Do przerwy spokojny, momentami nawet nudny mecz, za to druga połowa… istny rollercoaster. Niewykorzystany karny przeciwko Arce, wyrównujący gol dla gości i wreszcie zwycięski gol z karnego dla gospodarzy. A w tzw. „międzyczasie” mnóstwo niewykorzystanych sytuacji bramkowych, strzałów i parad bramkarzy.
Pasjonujące zawody obejrzeli kibice przy Olimpijskiej nasi kibice. Wygrana 3:2 po dwóch trafieniach Huberta Adamczyka i jego asyście przy trafieniu Karola Czubaka, a także po obronionym rzucie karnym przez Kacpra Krzepisza musi smakować wybornie. Na słowa uznania zasłużyli także przyjezdni, którzy zdołali odrobić dwubramkową stratę, ale ostatecznie do domu wracają bez punktu.
Po potknięciu z GKS-em Katowice Arka była jeszcze bardziej zdeterminowana, aby w starciu ze Skrą sięgnąć po komplet punktów. O motywację trener Ryszard Tarasiewicz nie musiał zatem specjalnie się martwić, tym bardziej, że przecież jesienią na tym samym stadionie goście występujący wówczas w roli gospodarza pokonali żółto-niebieskich 2:1, co było jedną z największych niespodzianek jesieni.
Przerwa na reprezentację pomogła kliku zawodnikom doprowadzić swoje zdrowie do stanu pozwalającego na powrót na boisko. Od pierwszej minuty mogli zagrać m.in. Martin Dobrotka i Gordan Bunoza, a to oznaczało powrót do sztandarowego zestawienia, na które trener Tarasiewicz stawia od pierwszego meczu tej wiosny.
Od pierwszej minuty Skra próbowała zademonstrować styl gry, który przyniósł im powodzenie pół roku temu, czyli pressing już na połowie boiska rywali, odcinanie od podań i próba wykreowania sytuacji zaraz po przejęciu piłki. Na pierwszą dobrą akcję gdynian musieliśmy czekać do 7 minuty gry, gdy prawym skrzydłem popędził Adamczyk, a na wysokości pola karnego dograł do Czubaka, którego w ostatniej chwili uprzedził Adam Mesjasz. Po chwili gospodarze wykonywali rzut rożny po którym piłkę na nodze miał Michał Marcjanik, ale nie zdołał uderzyć na tyle mocno, by zaskoczyć Mateusza Kosa.
W odpowiedzi Skra o mały figiel nie zdobyła bramki. Piłka znalazła się w siatce po tym, jak głową skierował ją tam Aleksander Paluszek. Na szczęście dla miejscowych, walcząc o piłkę w powietrzu sfaulował bramkarza, co nie umknęło uwadze arbitra. Gol zatem nie został uznany.
Sytuacja dodała skrzydeł miejscowym, którzy chwilę później otworzyli wynik. Z lewej strony w pole karne gości wbiegł Christian Aleman, zagrał na 15 metr do Adamczyka, a ten kapitalnie przyjął piłkę, oszukując w ten sposób dwóch obrońców, a potem idealnym strzałem w kierunku dalszego słupka dał Arce prowadzenie.
Adamczyk nie po raz pierwszy rozgrywał kapitalny mecz w Arce. Kolekcjonuje nie tylko gole, ale także asysty, czego potwierdzeniem jest akcja z 29 minuty. Zespół konstruował atak pozycyjny, a Adamczyk był w posiadaniu piłki przy lewej linii pola karnego. Jeden krótki zwód i kapitalne dośrodkowanie z miejsca spadło idealnie na głowę Czubaka, który podwyższył wynik.
Skra jednak się nie poddawała i dążyła do zdobycia pierwszej bramki w tym meczu. W 33 minucie zza pola karnego uderzył Kamil Lukoszek, ale piłka otarła się od nogi jednego z piłkarzy i o mały włos nie zaskoczyła Krzepisza. Gdyński bramkarz końcówkami palców zdołał sparować futbolówkę za swój lewy słupek. Sześć minut później groźnie uderzał Piotr Nocoń, ale po interwencji Sebastiana Milewskiego skończyło się na rzucie rożnym. Niestety ten stały fragment przyniósł gościom gola kontaktowego. Do zacentrowanej przez Noconia na siódmy metr piłki świetnie nabiegł Mesjasz, a jego strzału głową Krzepisz nie był w stanie zatrzymać. Trzeba tu odnotować niestety kompletnie bierną w tej sytuacji postawę defensywy Arki.
