Była niezła gra, były sytuacje bramkowe, strzały… Czego zabrakło? Koncentracji? Skuteczności? Chyba wszystkiego po trochu. Suma braków sprawiła jednak, że trener Ryszard Tarasiewicz musiał przełknąć gorycz pierwszej porażki z Arką, która uległa wiceliderowi 0:1 i zaprzepaściła okazję na zbliżenie się do czołowej dwójki w pierwszoligowej tabeli.

Do meczu w Legnicy Arka przystępowała ze świadomością, że kompletu punktów w tej kolejce nie wywalczyli ani Widzew, ani ŁKS, więc wygrana w tym meczu istotnie przybliżyłaby żółto-niebieskich do ścisłej czołówki w tabeli. Tę samą wiedzę mieli jednak także na Dolnym Śląsku i dla Miedzi, która przed pierwszym gwizdkiem była wiceliderem tabeli, zwycięstwo oznaczałoby zmniejszenie straty do 2 punktów od lidera. Stawka meczu zatem była ogromna. 

Miedź z animuszem rozpoczęła to spotkanie. Już w drugiej minucie gospodarze skorzystali z błędu Michała Marcjanika i za pomocą kilku podań stworzyli sytuację dla Macieja Śliwy, którego strzał w ostatniej chwili ofiarnie zablokował Arkadiusz Kasperkiewicz. Gdynianie trzy minuty później wywalczyli rzut rożny. Christian Aleman rozegrał go krótko z Hubertem Adamczykiem, ten zacentrował, a Martin Dobrotka choć sięgnął piłki głową, to nie dał rady uderzyć w światło bramki. 

W 14 minucie znów było groźnie pod naszą bramką. Po rzucie rożnym dla Miedzi piłka trafiła na 11 metr, a tam znalazł się Jurich Carolina, który oddał strzał w środek bramki, ale Daniel Kajzer wykazał się dobrym refleksem i skuteczną interwencją. Chwilę później gdyńscy obrońcy dobrze spisali się przy dośrodkowaniu z rzutu wolnego z lewej strony pola karnego. 

W 23 minucie pokazał się na prawym skrzydle Michał Bednarski, który będąc już na wysokości pola karnego poszukał podaniem Macieja Rosołka, ale ten był bardzo uważnie pilnowany przez Jona Aurtenetxe i nie miał okazji do strzału na bramkę. Młody napastnik Arki próbował też skorzystać z podania Alemana z rzutu rożnego pięć minut później, lecz znów czujni byli obrońcy z Legnicy i uniemożliwili mu opanowanie piłki. W 29 minucie szybkie wyjście żółto-niebieskich stworzyło groźną sytuację w polu karnym gospodarzy, którą strzałem w boczną siatkę sfinalizował Adamczyk. 

W 36 minucie Luis Valcarce obsłużył podaniem Rosołka, który skorzystał z okazji do oddania strzału z 17 metrów, lecz piłka obiła nogi obrońców i Arka zarobiła „tylko” stały fragment gry. Dośrodkowanie Alemana z narożnika boiska wybił Paweł Lenarcik, jednak przez kolejne trzy minuty gdynianie oblegali szesnastkę Miedzi. Najpierw Bednarski, a po chwili Olaf Kobacki próbowali posyłać piłki z bocznych stref boiska pod bramkę gospodarzy, ale nie popełniali błędu podopieczni trenera Wojciecha Łobodzińskiego

Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym wynikiem i trochę szkoda, że przyjezdny zespół nie skorzystał z możliwości zaskoczenia Lenarcika strzałami zza pola karnego, bo ostre promienie słoneczne w tej części meczu mogły mu mocno skomplikować zadanie.  

Po zmianie stron pierwsi groźną akcję skonstruowali jednak znów gdynianie. Prawą stroną przedarł się Kobacki, zagrał do środka, gdzie znalazł się Valcarce, a ten zdecydował się na strzał, jednak zbyt lekki by zagrozić bramkarzowi gospodarzy. 

W 53 minucie zagotowało tym razem w polu karnym Arki. Po akcji Śliwy na prawym skrzydle z problemami, ale jednak skutecznie Kajzer powstrzymał Kamila Zapolnika. Po rzucie rożnym okazję na strzał  miał Aurtenetxe, ale piłkarz Miedzi tylko obił Kasperkiewicza. W rewanżu kilka chwil później Aleman z rzutu wolnego z lewej strony pola karnego posłał piłkę wprost w ręce Lenarcika, choć w tej sytuacji można było liczyć na nieco więcej. 

