głową.

Na początku drugiej połowy żółto-niebiescy wyglądali, jakby rzeczywiście chcieli wrócić do gry i wyrównać wynik spotkania, lecz brakowało konkretów w ataku. Tych nie brakowało ekipie z Częstochowy. Na kilkanaście minut przed końcem meczu Brown Forbes pokonał podcinką Pavelsa Steinborsa. Minęło trochę czasu, sędzia gwizdnął po raz ostatni i… tyle.

Zakończył się kolejny przegrany mecz bez historii. Szkoda tylko, że właśnie takie spotkania mnożą się na koncie Arki. Być może poza tym warty odnotowania jest debiut Jana Łosia w wyjściowym składzie. Młodzieżowiec Arki nie może jednak zaliczyć tego występu do udanych. Często wydawał się być nieco osamotnionym na prawym skrzydle, a jego próby dryblingu nie były rewelacyjne. Słowa krytyki zresztą należą się tak samo pozostałym zawodnikom. Zabrakło inicjatywy, kreatywności, a co najważniejsze – zaangażowania. Zapewne wszystkim sympatykom Arki pamiętającym ekipę walczącą o Puchar Polski i inne ciężkie do zrealizowania cele ciężko zaakceptować 2:0 od Rakowa Częstochowa w Bełchatowie po solidnej dawce marazmu.

Już w sobotę o 15:00 arkowcy ponownie zawalczą o 3 punkty. Po raz kolejny zagrają na wyjeździe z beniaminkiem, tym razem będzie to ŁKS Łódź, czyli jedyny ekstraklasowy klub znajdujący się niżej od Arki w tabeli. Podopieczni Kazimierza Moskala przegrali ostatnich sześć spotkań z rzędu. Może to właśnie w Łodzi żółto-niebiescy pokuszą się o drugie zwycięstwo w sezonie?

Galeria zdjęć z meczu, Foto: arka.gdynia.pl, Wojciech Szymański

 

PKO Bank Polski Ekstraklasa, 8. kolejka: 

Raków Częstochowa – Arka Gdynia 2:0 (1:0)

 

1:0 Jach 31′,

2:0 Brown Forbes 80′

 

Raków: Gliwa – Petrasek, Azemović, Musiolik, Sapała, Schwarz, Kun, Bartl (74′ Szymonowicz), Szczepański (62′ Skóraś), Jach, Brown Forbes (82′ Babenko).

 

Arka: Steinbors – Zbozień, Maghoma, Helstrup, Marciniak, Deja (64′ Budziński), Vejinović, Łoś (64′ Stępień),  Nalepa, Jankowski, Skhirtladze (80′ Serrarens)

 

Żółta kartka: Jach, Bartl, Szymonowicz (Raków) – Maghoma (Arka)

 

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

 

Widzów: 2511

 

 

Na podstawie transmisji  TV Canal +: Radosław KARWACKI-BASISTA

Foto: arka.gdynia.pl, Wojciech Szymański

 

By kkorpas

Dodaj komentarz