Biało-czerwoni świetnie weszli w to spotkanie – i po trójce Mateusza Ponitki prowadzili nawet 7:0. Holendrzy szybko odpowiadali i zbliżali się nawet na punkt dzięki trafieniu z dystansu Rienka Masta. Nie trzeba było czekać długo na reakcję Polaków i kolejne siedem punktów z rzędu. Później kibice w ERGO Arenie zobaczyli m.in. pierwsze punkty w kadrze Dariusza Wyki, a dzięki trafieniu Karola Gruszeckiego po 10 minutach było 26:16.
Drużyna trenera Mike’a Taylora grała szybko i efektownie dla oka, a na początku drugiej kwarty prowadziła już nawet 14 punktami. Goście starali się grać pod kosz, wykorzystując swoją fizyczność. W pewnym momencie, po trójce Maartena Bouwknechta, przegrywali już tylko dziewięcioma punktami, ale nasz zespół udowadniał, że ma wszystko pod kontrolą. Dzięki rzutom wolnym Mateusza Ponitki po pierwszej połowie było 46:36.
W trzeciej kwarcie trójkę trafił Aaron Cel, a to oznaczało, że cała jedenastka, którą do dyspozycji miał trener Mike Taylor, miała już na swoim koncie punkty. Polacy starali się zapewnić publiczności sporo efektownych akcji, a jednocześnie powiększali swoją przewagę. Trzy ważne trójki trafił Adam Waczyński. Po 30 minutach było już 66:50.
Holendrzy ostatnią część gry rozpoczęli od małej serii 5:0, ale szybko przerwał to Gruszecki. Krzysztof Sulima trafił nawet trójkę, a nasz zespół był już pewny swego. Biało-Czerwoni kontrolowali sytuację na parkiecie, chociaż rywale w pewnym momencie zbliżyli się ponownie na zaledwie osiem punktów. Polacy jednak kontrowali mecz i co jakiś czas dokumentowali to „trójką”. Kolejne zwycięstwo ekipy trenera Mike’a Taylora nie było zagrożone. Ostatecznie Polacy wygrali 85:76.
Po ostatniej syrenie zawodnicy polskiej drużyny długo dziękowali publiczności za wsparcie. Wszak to właśnie w ERGO Arenie odnieśli trzy kluczowe zwycięstwa, nad Chorwacją, Włochami i Holandią. Minister Sportu wręczył wszystkim zawodnikom i członkom sztabu szkoleniowego specjalne, okolicznościowe koszulki, a Mateusz Ponitka otrzymał dodatkowo trykot reprezentanta z numerem „100”, oznaczającą, że mecz z Holandią był jego setnym występem w narodowych barwach. Na zakończenie wszyscy wysłuchali (niektórzy śpiewali) legendarnego przeboju Queen We Are The Champions, a na koszykarzy posypało się confetti.
Polska – Holandia 85:76 (26:16, 20:20, 20:14, 19:26)
Polska: Waczyński 18, Hrycaniuk 12, Slaughter 9, Ponitka 8, Gruszecki 8, Sokołowski 7, Cel 7, Sulima 7, Koszarek 4, Wyka 3, Łączyński 2.
Trener: Mike Taylor
Holandia: Hammink 12, R. Schaftenaar 12, Bouwknecht 11, Van der Vuurst de Vries 9, Mast 9, De Jong 8, Slagter 7, Van der Mars 6, Stilma 2, Van Vliet 0, O. Schaftenaar 0.
Trener: Toon Van Helfteren
Sędziowie: M. Ciulin (ROU) – A. Sharapa (BLR), A. Kalpakas (SWE)
Z hali ERGO Arena: Ziemowit BUJKO,
Foto: autor