W ten weekend walka o miejsce dające bezpośredni awans do Ekstraklasy ma charakter korespondencyjny. Arka swój mecz rozegrała bowiem dziś, w piątek, a Widzew Łódź o zachowanie swojej pozycji powalczy w Legnicy w niedzielę. 

Plan był prosty. Wygrać dwa ostatnie mecze sezonu i czekać na to, co wydarzy się w meczach z udziałem Widzewa. Niestety prostota planu nie oznacza, że zadanie było równie proste. W Bielsku czekała na Arkę drużyna, która dzięki dwóm zwycięstwom w ostatnich trzech spotkaniach, zachowała wciąż szansę na zajęcie miejsca w strefie barażowej i walkę o awans do Ekstraklasy.  

Po dwóch kolejnych porażkach trener Ryszard Tarasiewicz postanowił poszukać zmian i zaskoczyć w ten sposób przeciwnika. Tym razem do boju od 1 minuty posłał m.in. Mateusza Żebrowskiego i Mateusza Kuzimskiego, którzy zastąpili w wyjściowym składzie Olafa Kobackiego i Karola Czubaka. Pomimo zakończenia kary za czerwoną kartkę przez Gordana Bunozę, miejsce w pierwszej jedenastce zachował Djibril Diaw. 

Od samego początku widać było, że obu drużynom zależy w tym spotkaniu tylko na zwycięstwie. Pierwsi celny strzał oddali gdynianie – po rozegraniu rzutu rożnego i dośrodkowaniu Adama Dei, głową pod poprzeczkę uderzył Diaw, ale Matvei Igonen był na to przygotowany. Ponowienie gry z narożnika boiska również zakończyło się zagrożeniem dla bramki gospodarzy, bo strzał oddawał drugi z gdyńskich obrońców Martin Dobrotka, lecz sytuację miał trudniejszą od Senegalczyka i posłał piłkę tylko w boczną siatkę. 

W 14 minucie Arka długo budowała atak pozycyjny, ale ostatecznie wypracowała dobrą sytuację Dei, który otrzymał piłkę w polu karnym i chciał natychmiast oddać strzał, lecz nie była to udana próba. Trzy minuty później kapitalne wejście w pole karne gospodarzy zanotował Żebrowski, spod linii końcowej dograł do Kuzimskiego, który jednak w dobrej sytuacji strzelił tuż obok słupka. 

Podbeskidzie rzadziej zapędzało się pod bramkę Arki, ale też bywało groźne. W 20 minucie z 20 metrów Ezequiel Bonifacio oddał płaski strzał, ale nieznacznie niecelny. Chwilę później Arka już zdobyła bramkę. Z prawej strony pola karnego dobrą akcję przeprowadził Christian Aleman, bardzo dokładnie zacentrował w pole karne, gdzie przy dalszym słupku czekał na piłkę Żebrowski i precyzyjnym uderzeniem głową pokonał bramkarza! 

Nieco zaskoczone Podbeskidzie odpowiedziało już w pierwszej akcji po wznowieniu gry groźnym uderzeniem zza pola karnego. W kierunku bramki piłkę posłał Dominik Frelek, ale Kacper Krzepisz świetną interwencją przeniósł piłkę ponad poprzeczką. W 32 minucie po dośrodkowaniu naszego „starego znajomego”, Michała Janoty z rzutu rożnego, piłka trafiła w polu bramkowym znów na nogę Frelka, ale szczęśliwie dla gdynian zawodnik gospodarzy nie skierował jej w świtało bramki. 

W 38 minucie dużo szczęścia uśmiechnęło się do arkowców. Z lewej strony w nasze pole karne wszedł Giorgi Merebashvili i zagrał na piąty metr przed bramkę, a tam oddać strzał usiłował lider klasyfikacji strzelców Fortuna 1. Ligi Kamil Biliński, lecz dwukrotnie został zatrzymany. Ten sam piłkarz miał kolejną okazję dwie minuty później, gdy po centrze Bonifacio na siódmy metr wyszedł w górę ponad obrońców i uderzył głową… ponad bramką. 

W końcówce pierwszej połowy bielszczanie wciąż szukali bramki wyrównującej i trzeba uczciwie przyznać, że byli bliscy osiągnięcia tego celu. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Merebashvilego główkował Daniel Mikołajewski, ale na szczęście dla Arki, chybił. W doliczonym czasie gry Biliński miał piłkę na nodze, stojąc 7 metrów od bramki, ale i tym razem nie znalazł drogi do siatki. 

