
Stany Zjednoczone natomiast były sprawcami jeszcze większej sensacji. W 1/8 finału wygrały bowiem z reprezentacją Francji, najdroższą drużyną Mundialu. Piłkarze Ekwadoru na gdyńskim obiekcie wystąpili już po raz drugi, zatem sympatia widowni była bardziej po ich stronie. Dopingowały go także kolorowe grupki rodzimych kibiców, którzy w Gdyni znakomicie się czuli.
Również na boisku dominowali piłkarze w żółto-czarnych strojach. W 30 minucie Jose Cifuentes potężnym uderzeniem spoza pola karnego pokonał bramkarza USA. Mistrzowie Ameryki Południowej niedługo cieszyli się jednak prowadzeniem. Już w 6 minut później po rzucie rożnym wyrównał Timothy Weah, na którego nogę spadła przypadkowo odbita od pleców ekwadorskiego obrońcy piłka. Zbieżność nazwisk (i talentu) nieprzypadkowa. Ojcem Tima jest bowiem obecny… prezydent Liberii George Weah, w przeszłości legenda AC Milan, laureat „Złotej Piłki” w 1995 roku.
Gra zaczynała się wyrównywać, okazje mieli jedni i drudzy. Amerykanie atakowali coraz śmielej, ale bardzo niefrasobliwie grała ich defensywa. Tuż przed przerwą piłkarze z kraju leżącego na równiku odzyskali prowadzenie. Potężny strzał sprzed szesnastki Gonzalo Platy trafił w poprzeczkę, ale do piłki dopadł Leonardo Campana i skierował ją w stronę amerykańskiej bramki. Tuż przed linią sięgnął jej jeszcze Jhon Espinoza i wepchnął do siatki. Sędzia początkowo odgwizdał spalonego, ale po dłuższej konsultacji z obsługą VAR uznał, że to piłka wyznaczała linię spalonego, co pokazały powtórki i wskazał na środek boiska.
Po przerwie amerykańska obrona nadal grała bardzo nonszalancko i Ekwadorczycy mogli strzelić jeszcze przynajmniej 2 gole. Fantastycznie bronił jednak David Ochoa, któremu reprezentacja USA zawdzięcza czyste konto w drugiej połowie. Mistrzowie CONCACAF także meli swoje szanse. Najlepszą zepsuł Sebastian Soto w 58 minucie, trafiając w czystej sytuacji w zewnętrzną siatkę.
Mecz zakończył się zatem wynikiem, który ustalony został w pierwszej połowie. Do półfinału awansował Ekwador, dla którego jest to pierwsze takie osiągnięcie w historii (biorąc pod uwagę wszystkie kategorie wiekowe). 11 czerwca mistrzowie Ameryki Południowej staną w Lublinie naprzeciwko reprezentantowi Azji. Po kosmicznym meczu w Bielsku Białej Korea Południowa odprawiła w rzutach karnych zwycięzców „polskiej grupy”, Senegal. Afrykańczycy długo prowadzili. Korea wyrównała na 2:2 w 9 (!) minucie doliczonego czasu gry, a z kolei ona prowadziła w dogrywce 3:2. Senegalczycy doprowadzili do rzutów karnych w 121 minucie. Mocniejsze nerwy mieli jednak Azjaci, aż dwóch piłkarzy z Afryki nie trafiło w bramkę i to reprezentacja Korei Południowej zagra w półfinale.
Drugi półfinał, który rozegrany zostanie w Gdyni będzie rywalizacją wewnątrzeuropejską. Wystąpią w nim pogromcy Polaków – Włosi oraz rewelacja turnieju, Ukraina. Początek, wtorek, 11 czerwca godz. 17.30. Bilety jeszcze są do nabycia. Zapraszamy!!!
Skrót meczu:
{youtube}j4NrJPwmL3A{/youtube}
Galeria zdjęć z meczu, Foto: fifa.com
USA – Ekwador 1:2 (1:2)
0:1 Cifuentes
1:1 Weah
1:2 Espinoza
USA: Ochoa – Dest, Gloster, Richards, Keita (86′ Rennicks), Durkin, Mendez (74′ Ledezma), Pomykal, Soto, Weah, De La Fuente (46′ Llanez Jr.).
Trener: Tab Ramos.
Ekwador: Ramirez – Porozo, Palacios (57′ Castillo), Espinoza, Vallecilla, Cifuentes, Rezabala (75′ Alcivar), Alvarado, Quintero, Campana (89′ Segura), Plata.
Trener: Jorge Celico.
Żółta kartka: Durkin, Weah (USA)
Sędzia: Benoit Bastien (Francja)
Widzów: 6389
Ze Stadionu Miejskiego: Ziemowit BUJKO,
Foto: fifa.com