W 57 minucie legniczanie wybili piłkę z pola karnego, gdzie z narożnika boiska skierował ją Adamczyk. Na 18 metrze dopadł jej Sebastian Milewski i oddał potężnym strzał, ale nieznacznie chybiony. Kilkadziesiąt później akcja przeniosła się pod drugą bramkę, gdzie do zagrania Mehdi Lehaire doszedł Patryk Makuch, ale jego uderzenie głową skierowane było ponad poprzeczkę bramki Kajzera. 

W 63 minucie boisko opuścił Michał Bednarski z Arki, a dwie munuty później zawodnik o tym samym imieniu i nazwisku pojawił się w barwach Miedzi i już minutę później mógł sprawić problemy Kajzerowi, lecz przy strzale z 16 metrów bramkarza wyręczyli obrońcy, skutecznie blokując futbolówkę. Niestety rzut rożny przyniósł gospodarzom gola. Dośrodkowanie Maxime Domingueza trafiło wprost na głowę Nemanji Mijuskovicia, a ten odskoczywszy od pilnującego go Kobackiego precyzyjnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi Arki na skuteczną interwencję… Jak się okazało był to gol na wagę trzech punktów.

Trzy minuty później Arka mogła odpowiedzieć trafieniem Rosołka. Maciej przejął piłkę w polu karnym zrobił dwa kroki do przodu i uderzył bardzo mocno, ale ponad poprzeczką. Trener Tarasiewicz próbował zmienić grę swoich podopiecznych poprzez wprowadzenie na boisko Artura Siemaszki i Marcusa da Silvy, którzy zastąpili Alemana i Adamczyka. I to właśnie Siemaszko po indywidualnej akcji w 80 minucie na lewym skrzydle i zejściu do środka oddał strzał, który zatrzymał się dopiero na poprzeczce. 

Po następnych trzech minutach z kolei o groźną akcję pokusili się legniczanie. Udanym dryblingiem popisał się Śliwa, który wyłożył futbolówkę na strzał Szymonowi Matuszkowi, ale zawodnik Miedzi nie trafił w bramkę. W 87 minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Carlos Martinez i trafił w poprzeczkę, a kilka sekund później Arka wywalczyła rzut rożny, z którego mógł skorzystać Karol Czubak, lecz uderzona przez niego piłka nie poleciała w światło bramki.

W 90 minucie Milewski przejął piłkę z prawej strony szesnastki gospodarzy. Od razu zdecydował się na dośrodkowanie w strefę, gdzie wyskoczyło w górę aż trzech gdynian, jednak w to wszystko wmieszał się Lenarcik i bramkarz Miedzi złapał piłkę. W doliczonym czasie Arkowcy próbowali jeszcze posyłać piłki w pole karne Miedzi, ale gospodarze do samego końca utrzymali koncentrację i nie pozwolili na strzelenie sobie bramki. 

Kibice, którzy dotarli w niedzielę na stadion w Legnicy, zobaczyli dobre spotkanie, w którym zmierzyły się dwie ofensywnie usposobione drużyny. Jeden gol zadecydował, że komplet punktów pozostał na Dolnym Śląsku, a Miedź potwierdziła, że w tym sezonie będzie liczyć w walce o bezpośredni awans do Ekstraklasy. Arka, choć kilkukrotnie stwarzała sporo zamieszania w polu karnym gospodarzy, to jednak nie potrafiła swoich akcji finalizować celnymi strzałami i to z pewnością jest decydującym czynnikiem tego, że strata do czołówki 1 ligi wciąż pozostaje na poziomie 8-10 punktów. Na początku listopada do Gdyni zjedzie Podbeskidzie, które trzeba bezwzględnie pokonać, jeśli nie chce się utracić kontaktu z czołówką tabeli.

Galeria zdjęć, Foto: arka.gdynia.pl

Fortuna 1 liga, kolejka 15: 

Miedź Legnica – Arka Gdynia 1:0 (0:0)

1:0 Mijusković 67′

Miedź: Lenarcik – Martinez, Mijusković, Aurtenetxe, Carolina, Śliwa, Tront, Dominguez, Lehaire (71′ Matuszek), Zapolnik (90′ Garuch), Makuch (65′ Bednarski).

Trener: Wojciech Łobodziński

Arka: Kajzer – Kasperkiewicz, Marcjanik, Dobrotka, Valcarce, Bednarski (63′ Deja), Milewski, Kobacki, Aleman (71′ da Silva), Adamczyk (71′ Siemaszko), Rosołek (85′ Czubak).

Trener: Ryszard Tarasiewicz

Żółta kartka: Martinez (Miedź)

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)

Widzów: 2132


Źródło: arka.gdynia.pl, tekst: Arkadiusz SKUBEK 

Foto: tamże

8 868 thoughts on “Suma wszystkich braków. Porażka Arki w Legnicy”