Trefl Gdańsk przegrał w trzech setach wyjazdowe spotkanie z Jastrzębskim Węglem, choć w drugim i w trzecim secie postawił się mistrzom Polski, który oni niepokonanego lidera PlusLigi.

W drużynie z Gdańska zabrakło Mateusza Miki, a trener Michał Winiarski kolejny raz decydował się od pierwszej minuty postawić na Kewina Sasaka, a to znaczało, że w kwadracie zostawił Mariusza Wlazłego.

Pierwszy punkt w niedzielnym spotkaniu zdobył Stephen Boyer po ataku z prawego skrzydła. Francuz za moment zatrzymał blokiem Bartłomieja Lipińskiego, a chwilę później popisał się kolejnym udanym zagraniem w ofensywie. Kapitalna obrona Benjamina Toniuttiego otworzyła jego drużynie okazję do kontry, w której goście utrzymali piłkę po swojej stronie, ale pomylili się w ataku. Następnie miała miejsce seria świetnych akcji blok-obrona po stronie miejscowej ekipy, co skutkowało wynikiem 7:3. Gdański blok raz po raz oszukiwał Tomasz Fornal (8:5). Przy stanie 10:6 Michał Winiarski poprosił o przerwę na żądanie. Po pauzie gdańszczanie zabrali się do odrabiania strat (10:8), ale efekt tego pościgu był krótkotrwały. Jastrzębski Węgiel włączył „wyższy” bieg i na tablicy pojawił się rezultat 14:8. Kolejny punktowy blok Boyera na Lipińskim oznaczał wynik 16:9. Toniutti uruchamiał wszystkie strefy, a jego egzekutorzy robili, co do nich należy, czyli pewnie wieńczyli swoje akcje. Fornal „czyścił” niewygodne piłki na dziewiątym metrze, a na lewym skrzydle błyszczał Trevor Clevenot. Na dystansie partii trener Andrea Gardini dokonał podwójnej zmiany, dając szansę Eemiemu Tervaporttiemu oraz Janowi Hadravie (23:12). Koncertową grę swojej drużyny spuentował asem serwisowym Jurij Gladyr (25:14).

Drugi set rozpoczął się od skutecznej akcji Łukasza Wiśniewskiego, ale zaraz potem do kontrofensywy przeszli gdańszczanie (1:3). W porę jednak gospodarze uruchomili blok (Gladyr) i wkrótce na tablicy widniał już remis 5:5. Trefl jednak nie zamierzał odpuszczać (5:7). Po stronie jastrzębian nadal skutecznością imponował Boyer (7:8). Po kontrze Toniutti-Clevenot był remis 10:10. Kiedy francuski przyjmujący raz jeszcze przechytrzył gdański blok (tym razem sprytną „kiwką”), prowadzenie 13:12 uzyskali miejscowi. W następnej akcji Boyer posłał na stronę Trefla potężną bombę z pola serwisowego, a zaraz potem Gladyr zatrzymał blokiem Sasaka. Przy zagrywce Bartłomieja Mordyla goście wyrównali stan seta po 14. Od tego momentu walka toczyła się cios za cios (18:18). Kiedy przyjezdni zyskali jedno „oczko” zapasu, trener Gardini zareagował przerwą na żądanie. Po pauzie Trefl miał już dwa punkty przewagi (18:20, 19:21). Dwie perfekcyjne akcje Clevenota dały mistrzom Polski remis po 21. As serwisowy Boyera wyprowadził ich na prowadzenie,  a chwilę później potrójny blok zatrzymał Moritza Reicherta. W ostatniej akcji Gladyr wystawił do tyłu do Hadravy, a ten nie dał szans swoim niegdysiejszym kolegom (25:22).

Emocje z końcówki drugiego seta jeszcze na dobre nie opadły, a na parkiecie znów rozgorzała walka. Zagrywką próbował „kąsać” rywali Lukas Kampa, ale odpowiedzieli oni skuteczną pierwszą akcją, w której brylował Clevenot (10:8). Kiedy do tego swoje w ataku dołożył na środku Gladyr, wynik brzmiał 13:10. Gdańszczanie znów jednak powalczyli i doprowadzili do remisu (13:13). I podobnie jak w poprzedniej partii ponownie doszło do regularnej wymiany ciosów. W newralgicznym momencie na zagrywce raz jeszcze w tym dniu „odpalił” Boyer (19:18).  W następnej akcji Hadrava dołożył „oczko” potężnym atakiem po rękach blokujących (20:18). Trefl raz jeszcze zdołał doprowadzić do wyrównania, a następnie zyskać przewagę (20:21). Udany blok Fornala na Mariuszu Wlazłymodwrócił jednak wynik (22:21). Potem swoje dołożyli środkowi i mieliśmy meczbole (24:22). W ostatniej akcji meczu Wiśniewski nie dał szans lwom w kontrze (25:22).

MVP meczu został Jurij Gladyr.

Galeria zdjęć, Foto: plusliga.pl, Jastrzębski Węgiel

PlusLiga, kolejka 6:

Jastrzębski Węgiel – Trefl Gdańsk 3:0 (25:14, 25:22, 25:22)

Statystyki


Źródło: jastrzebskiwegiel.pl

Foto: plusliga.pl

Dodaj komentarz