Porównując frekwencję z meczu z Podbeskidziem na zakończenie rundy zasadniczej i pierwszego meczu barażowego nasuwają się i: albo kibice Arki byli tak pewni awansu, że szkoda im było marnować wieczoru, albo… pamiętając o wynikach żółto-niebieskich w meczach z Chrobrym (dwie porażki, 0 zdobytych bramek!) nie wierzyli w awans i… także nie chcieli marnować wieczoru.

Jak się okazało, rację mieli ci drudzy!

Na tym w zasadzie można by zakończyć relację z czwartkowego spotkania. Kończący rozgrywki Fortuna 1. Ligi na szóstym miejscu Chrobry obnażył wszystkie słabości niedawnego wicelidera i faworyta do promocji do Ekstraklasy i dwoma bramkami skasował zapędy gdynian.

Statystyki są dla zawodników Ryszarda Tarasiewicza bezwzględne. Strzały na bramkę: 13:14, strzały celne: 3:6… A to Arka była gospodarzem tego starcia, nie mówiąc już, że także faworytem!

Zawiedli liderzy. Niewiele dał Christian Aleman, Niewidoczny był praktycznie Hubert Adamczyk, sobą nie był Adam Deja, nie błyszczał też, dobrze spisujący się ostatnio Mateusz Żebrowski...

Ale to co zrobili Gordan Bunoza i Martin Dobrotka… ociera się o kryminał. W 41 minucie obaj się zderzyli, minęli się z piłką, a z prezentu skorzystał skwapliwie Mateusz Bochnak. Wbiegł z piłką w pole karne, po czym wyłożył ją nadbiegającemu Dominikowi Pile, a młodzieżowiec z Głogowa zapakował „pod ladę”. W 71 minucie Dobrotka dał się ograć przy linii autowej na wysokości pola karnego faulowanemu przezeń Michałowi Ilków-Gołąbowi. Piłka trafiła do Michała Rzuchowskiego, a potem do Mikołaja Lebedyńskiego, który zadał Arce kolejny cios. Gdynianie mieli od tej chwili 20 minut na doprowadzenie do dogrywki, ale z minuty na minutę widać było jak schodzi z nich powietrze i przestają wierzyć, że mogą jeszcze cokolwiek zmienić. Grę gospodarzy ożywiło nieco wejście na boisko Mateusza Stępnia i Marcusa Da Silvy. Ale po pierwsze stało się za późno, a po drugie – w momencie, gdy poziom wiary w sukces zaczynał sięgać zera.

W doliczonym czasie goście powinni zadać miejscowym śmiertelne trafienie, ale Kacper Krzepisz wybronił uderzenie Dominika Dziąbka, który mając po boku dwóch niepilnowanych kolegów zdecydował się sam zakończyć akcję.

Końcowy gwizdek Szymona Marciniaka spowodował olbrzymią radość w obozie głogowian i płacz i zgrzytanie zębów gdyńskich kibiców. Nic dziwnego, że piłkarze Arki nie chcieli podejść pod „Górkę” podziękować kibicom za doping. Ci natomiast, którzy już w trakcie meczu z Sandecją ostrzyli sobie zęby na derby Trójmiasta, skandując: „Lechia dziwko, derby blisko!” znów będą się musieli obejść smakiem. Jedynym, który odważył się podejść do kibiców był Marcus, podziękował za wsparcie, a po chwili cały stadion skandował jego nazwisko!

Arka drugi rok z rzędu odpada po pierwszej rundzie baraży, zostając na kolejny rok w Fortuna 1. Lidze. W przyszłym sezonie o awans znów nie będzie łatwo. Spadła przecież Wisła Kraków, spadł Górnik Łęczna… A przecież jest jeszcze ŁKS, GKS Katowice i Tychy, ambicje ekstraklasowe ujawniła także Odra Opole.

Większości piłkarzy Arki z dniem 30 czerwca kończą się kontrakty. Co dalej z tym zespołem? Co dalej z trenerem Tarasiewiczem? Odpowiedź na te i inne pytania nastąpi pewnie w najbliższych dniach.

Galeria zdjęć, Foto: arka.gdynia.pl

Fortuna 1. liga, baraż o Ekstraklasę, półfinał: 

Arka Gdynia – Chrobry Głogów 0:2 (0:1)

0:1 Piła 41′,

0:2 Lebedyński 71′

Arka: Krzepisz – Marcjanik, Bunoza, Dobrotka, Żebrowski, Milewski (72′ Bednarski), Deja (79′ Hiszpański), Kobacki (79′ Stępień), Adamczyk, Kuzimski (83′ da Silva), Aleman.

Trener: Ryszard Tarasiewicz

Chrobry: Leszczyński – Ilków-Gołąb, Michalec, Bougaidis, Ziemann, Kolenc, Mandrysz, Bochnak (83′ Tupaj), Rzuchowski (87′ Machaj), Piła (88′ Dziąbek), Lebedyński (77′ van der Heijden).

Trener: Ivan Djurdjević

Żółta kartka: Deja, Dobrotka 2x (Arka) – Ziemann, Rzuchowski, Bochnak (Chrobry)

Czerwona kartka: Martin Dobrotka (89′ druga żółta)

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)

Widzów: 6433


Ze Stadionu Miejskiego: Ziemowit BUJKO

Foto: arka.gdynia.pl