Tysięczny występ na drugim poziomie rozgrywkowym Arka uczciła w najlepszy możliwy sposób, odnosząc pewne zwycięstwo w Tychach nad tamtejszym GKS-em.

Dwa mecze z rzędu przy ul. Olimpijskiej zaowocowały czterema punktami dla żółto-niebieskich. Teraz przyszła kolej na dwa spotkania w delegacji, które będą rozegrane na dystansie czterech dni. Pierwsze na Śląsku, na terenie GKS-u Tychy, czyli jednego z rywali w walce o awans do Ekstraklasy, a w niedzielę podopieczni trenera Ryszarda Tarasiewicza zmierzą się w Niepołomicach z Puszczą. Spotkanie z GKS-em było wyjątkowe w historii gdyńskiego klubu, bo był to równo tysięczny mecz Arki na zapleczu Ekstraklasy! 

Do spotkania z GKS-em arkowcy przystąpili z dwiema wymuszonymi zmianami w wyjściowej jedenastce. W niedzielę czwartą żółtą kartkę w sezonie obejrzał Adam Deja i zastąpić go musiał Michał Bednarski, natomiast za kontuzjowanego Gordana Bunozę do składu wskoczył Haris Memić. Kibice mogli szczególnie żałować nieobecności Dei, który od początku roku zasygnalizował wysoką formę, ale swoją szansę dostał Bednarski, który jesienią niejednokrotnie pokazał, że może być ważnym ogniwem w zespole z Gdyni. 

Spotkanie mogło zacząć się w sposób wymarzony dla Arki. Już w 3 minucie Karol Czubak skorzystał z nieporozumienia w defensywie gospodarzy, pognał za piłką w polu karnym, a Konrad Jałocha sfaulował naszego napastnika! Sędzia wskazał na wapno, a do wykonania jedenastki podszedł Hubert Adamczyk. Niestety najskuteczniejszy w tym sezonie piłkarz Arki nie powtórzył wyczynu z niedzieli i uderzył w sposób sygnalizowany (zdjęcie górne), więc piłka stała się łatwym łupem Jałochy! 

Gospodarze mogli odpowiedzieć w 11 minucie, gdy w pole karne zagrał Łukasz Grzeszczyk. Piłki nie sięgnął tam Oskar Paprzycki, ale ta minęła światło bramki zaledwie o kilkanaście centymetrów, dlatego Martin Dobrotka na wszelki wypadek jeszcze z poświęceniem interweniował. Sześć minut później efektownym strzałem z szesnastu metrów popisał się Christian Aleman, a piłka po jego uderzeniu z powietrza nieznacznie minęła bramkę gospodarzy. 

W 19 minucie Adamczyk w pełni zrehabilitował się niewykorzystaną jedenastkę. Mateusz Stępień otrzymał prezent od rywali i natychmiast zagrał za ich plecy, a Adamczyk popędził za piłką i kapitalnie uderzył ponad wychodzącym z bramki Jałochą i zdobył w ten sposób 11 bramkę w sezonie! 

Prowadzenie wcale nie wyhamowało ataków żółto-niebieskich. W 34 minucie skuteczny drybling Olafa Kobackiego pozwolił mu oddać strzał z obrębu pola karnego, w ostatniej chwili skutecznie zablokowany przez Nemanję Nedicia. GKS długo nie potrafił skonstruować płynnej akcji, którą mógłby zakończyć strzałem na bramkę, aż dokonał tej sztuki w 41 minucie. Po dwójkowej akcji z Paprzyckim Bartosz Biel, uderzył z 15 metrów, ale piłkę tuż przy słupku odbił Kacper Krzepisz

W przerwie trener Artur Derbin zdecydował się na potrójną zmianę, szukając w ten sposób odmiany w grze swojego zespołu. O ile rzeczywiście GKS zaczął nieco więcej utrzymywać się przy piłce, o tyle nie przekładało się to na sytuacje pod bramką Krzepisza. Oczywiście arkowców ten stan rzeczy szczególnie nie martwił, bo wynik wciąż był korzystny, a wkrótce stał się jeszcze bardziej zadowalający. 

