Zadanie było jasne: wygrać z Sandecją i oczekiwać wieści z Łodzi. A tam… niestety, od 5 minuty Widzew prowadził i „jedną nogą” był w Ekstraklasie. Arka natomiast, przy wsparciu ponad 10000 kibiców, którzy zasiedlili stadion w takiej liczbie pierwszy raz od czasu pandemii, od początku ruszyła do szturmu.

W pierwszym kwadransie nie było klarownych sytuacji dla żadnej z drużyn. Co prawda za sprawą Tomasza Nawotki goście zanotowali pierwszy celny strzał w tym spotkaniu, ale nie było to uderzenie, które mogło sprawić większe problemy Kacprowi Krzepiszowi. Arka swoich szans szukała w akcjach skrzydłami, ale ani Mateusz Stępień z prawej, ani drugi Mateusz – Żebrowski z lewej nie potrafili wywalczyć więcej niż rzuty rożne. Jednak to właśnie po dośrodkowaniu Christiana Alemana z narożnika boiska, Karol Czubak miał pierwszą okazję do zdobycia bramki. W 16 minucie uderzył głową pod poprzeczkę, ale Dawid Pietrzkiewicz był na to przygotowany i odbił piłkę. 

W kolejnych minutach godne odnotowania były uderzenia niecelne Michała Walskiego z rzutu wolnego oraz Czubaka ponownie głową. Ten, chwilę później miał także okazję po kontrze wyprowadzonej przez Sebastiana Milewskiego, lecz strzał zewnętrzną częścią stopy padł łupem Pietrzkiewicza. W 37 minucie przypomniał o sobie Hubert Adamczyk, który skorzystał z odrobiny wolnej przestrzeni i pokusił się o strzał z 23 metrów, niestety chybiony. 

W końcówce pierwszej połowy swojej okazji doczekał się Aleman. Po akcji ze skrzydła Stępnia, piłka trafiła do Ekwadorczyka, który kropnął z 20 metrów nad poprzeczką bramki przyjezdnych. W 45 minucie eksplodowały trybuny w Gdyni. Po rozegraniu rzutu wolnego w pole karne zacentrował Adamczyk, piłkę głową strącił Martin Dobrotka, a stojący na piątym metrze Michał Marcjanik, niczym rasowy snajper kapitalnie złożył się do strzału i skierował piłkę do siatki! 

Po wznowieniu gry już pierwsza akcja mogła dać Arce drugiego gola. Stępień minął rywala z prawej strony pola karnego, po czym zagrał płasko na siódmy metr przed bramkę, gdzie w ostatniej chwili powstrzymany został Żebrowski. W 50 minucie nie padł gol w Gdyni, a mimo to trybuny przy Olimpijskiej wybuchły z radości po raz drugi. Dotarła bowiem wiadomość z Łodzi, gdzie Podbeskidzie strzeliło bramkę, która na ten moment przesunęła Arkę na miejsce premiowane bezpośrednim awansem. Ta radość nie trwała jednak długo, bo już kilka chwil później prowadzenie Widzewowi przywrócił Dominik Kun

Wracając do meczu w Gdyni, na usta kibiców powrócił Czubak. Najpierw w sposób negatywny, bo obejrzał żółtą kartkę, która eliminuje go z ewentualnego meczu barażowego. Minutę później po szybkim ataku miał okazję do zdobycia gola, lecz w ostatniej chwili gości wyratował Dawid Szufryn. W 57 minucie Pietrzkiewicz w niesamowity sposób obronił uderzenie głową z kilku metrów Marcjanika, który mógł podwyższyć prowadzenie żółto-niebieskich. 

Sandecja, mimo niesprzyjających okoliczności, nie składała broni. Niezłym uderzeniem w 63 minucie popisał się Maissa Fall, lecz czujności nie stracił Krzepisz, który obronił strzał przy bliższym słupku rosłego pomocnika nowosądeckiej ekipy. W 70 minucie Adamczyk był bliski zdobycia przepięknej bramki dla Arki. Hubert przejął piłkę strąconą głową przez Czubaka i kropnął potężnie z 16 metrów, lecz niestety tylko w poprzeczkę! 

5 minut później kolejny celny strzał zanotował Czubak. Szkoda jednak, że posłana po ziemi piłki skierowana była dokładnie w miejsce, gdzie stał Pietrzkiewicz. W 81 minucie arbiter wskazał na wapno po tym, jak Damian Chmiel dotknął piłki ręką. Żebrowski ustawił piłkę na jedenastym metrze i pewnym strzałem podwyższył prowadzenie Arki! 

W 90 minucie wydawało się, że trzecią bramkę dla Arki zdobył Mateusz Kuzimski. Niestety weryfikacja VAR jego trafienie anulowała, a chwilę później drugą żółtą kartkę w tym meczu obejrzał Djibril Diaw, co oznaczało, że ostatnie minuty Arka grać musiała w osłabieniu. Na domiar złego w doliczonym czasie Dobrotka sfaulował rywala w polu karnym i goście otrzymali szansę z rzutu karnego. Okazji nie zmarnował Łukasz Zjawiński, który ustalił wynik na 2:1 dla Arki. Chwilę później arbiter zakończył mecz.

Galeria zdjęć, Foto: arka.gdynia.pl

Co to oznacza dla Arki? Niestety tylko baraże. Widzew nie zaprzepaścił swojej szansy i wygrał spotkanie z Podbeskidziem, co oznaczało bezpośredni awans łodzian. Arka na swój awans będzie musiała jeszcze zapracować w barażach, a pierwszą przeszkodą będzie Chrobry Głogów, który już do przerwy prowadził z Zagłębiem 4:0 rozstrzygając losy szóstego miejsca po sezonie zasadniczym. Zwycięzca tej pary zmierzy z lepszym zespołem z meczu Korona – Odra i wierzymy, że to spotkanie odbędzie się w Gdyni.  

Fortuna 1 liga, kolejka 34: 

Arka Gdynia – Sandecja Nowy Sącz 2:1 (1:0)

1:0 Marcjanik 45′,

2:0 Żebrowski 81′ (k)

2:1 Zjawiński 90+3′ (k)

Arka: Krzepisz – Dobrotka, Marcjanik, Diaw, Stępień (68′ Kobacki), Milewski, Bednarski, Żebrowski, Adamczyk (85′ Kuzimski), Czubak (90′ Memić), Aleman.

Trener: Ryszard Tarasiewicz

Sandecja: Pietrzkiewicz – Osyra, Szufryn, Maissa Fall, Koffie, Walski (84′ Dikov), Nawotka, Zych (38′ Sovsić), Chmiel (84′ Kasprzak), Zjawiński, Kosakiewicz.

Trener: Dariusz Dudek

Żółta kartka: Czubak, Diaw – 2x, Adamczyk (Arka) – Maissa Fall, Szufryn (Sandecja)

Czerwona kartka: Diaw (90′ druga żółta)

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Widzów: 10012