– Jedziemy w okrojonym składzie, ale z noclegiem. Bardzo zależy nam na tym spotkaniu. Sparta jest na fali wznoszącej i bardzo nastawia się na mecze z zespołami z dołu tabeli, aby złapać jeszcze punkty, co pokazała w meczu z Juvenią. Nie możemy odpuścić. Zdaję sobie sprawę, że cierpliwość części kibiców już się kończy. Mamy ogromnego pecha z kontuzjami. Zaczynaliśmy sezon mając 32 zawodników, a jeszcze ani razu nie zebraliśmy pełnego składu, do Jarocina też nie pojedziemy w komplecie. Mimo wszystko, jesteśmy nastawieni pozytywnie. Pokazaliśmy, że przynajmniej do przerwy, potrafimy postawić się nawet mocniejszym drużynom. Mamy duży problem z osłabieniem w ataku, ale solidnie popracowaliśmy nad taktyką i liczę, że przywieziemy zwycięstwo – mówił przed wyjazdem do Jarocina trener RC Arki Dariusz Komisarczuk.
Arka Gdynia zagrała z outsiderem ekstraligi w składzie osłabionym dyskwalifikacjami i kontuzjami. Uzbierała na mecz tylko 18 rugbistów. I w tym gronie był Kazimierz Raszpunda, rugbista „Buldogów” z lat ich świetności, który pomaga kolegom w tej trudnej sytuacji, mimo że miał blisko trzyletnią przerwę w grze.
Jarociniacy dobrze rozpoczęli mecz. Już w 6. minucie po celnym kopie z rzutu karnego na prowadzenie Spartę wyprowadził Kacper Włodarek. Kolejne minuty należały do Arki. Posiadanie piłki przez gości z Gdyni jednak nie przynosiło efektu. Wydawało się, że łatwiej będzie po żółtej kartce dla Brendona Snymana, ale to Sparta miała przy grze w osłabieniu szansę, aby podwyższyć prowadzenie. W 26. minucie kop z karnego Włodarka był jednak niecelny. Chwilę po powrocie na boisko Snymana, Jarociniacy przejęli piłkę, z którą w pole punktowe popędził Jacek Idzikowski i było już 8:0. Podwyższenia nie trafił Włodarek. Wydawało się, że takim wynikiem zakończy się pierwsza połowa. Jednak tuż przed przerwą piłkę wprost w ręce rywala podał Daniel Trybus, a Arka zdobyła przyłożenie, gdy po przechwycie na pole punktowe przebił się Adam Litwińczuk. . Po pierwszej połowie 8:7 dla Sparty.
Po zmianie stron Sparta szybko mogła podwyższyć prowadzenie. Jednak zaledwie kilka metrów przed polem punktowym, piłka wypadła do przodu Danielowi Jaworskiemu. W 53. minucie po celnym kopie z karnego na prowadzenie wyszli goście. Jednak w 61. minucie odpowiedział przyłożeniem Snyman. Ładną akcję gospodarzy zwieńczył właśnie zawodnik z RPA. Ponownie jednak podwyższenia nie trafił Włodarek, więc wynik wciąż był na kontakcie.
W końcowych minutach meczu lepiej prezentowali się rugbiści Sparty, którym w końcu udało się przypieczętować zwycięstwo. Uczynił to Idzikowski, dla którego było to drugie przyłożenie w niedzielnym meczu. W ostatniej akcji meczu goście zmniejszyli rozmiary porażki, wykorzystując rzut karny wykonany przez Krystiana Szopę.
Trzy punkty dały Arce punkt bonusowy w defensywie. Ostatecznie Sparta wygrała 18:13. Jest to drugie zwycięstwo ekipy z Jarocina w sezonie 2020/2021.
Dariusz Komisarczuk winę za to niepowodzenie wziął na siebie. Przed kamerami TVP Sport… chwalił zawodników i sugerował, że być może drużynie na dobre wyszłaby… zmiana szkoleniowca.
– Sparta pokazała lwi pazur i solidną defensywę. My mniej broniliśmy i szarżowaliśmy. To prawda, że graliśmy w osłabionym składzie, ale chłopacy zostawili serce na boisku, mocno się starali. Widać, że w ostatnich miesiącach mocno popracowali. Ta porażka to moja wina. Najwyraźniej, czegoś nie dopilnowałem. Może z czasem zmiana trenera będzie korzystniejsza.
Ekstraliga Rugby, kolejka 17:
Sparta Jarocin – Arka Gdynia 18:13 (8:7)
Punkty dla Sparty: Jacek Idzikowski 10, Brendon Snyman , Kacper Włodarek 3,
Punkty dla Arki: Krystian Szopa 8, Adam Litwińczuk 5
RC Arka: Bojke, Mohyła (60 Kalina), Kasperek – Miziak (45 Ziętkowski), Zypper – Żarczyński, Raszpunda, Gajowniczek – Przerwa – Szyc – Szopa, Grzenkowicz, Steindl, Litwińczuk – Dąbrowski
Żółta kartka: Brendon Snyman (Sparta).
Sędziowie: Andrzej Kamiński-Bator, Grzegorz Piaskowski
Źródło: jarocinska.pl
Foto: pzrugby.pl, Monika Juskowiak