Koronawirus służy piłkarzom Arki Gdynia. Po przerwie spowodowanej nie rozegranym spotkaniem w Łęcznej głodni gry powrócili do rywalizacji na Stadionie Miejskim w Gdyni i rozgromili Miedź Legnica 4:0.

Trzeci mecz ligowy i trzecie zwycięstwo! Po raz kolejny wybrańcy Ireneusza Mamrota błysnęli skutecznością, odprawiając z bagażem czterech bramek, wymienianą w gronie rywali do awansu, legnicką Miedź.

Mecz ustawiły tak naprawdę dwie akcje na początku obu połów tego starcia. Już w 2. minucie piłkę zawodnikom gości odebrał Bartosz Kwiecień i odegrał ją Mateuszowi Młyńskiemu. Ten pognał w swoim stylu prawym skrzydłem, przepychając się przez zasieki obronne legniczan, a następnie fantastycznie zagrał równolegle do linii bramkowej, gdzie wbiegający Maciej Jankowski uderzył nie do obrony i Mateuszowi Heweltowi pozostało tylko wyjęcie piłki z siatki.

Prowadząc gdynianie mogli zagrać spokojniej, oddali inicjatywę przyjezdnym, a sami cofnęli się do obrony. Ta taktyka o mało nie zemściła się jednak już w 9 minucie, gdy „główkę” Krzysztofa Drzazgi obronił Daniel Kajzer, a dobitka byłego piłkarza Wisły Kraków, naciskanego przez Adama Dancha, który wystąpił dziś z kapitańską opaską na ramieniu, przeszła nad poprzeczką. Arkowcy zrozumieli, że najskuteczniejszą obroną będzie nie dopuszczenie do ataków gości i starali się przejąć inicjatywę. Stworzyli kilka sytuacji podbramkowych, szanse na podwyższenie wyniku mieli Juliusz Letniowski i Kwiecień, ale rywale nie dawali się zaskoczyć.

Największe emocje miały jednak dopiero nadejść. Ledwo tylko sędzia rozpoczął drugą połowę tego meczu długie podanie do przodu posłał Arkadiusz Kasperkiewicz. Podbita przez jednego z zawodników gości piłka trafiła na głowę Marcina Biernata, który zagrywając ją za siebie, popisał się… piękną asystą z której skwapliwie skorzystał wbiegający w pole karne Mateusz Żebrowski, który bez zastanowienia huknął w długi róg i było 2:0. Dwie minuty później kopia tej sytuacji, przy czym tym razem Żebrowski nie zdecydował się na strzał, wyłożył piłkę nadbiegającemu Jankowskiemu, który jednak nie sięgnął piłki. Druga bramka dla gospodarzy podcięła nieco skrzydła legniczanom, ale błyskawiczna kontra w 53. minucie fantastycznie rozegrana na jeden kontakt pomiędzy Kasperkiewiczem i Jankowskim i wykończona skutecznie przez Letniowskiego była dla przyjezdnych już prawdziwym gwoździem do trumny.

Arka mogła pozwolić sobie na grę na większym luzie i jej poczynania mogły się widzom naprawdę podobać. Akcje były przeprowadzane z coraz większym rozmachem i cały czas pachniało kolejnymi zdobyczami. Piłkarze Jarosława Skrobacza byli momentami tłem dla pięknie i skutecznie grającej Arki. W minucie żółto-niebiescy zadali rywalom cios łaski. I znowu gros roboty wykonał Młyński, który przedarł się przez kilku obrońców Miedzi. Gdy dało im się wreszcie odbić piłkę gdynianinowi, ta trafiła do Jakuba Wawszczyka, który dośrodkował przed bramkę, gdzie do „główki” w asyście biernego Marcina Pietrowskiego wyskoczyli Jankowski i Żebrowski. Uderzył ten ostatni i bramkarz dolnoślązaków znów był bez szans. W końcówce spotkania trener Mamrot dał pograć kilku młodym zawodnikom, wycofując liderów, ale wynik się już nie zmienił.

Arka zagrała kolejne znakomite zawody. W trzech meczach zgromadziła 9 punktów, strzelając 11 bramek, tracąc 2. Dziś, dwa gole Żebrowskiego oraz po jednym Jankowskiego i Letniowskiego wyprowadziły gdynian z powrotem na sam szczyt Fortuna 1 Ligi! Wymarzony początek rozgrywek. Kolejne starcie czeka zawodników Mamrota za tydzień w Niecieczy. Wierzymy, że tę passę uda się podtrzymać.

Galeria zdjęć, Foto: arka.gdynia.pl

Fortuna 1. Liga, kolejka 4: 

Arka Gdynia – Miedź Legnica  4:0 (1:0)

1:0 Jankowski 3′,

2:0 Żebrowski 46′,

3:0 Letniowski 53′,

4:0 Żebrowski 65′.

Arka: Kajzer – Kasperkiewicz (80′ Ślesicki), Kwiecień, Danch, Wawszczyk, Deja (76′ Siemaszko), Drewniak, Letniowski, Żebrowski (76′ Mazek), Młyński (80′ Soboczyński),  Jankowski (66′ Wolsztyński).

Trener: Ireneusz Mamrot

Miedź: Hewelt – Zieliński, Musa, Biernat, Pietrowski (89′ Garuch), Tupaj (46′ Śliwa), Matuszek (69′ Purzycki), Tront, Roman (60′ Łukowski), Zapolnik, Drzazga (69′ Bartkowiak).

Trener: Jarosław Skrobacz

Żółta kartka: Matuszek (Miedź)

Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok)

Widzów: 3433

By kkorpas

Dodaj komentarz