Częstochowa lada dzień stanie się stolicą polskiej piłki nożnej. Po tytuł dość pewnie zmierza bowiem Raków. Do Gdyni w niedzielne popołudnie przyjechała jednak Skra, nie piłkarze trenera Marka Papszuna. Mimo to chyba sama nazwa „Częstochowa” spowodowała w szeregach piłkarzy Arki dziwny paraliż. Jeden celny strzał na bramkę przyjezdnych przez całe 90 minut gry jest tego najwyraźniejszym odzwierciedleniem. A przecież jeszcze dwa lata temu ze wspomnianym Rakowem, mistrzem Polski in spe jak równy z równym arkowcy walczyli w lubelskim finale Pucharu Polski, który przegrali nieznacznie.
W swoim debiucie trener Wieczorek sporo pozmieniał w gdyńskim zespole. Przywrócił do gry między słupkami Kacpra Krzepisza, linię obrony zestawił z trzech zawodników, tylu samo graczy ustawił w pierwszej linii. Tak ofensywnie usposobiona drużyna zmierzyła się ze Skrą, która nad morze dotarła mocno poturbowana po klęsce 0:5 ze Stalą Rzeszów. Zespół spod Jasnej Góry wciąż walczy o pierwszoligowy byt, a ewentualna porażka przy Olimpijskiej oznaczała oddalenie się miejsc gwarantujących utrzymanie na dystans pięciu punktów. Zapowiadała się zatem kolejna ciężka przeprawa dla Arkowców przed własną publicznością.
Ostatecznie Arka zanotowała kolejną porażkę przed własną publicznością i chyba jedną z najbardziej wstydliwych. Zmiana szkoleniowca spowodowała kilka zmian w składzie, zmianę ustawienia, ale nie odmieniła gry, która znów nie przyniosła wygranej, a dziś nawet jednego punktu. Niestety. A szkoda, bo po porażce Ruchu i remisie ŁKS-u z Termalicą była szansa mocno wypłaszczyć tabelę i zmniejszyć dystans do czołówki Ligi.
Po golu w końcówce spotkania Szymona Szymańskiego Skra wygrała z Arką 1:0 i przedłużyła swoje szanse na utrzymanie na zapleczu Ekstraklasy.
Galeria zdjęć, Foto: arka.gdynia.pl
Liczby meczu:
0 – Tyle goli zdobyła Arka, po raz drugi w ostatnich trzech meczach u siebie
1 – Pierwszy raz poprowadził Arkę nowy trener Ryszard Wieczorek, zanotował falstart. Jeden celny strzał w światło bramki oddali w tym meczu piłkarze Arki (goście – 4). Pierwszy raz w żółto-niebieskim stroju wystąpił Marcel Szymański. Wszedł na boisko w doliczonym czasie gry.
5 – To już piąty mecz, w którym Arka traci gola i punkty w samej końcówce.
7 – Po tym spotkaniu Arka zakończy kolejkę na 7 pozycji, więc wypadła poza strefę barażową
Kluczowe minuty:
15 – Z piłką w polu karnym częstochowian znalazł się Gojny i nie zastanawiając się długo uderzył z całych sił, lecz wprost w obrońcę Skry. Okazję do dobitki mieli także Stępień i Czubak, lecz także w ich przypadku strzały blokowali obrońcy.
22 – błąd popełnił Bursztyn, który 13 metrów przed własną bramką złapał piłkę zagraną w jego kierunku przez kolegę z zespołu. Sędzia odgwizdał rzut wolny pośredni, który krótko rozegrali Adamczyk z Gojnym. Strzelał ten drugi, lecz na drodze piłki stanęli zawodnicy z Częstochowy i skończyło się zaledwie na rzucie rożnym.
40 – Prawą stroną zaatakował Adamczyk ze Stępniem. Otrzymał podanie przed linią końcową boiska i od razu zagrał w kierunku bliższego słupka, gdzie nabiegał Haydary i trafił w piłkę głową, lecz minimalnie obok bramki Bursztyna.
44 – Piłkę z prawej strony boiska wywalczył Gojny, a po wejściu w pole karne, oddał strzał z ostrego kąta i sprawił sporo kłopotów bramkarzowi Skry.
62 – Bardzo dobrą akcję wykonała Skra, Lukoszek skorzystał z podania za plecy obrońców i wpadł z piłką w pole karne, lecz jego strzał okazał się chybiony. Arka wróciła z dalekiej podróży… Nie na długo
W 66 minucie na boisku pojawili się Rymianiak i Capanni, którzy zmienili Stolca i Haydary’ego. Niemal od razu mieliśmy groźną sytuację w polu karnym Skry, w której znów bramkarz chwycił piłkę zagraną od własnego obrońcy, ale tym razem arbiter nie zakwalifikował tego jako podania. Cztery minuty później w pole karne gości zacentrował Rymaniak, główkował Capanni, a piłkę wyłapał Bursztyn.
78 – W polu karnym o piłkę walczył Capanni, który spróbował oddać strzał, ale ten został zablokowany przez obrońcę. Sędziowie długo analizowali, czy nie doszło do zagrania ręką, ale ostatecznie nakazano grać dalej.
82 – Hubert Adamczyk przebiegł z piłką wzdłuż 18 metra od bramki Skry, po czym oddał strzał, który zatrzymał się na słupku! Chwilę później z lewej strony w pole karne dośrodkował Żebrowski, ale piłki nie sięgnęli wbiegający w szesnastkę ani Czubak, ani Stępień.
86 – Z rzutu wolnego z prawej strony pola karnego zacentrował Lukoszek, a między obrońcami najwyżej wyskoczył Szymański, trącił piłkę głową i pokonał Krzepisza. 0:1!
Wypowiedzi pomeczowe:
Fortuna 1 liga, kolejka 26:
Arka Gdynia – Skra Częstochowa 0:1 (0:0)
0:1 Szymański 86′
Arka: Krzepisz – Stolc (66′ Rymaniak), Marcjanik (90′ Szymański), Azacki, Stępień, Milewski, Gol, Gojny (81′ Żebrowski), Adamczyk (90′ Purzycki), Czubak, Haydary (66′ Capanni).
Trener: Ryszard Wieczorek
Skra: Bursztyn – Krzyżak, Szymański, Czajka, Winciersz (67′ Flak), Babiarz, Olejnik, Lukoszek, Jaroch, Gołębiowski (67′ Sajdak), Kozłowski (84′ Kitliński).
Trener: Jakub Dziółka
Żółta kartka: Stępień, Czubak, Gol (Arka) – Gołębiowski (Skra)
Sędzia: Piotr Urban (Warszawa); VAR: Grzegorz Kawałko (Olsztyn)
Widzów: 4442 uprawnionych