Druga połowa mogła rozpocząć się w najgorszy możliwy sposób dla żółto-niebieskich. Po rzucie wolnym rozegranym przez Noconia, piłka dotarła do Mikołaja Kwietniowskiego, a Mateusz Stępień przy próbie zablokowania dośrodkowania dotknął piłki ręką, a to oznaczało rzut karny dla Skry! Do piłki podszedł właśnie Kwietniowski i posłał piłkę w środek bramki, co nogami odbił Krzepisz! Tym razem żółto-niebiescy „uciekli grabarzowi spod łopaty”, ale ostrzeżeniem najwyraźniej się nie przejęli.
Tymczasem częstochowianie poczynali sobie coraz śmielej i raz po raz gościli pod bramką miejscowych, choć mieli problemy z wypracowaniem sobie groźnych sytuacji. Jedna z nich miała miejsce w 75 minucie, gdy z 18 metrów uderzył Piotr Pyrdoł, a rykoszet pozwolił piłce pofrunąć tuż nad poprzeczką. Kolejne ostrzeżenie nie spowodowało jednak ani na jotę zmiany gry gdynian. Nadal pozwalali na wiele rywalom i w 84 minucie zostali za to skarceni. Posłana w pole karne piłka minęła kilku zawodników obu drużyn, aż wreszcie jej drogę zagrodził Napora, z ostrego kąta kierując ją do siatki! Arka szybko otrząsnęła się z letargu i widząc, że zwycięstwo wymyka się z jej z rąk ruszyła do ataku. W 87 minucie Kos powalił jednego ze skaczących do dośrodkowania piłkarzy Arki, a że było to poza polem bramkowym, gdzie bramkarz jest „święty” sędzia wskazał na jedenasty metr. Kibice drżeli, bo przeciągała się konsultacja z VAR-em, ale w końcu decyzja sędziego została utrzymana. Do piłki podszedł Adamczyk i… pokazał gościom jak należy egzekwować „jedenastki”.
W doliczonym czasie znów było nerwowo, bo oczywiście Skra wciąż nie odpuszczała. Rzuty rożne, dośrodkowania w szesnastkę, emocji było mnóstwo. Arka zdołała jednak wyprowadzić kontrę, która powinna te nerwy zakończyć, ale Czubak po otrzymaniu idealnego podania od Adamczyka nie pierwszy raz w tym spotkaniu niestety zawiódł w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Siedem doliczonych minut ostatecznie jednak nie wystarczyły gościom do uzyskania wyrównania i Arka mogła cieszyć się kolejny raz z trzech punktów!
Arka awansowała na trzecie miejsce w tabeli i już w czwartek w Tychach tej pozycji będzie bronić.
Galeria zdjęć, Foto: Andrzej Basista







































Fortuna 1 liga, kolejka 26:
Arka Gdynia – Skra Częstochowa 3:2 (2:1)
1:0 Adamczyk 12′,
2:0 Czubak 29′
2:1 Mesjasz 39′,
2:2 Napora 84′,
3:2 Adamczyk (k.) 89′
Arka: Krzepisz – Marcjanik, Bunoza (72′ Memić), Dobrotka, Stępień (86′ Kuzimski), Milewski, Deja (62′ Bednarski), Kobacki, Aleman, Adamczyk, Czubak.
Trener: Ryszard Tarasiewicz
Skra: Kos – Mesjasz, Paluszek, Nocoń, Mas (69′ Ropski), Kwietniowski (69′ Pyrdoł), Lukoszek (62′ Burman), Baranowicz, Napora, Winiarczyk, Olejnik (62′ Sajdak).
Trener: Jakub Dziółka
Żółta kartka: Aleman, Deja, Bednarski, Adamczyk (Arka) – Baranowicz, Paluszek (Skra)
Sędzia: Sylwester Rasmus (Toruń)
Widzów: 3905
Ze Stadionu Miejskiego: Ziemowit BUJKO,
Foto: Andrzej BASISTA