W spotkaniu 11. kolejki Energa Basket Ligi Trefl Sopot przegrał z Grupą Sierleccy Czarnymi Słupsk 66:73. Zespół ze Słupska po tym spotkaniu objął przodownictwo w tabeli Energa Basket Ligi.

Start meczu należał do Josha Sharmy. Trzy skuteczne akcje z rzędu środkowego pozwoliły Treflowi wyjść na prowadzenie 6:2. Gorszy nie chciał być jego vis a vis, Mikołaj Witliński, który niedługo później również miał na swoim koncie sześć oczek. Ponadto swoje konta otworzyli Darious Moten oraz Marek Klassen i w połowie kwarty mieliśmy remis 8:8. Po chwilowej niemocy z obu stron impas przełamał Kalif Young, co dało Czarnym premierowe prowadzenie. Na parkiecie wciąż jednak oglądaliśmy zacięty bój, a Trefl najpierw doprowadził do wyrównania, a w ostatniej akcji inauguracyjnej kwarty – dzięki celnemu rzutowi Carla Lindboma – objął prowadzenie 17:15!

Drugie dziesięć minut rozpoczęło się od trójki Yannicka Franke, ale przez kolejne cztery minuty sopocianie nie potrafili zdobyć punktów, co wykorzystali gospodarze doprowadzając do remisu 20:20. To poskutkowało pierwszym czasem na żądanie Marcina Stefańskiego. Niestety, nie zmieniło to wiele w poczynaniach żółto-czarnych, którzy z gry wciąż nie potrafili skierować piłki do kosza. Zrobił to w końcu Michał Kolenda, ale było to dopiero na nieco ponad 2 minuty przed końcem kwarty, a Czarni prowadzili już wtedy 30:23. Taki impuls był jednak bardzo potrzebny sopocianom – drużyna ruszyła do odrabiania strat! Akcja „2+1” Josha oraz dwa dobrze wykonane rzuty wolne Yannicka zredukowały straty do -2. Amerykański center Trefla jeszcze raz trafił w ostatniej minucie meczu, ale wcześniej punkty zdobył Klassen. Połowę „zamknął” Billy Garrett, co pozwoliło słupczanom zejść na przerwę z czterema punktami przewagi (34:30).

Inauguracja trzeciej kwarty należała do najlepiej punktującego pierwszej połowy, Mikołaja Witlińskiego. Środkowy Czarnych w niespełna dwie minuty dorzucił sześć oczek i wyprowadził słupczan na 40:34. W drużynie przyjezdnej ciężar gry na swoje barki wziął Paweł Leończyk, ale szybciej wsparcie od swoich kolegów z zespołu otrzymał Witliński. Trafienia Beau Beecha, Garretta czy Jakuba Musiała dały miejscowym dziewięć punktów zapasu (48:39). Nie pomógł czas wzięty przez trenera Stefańskiego, a ponadto, już w trzeciej kwarcie mecz zakończył najskuteczniejszy w ekipie Trefla – Sharma, który faulował po raz piąty. Przed decydującą częścią Czarni prowadzili 54:42.

Kiedy pierwsze oczka w czwartej kwarcie rzutem za trzy zdobył Bartosz Jankowski, nie czekał trener Stefański i poprosił o kolejny czas. Po powrocie na parkiet cztery punkty do konta swojego zespołu dopisał Yannick, jednak sopocka defensywa wciąż nie potrafiła znaleźć sposobu na Witlińskiego. Sytuacja Trefla stała się jeszcze trudniejsza, kiedy na ponad 6 minut został bez nominalnego centra – tym razem za piąty faul „spadł” kapitan – Leończyk. Sopocian próbował poderwać Kolenda, który zdobył pięć punktów z rzędu (59:54), lecz dobrą passę celnym rzutem zza linii 6.75 metra przerwał Musiał. Zespół gości do końca walczył o odrobienie strat, na 15 sekund przed końcem zbliżył się nawet na zaledwie trzy oczka różnicy, ale gospodarze nie wypuścili prowadzenia i ostatecznie triumfowali 73:66.

Najwięcej punktów dla sopockiego zespołu zdobył Yannick Franke (17). W drużynie zwycięzców brylował Mikołaj Witliński, który zakończył mecz z 23 punktami i 7 zbiórkami.

Energa Basket Liga, etap I, kolejka 11:

Grupa Sierleccy Czarni Słupsk – Trefl Sopot 73:66 (15:17, 19:13, 20:12, 19:24)

Grupa Sierleccy Czarni Słupsk: Witliński 23, Garrett 13, Klassen 8, Beech III 6, Musiał 5 oraz Jankowski 9, K. Young 5 (10 zb.), Słupiński 2, Kulikowski 0.

Trener: Mantas Cesnauskis

Trefl Sopot: Franke 17 (8 zb.), Kolenda 11, Sharma 11, Gruszecki 5, Moten 2 oraz B. Young 8, Leończyk 6, Lindbom 6.

Trener: Marcin Stefański

Sędziowie: Tomasz Trawicki, Adam Wierzman, Krzysztof Tuński 


Źródło: materiał prasowy Trefl Sopot

Foto: czarni.stk.slupsk.pl

217 thoughts on “Porażka w hali „Gryfia””

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.