W 65 składna akcja przyniosła przyjezdnej drużynie drugiego gola. Piotr Zmorzyński zagrał w pole karne w kierunku Bednarskiego, ten dostrzegł Alemana na 14 metrze, podał do niego piłkę, a Ekwadorczyk strzałem w środek bramki podwyższył prowadzenie Arki! Cztery minuty później, podbudowany golem Aleman, pokusił się o strzał z dystansu, którym zmusił Jałochę do najwyższego wysiłku. 

Z upływem czasu gospodarze coraz bardziej godzili się z faktem, że tego dnia nie zdołają uniknąć porażki z Arką. Gdyńska defensywa nie popełniała większych błędów i rywale nie potrafili kreować okazji do oddawania strzałów na bramkę. Podopieczni trenera Tarasiewicza starali się utrzymywać grę w środkowej strefie boiska i długimi okresami swój cel osiągali. Obrona Arki zanotowała wpadkę w pierwszej minucie doliczonego czasu gry, gdy pozwoliła na strzał głową z 5 metrów Paprzyckiemu, lecz wtedy efektowną paradę zademonstrował Krzepisz, zatrzymując piłkę lewą ręką. 

Arka wygrała bardzo ważny mecz i utrzymała dystans do drugiego w tabeli Widzewa. Pozycja, która daje bezpośredni awans, wciąż pozostaje w zasięgu żółto-niebieskich. Kolejny krok trzeba jednak uczynić już w niedzielę w Niepołomicach, gdzie na drodze Arki stanie Puszcza. A tam ostatnio Arka nie ma najlepszej passy. Liczymy jednak, że podobnie jak w Tychach, arkowcy znów zgarną pełną pulę, czego im serdecznie życzymy.

Galeria zdjęć, Foto: arka.gdynia.pl

Fortuna 1 liga, kolejka 25: 

GKS Tychy – Arka Gdynia 0:2 (0:1)

0:1 Adamczyk 19′,

0:2 Aleman 65′

GKS: Jałocha – Połap, Nedić, Szymura, Mańka, Biel (46′ Kargulewicz), Czyżycki (62′ Malec), Grzeszczyk (78′ Piątek), Paprzycki, Wachowiak (46′ Kozina), Rumin (46′ Jaroch).

Trener: Artur Derbin

Arka: Krzepisz – Marcjanik, Dobrotka, Memić, Stępień, Milewski (58′ Zmorzyński), Bednarski, Kobacki (46′ Hiszpański), Adamczyk (86′ da Silva), Czubak, Aleman.

Trener: Ryszard Tarasiewicz

Żółta kartka: Biel, Połap (GKS) – Memić, Czubak (Arka)

Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa)

Widzów:


Źródło: arka.gdynia.pl, tekst: Arkadiusz Skubek

Foto: tamże


Arka rozegrała dzisiaj mecz nr 1000 na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej. Ten debiut na arenie centralnej miał miejsce 12 marca 1961 roku. Wówczas w meczu premierowym w Gdyni o g.15.00 przegrała z Naprzodem Lipiny 0:2. Co ciekawe, jak podaje klubowy dokumentalista Maciej Witczak, w ekipie gości zagrał na prawym łączniku Antoni Piechniczek, późniejszy selekcjoner srebrnej drużyny na Mistrzostwach Świata w 1982 roku…  Mecz nr 500 odbył się 15 sierpnia 1992 roku w Gdyni z Zagłębiem Sosnowiec (0:0). Dzisiaj po niemal 30 latach Arka wygrała 2:0.

BILANS 1000 spotkań: 1199 punktów, 372 zwycięstwa, 298 remisów, 330 porażek