Dwa GKS-y i dziesięć goli. Arka po tygodniach nieskuteczności wreszcie otworzyła worek z bramkami i po raz drugi z rzędu zaaplikowała swoim rywalom pięć trafień.

Trener Dariusz Marzec tym razem postawił na drużynę, która przed tygodniem wygrała z Puszczą. Jedyną zmianą był powrót po urazie Olafa Kobackiego. To właśnie po akcji tego zawodnika Arka już w piątej minucie była bliska otwarcia wyniku, ale Maciej Rosołek nie skorzystał z jego podania z prawej strony pola karnego i posłał piłkę obok bramki. Kilka chwil później Kobacki znów dokładnie dograł w szesnastkę gospodarzy, gdzie głową uderzał Karol Czubak, ale jak się okazało, z pozycji spalonej. Na ofsajdzie nie był za to Rosołek, który w 16 minucie główkował z 6 metrów, gdzie idealnie zacentrował z prawego skrzydła Fabian Hiszpański. Niestety Macieja znów zawiodła skuteczność i na tablicy wyników utrzymywał się wciąż bezbramkowy remis.

Pierwsza groźniejsza akcja gospodarzy nadeszła w 26 minucie. Wtedy z 16 metrów uderzał Łukasz Zejdler, a piłkę uderzoną tuż przy słupku odbił Daniel Kajzer. Chwilę później gdyński bramkarz znów musiał interweniować, bo w środek bramki z dystansu uderzył Daniel Feruga. W odpowiedzi zza pola karnego na drugą bramkę strzelał Kobacki, lecz jego próba też była niecelna. 

W 31 minucie z lewej strony pola karnego gdynian rzut wolny wykonywał Feruga. Piłkarz gospodarzy pokusił się o bezpośredni strzał na bramkę, a Kajzer z niemałym wysiłkiem wybił piłkę zmierzającą pod poprzeczkę swojej bramki. Dwie minuty później powinno być jednak 1:0 dla Arki. Hubert Adamczyk poszukał podaniem pod bramką Czubaka, a ten przytomnie odegrał do Adama Dei, lecz ten nie zdołał pokonać Mikołaja Reclafa mimo niewielkiej odległości do bramki.

Aż wreszcie próby arkowców przyniosły efekt w 36 minucie. Piłkę z prawej strony pola karnego gospodarzy opanował Kobacki, który płasko zagrał wzdłuż bramki, a tam odnalazł się Rosołek, i z najbliższej odległości otworzył wynik meczu. To pierwsze trafienie wypozyczonego z Legii napastnika w bieżących rozgrywkach. 

Jeszcze przed przerwą gospodarze mogli wyrównać, bo z niedużej odległości główkował Konrad Handzlik, ale naciskany przez Martina Dobrotkę nie zdołał posłać futbolówki w światło bramki. W ostatniej akcji przed zmianą stron zagrożenie pod bramką GKS-u stworzył Adamczyk, jednak jego zagranie w polu karnym zablokowali defensorzy gospodarzy. 

Ten sam piłkarz mógł być bohaterem Arki tuż po wznowieniu gry po przerwie. Po dobrej akcji Rosołka na prawym skrzydle Adamczyk otrzymał od niego piłkę i z 13 metrów oddał strzał wysoko ponad poprzeczkę Reclafa. Co się nie udało Adamczykowi, zrobił Czubak. Hubert zainicjował całą akcję, zagrywając prostopadle w szesnastkę do Rosołka. Ten odegrał do lepiej ustawionego Czubaka, który nie miał większych problemów ze zdobyciem swojej szóstej bramki w sezonie. 

Cztery minuty później z kolei Karol wystąpił w roli asystenta przy trzeciej bramce dla Arki. Podał piłkę do Adamczyka, który pokusił się o strzał z 18 metrów, a ponieważ była to bardzo udana próba , Reclaf mógł tylko odprowadzić wzrokiem piłkę wpadającą przy słupku do jego bramki. 

Adamczyk powinien się wpisać na listę strzelców także w 66 minucie gry. Bardzo dobrą indywidualną akcją do linii końcowej popisał się Rosołek. Młodzieżowiec wypożyczony z Legii idealnie dograł na 14 metr do Adamczyka, ale tym razem pomocnikowi Arki zabrakło precyzji i piłka pszeszła wysoko ponad bramką.

W 72 minucie GKS znalazł wreszcie sposób na pokonanie Kajzera. Wysoko posłana piłka z bocznej strefy boiska dotarła do głowy Michała Kuczałka, który precyzyjnym strzałem posłał piłkę do naszej bramki. Zdobyty gol dodał nieco więcej wiary gospodarzom, że mogą jeszcze coś w tym meczu zmienić, dlatego próbowali swoich sił także z dystansu, jak choćby Dawid Witkowski, który niewiele się pomylił, oddając strzał z 25 metrów. Warto nadmienić, że po tej akcji sytuacja GKS-u dodatkowo skomplikowała się za sprawą kontuzji Dominika Kulawiaka, który nie był w stanie kontynuować gry, a ponieważ komplet zmian już został wykorzystany, gospodarze zostali zmuszeni do gry w osłabieniu.

Kolejne gole dla gości stały się zatem kwestią czasu W 87 minucie indywidualną akcję z własnej połowy przeprowadził Artur Siemaszko. Dotarł z piłką do pola karnego GKS-u i oddał strzał, z którym nie poradził sobie Reclaf. Piłka po rękach bramkarza zatrzymała się w siatce. Wynik na 5:1 dla Arki ustalił w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry Christian Aleman. Ekwadorczyk otrzymał podanie w polu karnym od Arkadiusza Kasperkiewicza i silnym uderzeniem zdobył swoją pierwszą bramkę w sezonie.

Nie było wątpliwości, kto w tym spotkaniu jest lepszą drużyną. Po pięciu bramkach zaaplikowanych w Bełchatowie, tym razem taką samą ilość trafień przyjął inny GKS, tym razem jastrzębski. Swoje pierwsze bramki w sezonie zdobyli Aleman, Siemaszko i Rosołek, a kolejne trafienia dołożyli także Czubak i Adamczyk. Forma strzelecka przed piątkowym spotkaniem z Koroną Kielce skłania zatem do ostrożnego optymizmu.

Galeria zdjęć Foto: arka.gdynia.pl

Fortuna 1 liga, kolejka 11: 

GKS Jastrzębie – Arka Gdynia 1:5 (0:1)

0:1 Rosołek 36′,

0:2 Czubak 50′,

0:3 Adamczyk 54′,

1:3 Kuczałek 72′

1:4 Siemaszko 87′,

1:5 Aleman 90′

GKS: Reclaf – Słodowy, Bojdys, Kuczałek, Kamiński (58′ Niewiadomski), Kulawiak, Feruga (68′ Kasperowicz), Handzlik (52′ Jadach), Zejdler (68′ Witkowski), Borkała (68′ Gajda), Rumin.

Arka: Kajzer – Kasperkiewicz, Marcjanik, Dobrotka (75′ Memić), Deja, Milewski (88′ Bednarski), Kobacki (75′ Stępień), Adamczyk (88′ Aleman), Hiszpański, Czubak (75′ Siemaszko), Rosołek.

Trener: Dariusz Marzec

Żółta kartka: Kuczałek, Witkowski, Niewiadomski (GKS) – Rosołek (Arka)

Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń)

Widzów: 1273

Dodaj komentarz