Arka zagrała dobry mecz, co już jej się zdarzało w tym sezonie. Tym razem jednak była również skuteczna. Dwa gole i trzy punkty zostały w Gdyni. Lepszego debiutu na ławce trenerskiej Ryszard Tarasiewicz wymarzyć sobie chyba nie mógł.

Zmian personalnych w wyborze trenera Tarasiewicza nie było dużo, ale zmieniło się ustawienie. Arkowcy z Resovią zagrali od początku z czwórką obrońców, piątką zawodników środku pola i jednym napastnikiem, którym tego dnia od pierwszej minuty był Maciej Rosołek. Za jego plecami operować mieli Olaf Kobacki, Christian Aleman i Hubert Adamczyk, którzy byli odpowiedzialni za stwarzanie sytuacji bramkowych w polu karnym gości. Umiejętności całej tej trójki znamy, więc „na papierze” zapowiadało się to obiecująco. 

Od początku spotkania widać było, że gdynianie potrzebują chwili czasu, aby odnaleźć się w nowym ustawieniu i zaatakowali przyjezdni. Trzykrotnie zagrozili gdyńskiej bramce, ale raz próbowali naciągnąć sędziego tego spotkania na rzut karny, raz uprzedził ich zamiary Daniel Kajzer, a raz bramkarza Arki wyręczył Martin Dobrotka.

Zaskoczeni arkowcy dali się zepchnąć, a goście poczynali sobie coraz śmielej. Do czasu. W 17 minucie ndywidualną akcję przed polem karnym przeprowadził Michał Bednarski.. Po jego strzale z 18 metrów i rykoszecie sędzia wskazał na rzut rożny. Pierwsze dośrodkowanie Alemana dotarło do głowy Dobrotki, ale jego próba strzału spowodowała, że piłka wróciła do Ekwadorczyka. Ten ponowił centrę pod bramkę, znów walczył o nią Dobrotka, ale tym razem piłka spadła na 13 metr pod nogi Adamczyka, który uderzył bez przyjęcia przy samym słupku wprost do siatki gości!

Gol lekko odmienił gospodarzy. Jakby bardziej uwierzyli w siebie. 10 minut później piłkę na prawym skrzydle przejął Kobacki, lekko zszedł z nią do środka i oddał fantastyczny strzał z 20 metrów prosto lewe górne okienko bramki Branislava Pindrocha!

Arka poszła za ciosem i ten sam piłkarz wypracował rzut wolny z prawej strony pola karnego Resovii w 37 minucie. Aleman, który był wykonawcą tego stałego fragmentu, zdecydował się na bezpośredni strzał na bramkę i trafił w bliższy słupek!

W 41 minucie ponownie mogło być 3:0 dla Arki. Aleman zagrał do Rosołka, który znalazł się sam przed Pindrochem i mógł zrobić wszystko, ale zamiast zdobyć bramkę, nieczysto trafił w piłkę, w efekcie czego bramkarz Resovii mógł ją spokojnie chwycić.  

Po zmianie stron już tak dobrze jednak niestety nie było. Sześć minut czekaliśmy na pierwszą akcję Arki pod bramką przeciwnika. Po przejęciu piłki przez Adamczyka, który podprowadził akcję do pola karnego i podał do Alemana, ten przytomnie odegrał do wchodzącego z lewego skrzydła Kobackiego. Olaf oddał mocny strzał, ale piłka posłana z ostrego kąta wpadła w ręce Pindrocha. Kilka chwil później prawym skrzydłem urwał się obrońcom Kobacki, zacentrował w pole karne na głowę Rosołka, ale Maciek znalazł się pod piłką i nie dał rady oddać strzału.

Znów do głosu zaczęli dochodzić goście. W 70-ej dryblingiem w naszym polu karnym popisał się Bartosz Jaroch, który sprawił mnóstwo kłopotu arkowcom, którzy uratowali się wybiciem piłki na rzut rożny przez Kajzera. Stały fragment dla gości okazał się okazją do wyprowadzenia kontry przez Arkę – przejął piłkę Bednarski, uruchomił Alemana, a ten fantastycznie zagrał do wbiegającego w pole karne Resovii Karola Czubaka, który kilka chwil wcześniej zmienił na boisku Rosołka, a napastnik posłał piłkę obok Pindrocha w kierunku bramki, lecz interwencją przed linią bramkową zdążył jeden z obrońców z Rzeszowa.

Pod koniec meczu próbowali przycisnąć goście. W 78 minucie Kajzer musiał bronić niezły strzał z 20 metrów Bartłomieja Eizencharta, ale rzut rożny przyznany gościom po tej akcji kompletnie im nie wyszedł. W 85 minucie na dość nietypowe uderzenie z 18 metrów zdecydował się Kacper Szymkiewicz, ale piłka, która lobem zbliżała się do bramki, ostatecznie o kilka centymetrów minęła jej światło. Odpowiedź Arki mogła być zabójcza, bo sam przed Pindrochem znalazł się Artur Siemaszko, lecz podobnie jak Rosołek przed przerwą, tak i on ie zdołał wykorzystać świetnej sytuacji.

W końcówce gdynianie oddali inicjatywę i znów kotłowało się na przedpolu Kajzera. Przyjezdni zepchnęli żółto-niebieskich pod własne pole karne, ale na szczęście brakowało im wykończenia.

Arka wygrała to spotkanie w pełni zasłużenie. Nowy szkoleniowiec zaliczył świetny debiut, chociaż z całym szacunkiem, ale na tle Resovii trudno ocenić własciwą siłę Arki. Na pewno zwycięstwo podbuje zespół psychicznie, ale prawdiwym miernikiem jego wartości będą dwa najbliższe spotkania ligowe, z Miedzią w Legnicy i z Podbeskidziem w Gdyni, a wcześniej Arkę i Tarasiewicza sprawdzi w Pucharze Polski Lechia Zielona Góra.

Fortuna 1 liga, kolejka 14: 

Arka Gdynia – Apklan Resovia 2:0 (2:0)

1:0 Adamczyk 17′,

2:0 Kobacki 27′.

Arka: Kajzer – Kasperkiewicz, Marcjanik, Dobrotka (75′ Memić), Valcarce, Bednarski, Milewski, Kobacki (80′ Stępień), Aleman (75′ Siemaszko), Adamczyk, Rosołek (65′ Czubak).

Trener: Ryszard Tarasiewicz

Resovia: Pindroch – Jaroch, Kubowicz, Podhorin, Adamski (82′ Ostrowski), Mróz (62′ Szymkiewicz), Soljić, Pietraszkiewicz (62′ Eizenchart), Strózik (82′ Hebel), Mikulec, Antonik (69′ Gvozdenović).

Trener: Dawid Kroczek

Żółta kartka: Aleman, Bednarski (Arka) – Soljić, Jaroch, Kubowicz, Hebel (Apklan Resovia)

Sędzia: Wojciech Krztoń (Olsztyn)

Widzów: 3979


Ze Stadionu Miejskiego: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *