Po dobrych występach Arki w sparingach można było być umiarkowanym optymistą. To jednak, co stało się w meczu otwarcia piłkarskiej wiosny przeszło najśmielsze oczekiwania kibiców. Po dość wyrównanej pierwszej połowie tego meczu, nawet z lekką przewagą Widzewa od 48 minut nastąpiło 10 minut niszczycielskiej żółto-niebieskiej furii, po której nie było już czego zbierać.
Los zadecydował, że pierwsze starcie Arki o punkty w 2022 roku miało miejsce w Łodzi, na stadionie Widzewa, czyli wicelidera Fortuna 1 Ligi i poważnego kandydata do awansu, co oznaczało od razu sporego kalibru wyzwanie dla żółto-niebieskich.
Siedemnaście tysięcy kibiców, w tym kilkuset z Gdyni, wybrało się na stadion Widzewa, aby… obejrzeć, jak się okazało, koncertowy występ żółto-niebieskich i pierwszą porażkę gospodarzy na tym obiekcie w bieżących rozgrywkach! Podopieczni trenera Ryszarda Tarasiewicza zademonstrowali skuteczną grę i doskonały pomysł na rozegranie meczu z wiceliderem. Wygrana 5:2 w Łodzi to wymarzony dla Arki początek ligowego grania w 2022 roku!
Zanim rozbrzmiał pierwszy gwizdek w tym spotkaniu, obie drużyny zamanifestowały swoje wsparcie dla Ukrainy. W towarzystwie prezesów obu klubów piłkarze zademonstrowali flagę z napisem „Nigdy więcej wojny”. Wszyscy łączymy się w tym czasie z narodem ukraińskim, który przeżywa koszmar wojny za sprawą rosyjskiej agresji.

Arka przystąpiła do meczu w ustawieniu, które długo stosowała w czasie, gdy trenerem gdynian był Dariusz Marzec, czyli z trójką obrońców. Oprócz pewniaków w meczach jesiennych, czyli Michała Marcjanika i Martina Dobrotki, skład defensywy uzupełnił nowo pozyskany Gordan Bunoza i był to jedyny debiutant w gdyńskim zespole w wyjściowym składzie.
Arka zaczęła spotkanie od dobrej akcji ofensywnej. Po przejęciu piłki w środku pola, od razu uruchomiony został na lewej stronie Olaf Kobacki, który po wejściu w pole karne i jednym zwodzie oddał strzał w kierunku bliższego słupka, lecz Jakub Wrąbel nie dał się zaskoczyć. Kilka chwil później Arka jednak objęła już prowadzenie. Po faulu na Hubercie Adamczyku, do piłki ustawionej 30 metrów od bramki Widzewa podszedł Adam Deja. Pomocnik zdecydował się na bezpośredni strzał, a piłka ocierając się tylko o ręce bramkarza trafiła w samo okienko bramki. Na wypełnionym niemal do ostatniego miejsca stadionie w szóstej minucie meczu słychać było tylko euforię kilku setek kibiców, którzy dotarli tam z Gdyni. To było kolejne piękne trafienie Dei w setnym występie w barwach Arki!
Odpowiedź gospodarzy mogła być natychmiastowa, bo już dwie minuty później po rzucie rożnym dogodną sytuację do oddania strzału głową miał Paweł Zieliński. Na szczęście strzał zawodnika Widzewa okazał się niecelny. W 16 minucie z kolei arkowcy mogli podwyższyć prowadzenie, bo przebitkę na środku boiska wygrał Karol Czubak i niemal sam popędził w kierunku bramki Wrąbla. Gdy dobiegł do pola karnego postanowił dograć do nadbiegającego Kobackiego, lecz wracający obrońcy gospodarzy przecięli to zagranie. Trzy minuty później szybką akcję Arki z prawej strony poprowadził Kobacki, podał do Czubaka na skrzydło, a ten tym razem dokładnie wrzucił w pole karne, gdzie strzał oddał Adamczyk. Niestety piłka przeleciała ponad bramką Widzewa.
Gra Arki w tej fazie meczu mogła się podobać, bo choć to gospodarze za wszelką cenę próbowali znaleźć sposób na zagrożenie bramce Kacpra Krzepisza, to arkowcy wykorzystywali swoją szybkość i spryt, wyłuskując raz po raz piłkę spod nóg gospodarzy i przeprowadzali szybkie i groźne kontry. W 23 minucie właśnie po takiej akcji niezły strzał oddał Kobacki, ale łodzianie zdołali go zablokować.
W 30 minucie gry gospodarze wykonywali rzut wolny z okolic narożnika naszego pola karnego. Na szósty metr zacentrował Bartłomiej Pawłowski, a tam głową uderzył Krystian Nowak. Piłkę, która tuż przy słupku zmierzała do bramki, kapitalnie odbił Krzepisz, a po chwili sędzia zasygnalizował, że zawodnik Widzewa i tak był na pozycji spalonej. W odpowiedzi na indywidualną akcję od linii bocznej do środka pola karnego zdecydował się Mateusz Stępień i pozostaje tylko żałować, że strzał młodzieżowcowi Arki kompletnie nie wyszedł.
W 38 minucie gospodarze stanęli przed szansą na strzał bezpośrednio z rzutu wolnego. Piłka ustawiona była ok. 23 metrów od bramki, a wykonawcą tego stałego fragmentu był Radosław Gołębiowski. Uderzona przez niego futbolówka trafiła w dziurę w murze Arki i niestety tuż przy słupku wpadła do bramki Krzepisza. Na bramkach ze stałych fragmentów gry zakończyło się strzelanie w pierwszej części spotkania.
Druga połowa zaczęła się natomiast od koncertu gdynian. W 48 minucie rozpoczęło się 10 minut, które zaważyło na losach meczu. Daniel Tanżyna zagrał ręką we własnym polu karnym, a to oznaczało rzut karny dla Arki! Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Adamczyk i kopnął ją w lewy róg bramki Wrąbla, ale tam właśnie… rzucił się bramkarz Widzewa, który był bardzo bliski zatrzymania futbolówki, ta jednak pod jego ręką prześlizgnęła się za linię końcową! Arka znów objęła prowadzenie w tym meczu!
Widzewiacy rzucili się do odrabiania strat, ale… zapomnieli o obronie. W 55 minucie Adamczyk kapitalnie podał za plecy obrońców Widzewa, gdzie jak spod ziemi wyrósł Czubak, a były napastnik Widzewa sprytnym strzałem umieścił piłkę w bramce gospodarzy! To jednak nie był koniec popisu zespołu trenera Tarasiewicza. Dwie minuty później ponownie po podaniu Adamczyka z własnej połowy lewym skrzydłem pognał Kobacki, a po wpadnięciu w pole karne strzałem w kierunku dalszego słupka zdobył czwartego gola dla Arki (zdjęcie górne)!
Gospodarze otrząsnęli się dopiero w 64 minucie, gdy groźny strzał zza pola karnego oddał Dominik Kun. Piłka o centymetry minęła prawy słupek bramki Krzepisza. Chwilę później, po błędzie obrony, z 8 metrów strzelał Gołębiowski, ale piłka trafiła wprost w ręce gdyńskiego bramkarza.
W 71 minucie powinno być 5:1 dla Arki, bo Czubak kapitalnie powalczył o piłkę z Nowakiem. Gdyński napastnik wykorzystał swoją siłę fizyczną, przepchnął obrońcę i znalazł się z piłką sam przed Wrąblem, niestety jego uderzenie minęło słupek bramki gospodarzy. Co się nie udało arkowcom zrobili zawodnicy Widzewa. Fabio Nunes otrzymał piłkę w polu karnym Arki i pomimo ostrego kąta zdołał pokonać Krzepisza. Tym razem moment dekoncentracji miała obrona Arki, o co nietrudno, gdy się wysoko prowadzi.
Widzew chciał pójść za ciosem, ale defensorzy Arki zdążyli już wrócić „na ziemię”. Z błędu rywali mogli skorzystać za to gdynianie. Sebastian Milewski przejął piłkę na środku boiska i od razu uruchomił Czubaka. Ten dostrzegł po drugiej stronie pola karnego Christania Alemana, a Ekwadorczyk jednym zwodem minął obrońcę i chciał zaskoczyć Wrąbla. Nie udało mu to się, ale piłka trafiła do Kobackiego. Ten także miał ostry kąt do bramki i jedyne co wywalczył swoim strzałem to korner.
Wkrótce jednak znów pojawiła się okazja dla żółto-niebieskich. W 82 minucie Bunoza został powalony w polu karnym Widzewa przez Kristoffera Hansena, a sędzia Jarosław Przybył po raz drugi w tym meczu wskazał na wapno! Tym razem do piłki na jedenastym metrze podszedł Aleman i strzałem w stylu Antonina Panenki zdobył piątego gola dla żółto-niebieskich w tym spotkaniu! Ten gol w sposób ostateczny odebrał wiarę gospodarzom w to, że w tym meczu mogą jeszcze o coś powalczyć. W samej końcówce goście mogli się pokusić o jeszcze jedno trafienie, ale Arturowi Siemaszko zabrakło nieco centymetrów, aby skorzystać z idealnego dogrania na ósmy metr debiutującego Piotra Zmorzyńskiego.
Z Łodzi arkowcy wyjeżdżają szczęśliwi, ale też świadomi, że przed nimi jeszcze wiele bardzo trudnych spotkań, w których trzeba zademonstrować równie skuteczny futbol, aby na koniec sezonu cieszyć się osiągniętego celu. Pierwszy krok został wykonany, a teraz z niecierpliwością będziemy oczekiwać, co się wydarzy w pucharowym starciu z Rakowem Częstochowa już we wtorek, 1 marca.
Powiedzieli po meczu:
Galeria zdjęć, Foto: arka.gdynia.pl
Fortuna 1 liga, kolejka 21:
Widzew Łódź – Arka Gdynia 2:5 (1:1)
0:1 Deja 6′,
1:1 Gołębiowski 38′,
1:2 Adamczyk 50′(k),
1:3 Czubak 55′,
1:4 Kobacki 57′,
2:4 Nunes 72′
2:5 Aleman 83′(k)
Widzew: Wrąbel -Zieliński, Stępiński, Nowak, Tanżyna (79′ Kreuziegler), Gołębiowski (79′ Karasek), Hanousek, Kun, Danielak (61′ Hansen), Pawłowski, Montini (61′ Nunes).
Trener: Janusz Niedźwiedź
Arka: Krzepisz – Marcjanik, Bunoza, Dobrotka, Stępień, Deja, Milewski (90′ Bednarski), Kobacki (85′ Zmorzyński), Aleman, Czubak (88′ Siemaszko), Adamczyk (90′ Skóra).
Trener: Ryszard Tarasiewicz.
Żółta kartka: Stępiński, Tanżyna, Gołębiowski, Pawłowski (Widzew) – Marcjanik (Arka)
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Widzów: 17012
Źródło i foto: arka.gdynia.pl