Drugą połowę Arka rozpoczęła od uderzenia z 16 metrów Kuzimskiego. Uderzenie byłe celne, po ziemi, ale w środek bramki. Chwilę później znów inicjatywę przejęli gospodarze, co zaowocowało kilkoma stałymi fragmentami, jednak bez strzałów na bramkę. W 52 minucie takiej próby podjął się Biliński, ale z 20 metrów posłał piłkę obok słupka. 

Co nie udawało się gospodarzom wcześniej, udało się w 66 minucie. Do podania za plecy obrońców w pole karne doszedł Goku Roman, który bez przyjęcia oddał strzał po ziemi, a z interwencją nie zdążył Krzepisz. Od razu do ataku ruszyli arkowcy i w efekcie po rzucie rożnym znów przed szansą stanął Kuzimski, lecz i tym razem nie udało mu się zdobyć bramki. Była to ostatnia okazja dla tego zawodnika, bo chwilę później na boisku zastąpił go Czubak.

W 76 minucie Arka mogła, a nawet powinna przegrywać, gdyby tylko Biliński skorzystał z dokładnego podania od Merebashvilego. Snajper Podbeskidzia, będąc ledwie siedem metrów przed bramką, kopnął piłkę tuż obok słupka. Nerwy w przyjezdnej ekipie były coraz większe, także na ławce rezerwowych, gdzie kartki oglądali trener Tarasiewicz i Paweł Bednarczyk, bo mieli świadomość, że nie jeden punkt jest celem arkowców w tym spotkaniu. 

W 83 minucie dwie niesamowite okazje miał Czubak. Najpierw przejął piłkę zbyt lekko zagraną przez obrońcę, minął bramkarza, lecz strzał z ostrego kąta do pustej bramki zablokował Julio Rodriguez. Kilka sekund później wyśmienitym podaniem popisał się Mateusz Stępień, ale Czubak w wymarzonej sytuacji, sam na sam z Igonenem, przegrał pojedynek z bramkarzem Podbeskidzia…

W 90 minucie zagotowało się najpierw w polu karnym Arki,  strzał zdołał oddać Goku, lecz posłał piłkę wprost w ręce Krzepisza. Kilkanaście sekund później akcja przeniosła się pod drugą bramkę, na którą strzelać próbował  dwukrotnie Hubert Adamczyk, miał także szansę Aleman, ale bez powodzenia. W doliczonym czasie gry z błędu Michała Bednarskiego nie skorzystał z kolei Marcel Misztal, który kopnął piłkę obok słupka. Chwilę później w odpowiedzi na tę akcję, ostatnią szansę na odwrócenie losów tej rywalizacji zaprzepaścił Kobacki, który zagrał tylko w ręce bramkarza. 

Remis pod Klimczokiem powoduje, że Widzew wygrywając jedno z dwóch ostatnich spotkań, zapewni sobie drugie miejsce na koniec sezonu, a żółto-niebieskim pozostanie walka w barażach. Należy wierzyć, co obiecał trenerowi Tarasiewiczowi Wojciech Łobodziński po wygranej Miedzi w Gdyni, że legniczanie zrobią wszystko, by mecz z Widzewem także wygrać. Ale nawet, jeśli się tak stanie, Arka po tej kolejce na pewno łodzian nie przeskoczy.

Galeria zdjęć, Foto: arkagdynia.pl

Z ostatniej chwili: W niedzielę Miedź Legnica pokonała Widzew 1:0. Trener Łobodziński dotrzymał zatem słowa. Szkoda dwóch punktów straconych w Bielsku-Białej.

Fortuna 1 liga, kolejka 33: 

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Arka Gdynia 1:1 (0:1)

0:1 Żebrowski 23′

1:1 Goku 66′

Podbeskidzie: Igonen – Rodriguez, Simonsen (72′ Wypych), Mikołajewski (88′ Kowalski-Haberek), Bonifacio, Scalet (88′ Misztal), Frelek, Janota (61′ Celtik), Goku, Biliński, Merebashvili.

Trener: Mirosław Smyła

Arka: Krzepisz – Marcjanik, Diaw, Dobrotka, Stępień (85′ Siemaszko), Milewski (85′ Bednarski), Deja, Żebrowski (73′ Kobacki), Adamczyk, Kuzimski (73′ Czubak), Aleman.

Trener: Ryszard Tarasiewicz

Żółta kartka: Bonifacio (Podbeskidzie) – Deja (Arka)

Sędzia: Tomasz Marciniak (Płock)