Siedem razy dotychczas próbowała Arka pokonać „Słoni” na ich terenie i jak dotąd bezskutecznie, bo trudno za jakikolwiek sukces uznać dwa remisy wywiezione z boiska rywala. I wreszcie udało się. Co prawda niemal rzutem na taśmę, ale w ósmym podejściu twierdza Nieciecza padła!

W 89 minucie pressing na 20 metrze od bramki gospodarzy przyniósł wreszcie efekt. Rafał Wolsztyński uderzył z 17 metrów nie do obrony dla Tomasza Loski. 

Nieznaczną przewagę w tym meczu mieli od początku gospodarze, ale Arka także potrafiła skonstruować akcje pod bramką Bruk-Betu. Warto z pewnością odnotować strzały Juliusza Letniowskiego i Mateusza Młyńskiego oraz sytuację z 34 minuty, gdy minimalnie z piłką zagraną przez Arkadiusza Kasperkiewicza rozminął się Maciej Jankowski. Wyróżniał się także Mateusz Żebrowski, ale niestety wskutek kontuzji musiał przedwcześnie opuścić boisko. Najgroźniejsze akcje miejscowych przed przerwą wynikały głównie ze stałych fragmentów gry oraz z zagrań w pole karne z bocznych stref boiska . Defensywa Arki spisywała się jednak dobrze i zapobiegła utracie gola, stawiając czoła dogodnym sytuacjom strzeleckim „pomarańczowych”. 

Od początku drugiej połowy Arka podeszła wyżej pod swojego rywala, zagrała agresywniej i to przyniosło wymierny efekt. Bruk-Bet miał poważne problemy z wyprowadzaniem ataków, a Arka cierpliwie psuła krew defensywie gospodarzy nieustannym wysokim pressingiem. Cierpliwość przyjezdnych przyniosła w końcu rezultat w 89 minucie Po jednym z odbiorów okazję otrzymał Wolsztyński i jej nie zaprzepaścił, a Arka może się cieszyć z czwartego kolejnego zwycięstwa!

Cztery mecze – cztery zwycięstwa, takiego startu żółto-niebieskich w rozgrywkach ligowych nie pamiętają najstarsi kibice gdyńskiego klub. Oby tak dalej!

Powiedzieli po meczu:

Mariusz Lewandowski (trener Bruk-Bet): – Gratuluję Arce zwycięstwa w tym meczu, chociaż na pewno nie zasłużyła na wygraną. Byliśmy zespołem, który w szczególności w pierwszej połowie grał lepszą piłkę. Mieliśmy duże posiadanie piłki i dużo akcji ofensywnych. W pierwszej połowie Arka miała problemy, by przeciwstawić się naszej grze. W drugiej połowie to się troszeczkę wyrównało.

Można powiedzieć, że wynik remisowy byłby bardziej sprawiedliwy w tym spotkaniu i ku temu to wszystko szło. Jak wiadomo, w piłce czasem nie ma sprawiedliwości i to my dzisiaj schodzimy jako przegrani. Straciliśmy 3 punkty, jesteśmy źli i zdenerwowani, bo nie tak to miało wyglądać. Trzeba to przeanalizować. Mieliśmy w końcówce sytuację, w której piłka odbiła się od słupka czy poprzeczki i nie wpadła do bramki. Nie mieliśmy szczęścia.

Ogólnie powiem, że idziemy w dobrym kierunku. Musimy tylko bardziej przeanalizować sytuacje, które kreujemy pod bramką przeciwnika, wykazać więcej zimnej krwi i wykorzystywać je. Mamy w środę kolejny mecz i jest szansa, by odzyskać to, co dziś straciliśmy. Będziemy się do tego przygotowywać.

Ireneusz Mamrot (trener Arka Gdynia): – Dziś bez kurtuazji, ponieważ tak często bywa, że gdy jakiś zespół wygrywa na wyjeździe, to zdecydowanie podkreśla, że graliśmy z najlepszym z zespołem do tej pory – my graliśmy z najlepszym zespołem do tej pory i myślę, że nie tylko do tej pory. Widać było doskonale zorganizowany zespół i w ofensywie i w defensywie. Myślę, że organizacją gry też dziś potrafiliśmy odpowiedzieć rywalom. 

Nie jestem zadowolony z pierwszej połowy. Za łatwo daliśmy gospodarzom operować piłką. Oni to robili bardzo dobrze, choć sytuacji z tego nie było, ale przez to my też ich nie stwarzaliśmy. W drugiej połowie wyglądało to dużo lepiej. Zwłaszcza pierwsze 20-30 min. po przerwie, kiedy wyprowadziliśmy kilka szybkich akcji. Piłkarskie szczęście było dziś po naszej stronie. To, co wydarzyło ostatniej akcji meczu… trzeba zobaczyć na spokojnie. Piłka tańczyła na linii, odbiła się od słupka oraz poprzeczki i ostatecznie nie wpadła. Cieszymy się z trzech punktów osiągniętych z wymagającym zespołem, który bez wątpienia jest jednym faworytów do awansu. 

Muszę podziękować moim piłkarzom za ich determinację w dzisiejszym spotkaniu. Ten mecz kosztował nas dużo sił. We wtorek gramy kolejne spotkanie, o którym już teraz musimy zacząć myśleć.

 Galeria zdjęć z meczu, Foto: arka.gdynia.pl 

Fortuna 1 Liga, kolejka 5:

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Arka Gdynia 0:1 (0:0)

0:1 Wolsztyński 89′

Bruk-Bet Termalica: Loska – Grzybek (78′ Wasielewski), Putiwcew, de Amo Perez, Grabowski, Stefanik, Wlazło, Misak (63′ Zeman), Żyra (63′ Jovanović), Gergel, Orzechowski (71′ Snopczyński)

Trener: Mariusz Lewandowski

Arka: Kajzer – Kasperkiewicz, Kwiecień, Danch, Wawszczyk, Deja, Drewniak, Letniowski (73′ Mazek), Żebrowski (44′ Siemaszko), Młyński,  Jankowski (79′ Wolsztyński).

Trener: Ireneusz Mamrot

Żółta kartka: Grzybek (Bruk-Bet Termalica) – Letniowski, Drewniak, Marciniak – na ławce (Arka).

Sędzia: Marek Opaliński (Legnica)

Widzów: 1692

Na podstawie transmisji w IPLA TV: Ziemowit BUJKO,

Foto: arka.gdynia.pl

By kkorpas

12 thoughts on “Historyczna wygrana! stadion w Niecieczy zdobyty!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *